Przegląd Tygodnia #26 (25.12.2023-7.1.2024)

Mistrzowie fotografii

O tym, że w Brańsku i okolicach mamy zdolnych fotografów, wiemy chyba wszyscy. Wystarczy napisać na tutejszym Spotted zapytanie o fotografa na wesele, chrzciny, a nawet imieniny kota lub psa i od razu mamy wysyp propozycji i poleceń. Jakość usług również stoi na wysokim poziomie. To nie tylko fotorelacje, ale momentami wręcz sztuka fotografii. Stricte sztuką jest z kolei to, co robią z kolei już fotograficy. Jak pewnie zdążyli Państwo zauważyć, na BNS niejednokrotnie publikowałem fotografie tutejszej przyrody w ujęciu Mateusza Knajpa i Norberta Mirończuka. Po cichu liczyłem, że z czasem doczekają się swoich wystaw, albumów, kalendarzy. Najpierw – przynajmniej u nas, choć oczywiście wierzę, że ich dzieła przekroczą granice Podlasia.

Pierwszy krok wykonał Norbert, który dzięki pomocy naszych Agat z Urzędu Marszałkowskiego i fundacji Nasza Inicjatywa Podlaska, zorganizował zaraz po świętach wystawę prac w brańskim ZS wraz z promocją kalendarza na 2024 rok. A ten lada chwila pojawi się w zwiększonym nakładzie. Mirończuk ma w planach także ekspozycję w rudzkim ZS CKR oraz w swojej alma mater, czyli Politechnice Białostockiej.

Oglądając te zdjęcia, mówiłem zresztą do Norberta, że nie powstydziłby się takowych nawet fotografik z National Geographic. Jak się później okazało, nasz lokals zagościł także i na tych łamach. Na razie na profilu instagramowym. Naprawdę obiecujący początek, trzeba przyznać.

Gdyby dolina Nurca mogła mówić, to z pewnością podziękowałyby naszym fotografikom za robienie im dobrego PR-u. Jakby nie mówić, nasza rzeka nie jest przecież ani szczególnie popularna wśród turystów i przyrodników, ani też potężna, ani tym bardziej otoczona niezwykłą fauną i florą. A nasze chłopaki jakoś potrafią znajdować w niej to, co najlepsze – to czego na pierwszy rzut oka nie widzimy.

Spotkania poświąteczne. Orszak Trzech Króli

Teologowie mówią o „wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia”. Wierni oczywiście wiosną przybywają liczniej do kościoła na obchody Triduum Paschalnego, więc to rozumieją, ale jednak to Boże Narodzenie kulturowo cieszy się większą popularnością. Jest bardziej rodzinne, bardziej wspólnotowe. Wszystko dzięki zwyczajowi kolędowania, wizytom duszpasterskim księży, spotkaniom opłatkowym różnych grup czy praktykowanemu w sumie od nie tak dawna – Orszakowi Trzech Króli. Po krótce opiszę brańskie wydarzenia, w których wziąłem udział, więc mogę je krótko opisać jako naoczny świadek (skorzystałem z wszystkich otrzymanych zaproszeń):

Spotkanie KGW „Bona” – pisałem o nim w poprzednim Przeglądzie Tygodnia. Na uwagę zasługuje szczególnie powstała przy tej okazji brańska pastorałka. Jeszcze raz brawo!

Spotkanie harcerzy “Inki” – w Brańsku gościł m.in. bp Piotr Sawczuk, a przed zebranymi wystąpił Marcin Roszkowski, czyli Maestro Chives. Kolejna z imprez ze wsparciem „Marszałkowa”

Spotkanie Akcji Katolickiej Diecezji Drohiczyńskiej – odbyło się w Brańsku pod hasłem „Podlaskie kolędowanie i przygotowywanie potraw wigilijnych dawniej i dziś”. Oprócz władz i członków AK z terenu diecezji, gościł na nim ostatnio rzadko widywany w naszych stronach bp Tadeusz Pikus. Muszę przyznać, że nasz emerytowany ordynariusz wypowiedział tego dnia wiele ciekawych i trafnych stwierdzeń, co zresztą zawsze było jego cechą rozpoznawczą. Jest to niewątpliwie kapłan, który w okresie swoich rządów górował nad duchowieństwem naszej diecezji pod wieloma względami – przede wszystkim intelektualnym. Nie bawił się w politykę, nie podgrzewał emocji i był dość stanowczy w sytuacjach problematycznych. Swoim stylem bycia odzwyczajał tutejszych wiernych od praktykowanego wcześniej bizantyjskiego stylu kultu jednostki. Szkoda, że zdrowie nie pozwoliło mu dłużej zajmować się reformą tutejszego Kościoła.

Orszak Trzech Króli – jak jest co roku, wszyscy widzimy, więc nie trzeba szczegółowo przedstawiać o co chodzi w tym wydarzeniu. W tym roku z pewnością dopisała pogoda – słońce jak na zamówienie, znośny chłód, inscenizacje sprawnie przeprowadzone, podobnie jak mądrze skonstruowana trasa. Ta była krótka – scenki odgrywano przy kościele, DPS-ie, Urzędzie Miasta oraz na placu miejskim. Dziewczyny z przedszkola przygotowały ciepły posiłek. Dzieci na pewno się nie nudziły, a i pewnie dorośli też. Był też wątek humorystyczny – wśród aktorów dostrzegłem m.in. Dave’a Gahana z Depeche Mode i Baracka Obamę.

Wielkie kolędowanie na Podlasiu – podobnie jak przed rokiem, w Brańsku kolędy i piosenki świąteczne wykonali znani artyści. Tym razem byli to: Marcin Sójka, Paulla oraz Tadeusz Seibert. Były obawy czy mroźna aura i śliskie chodniki nie zniechęcą brańszczan, ale z tego, co można zauważyć na fotografiach, ludzi nie brakowało.

Nowy rok. Miłośnicy piro vs obrońcy praw zwierząt

W weekend sylwestrowo-noworoczny aż swędziały mnie palce, by napisać na temat corocznego sporu o to jak mamy świętować przyjście Nowego Roku. Cóż – z tygodniowym opóźnieniem napiszę, że uważam walkę z fajerwerkami za walkę z wiatrakami. Ludzie mają tylko dwa dni w roku na to, by sobie postrzelać, więc kto ma to zrobić, będzie to po prostu robił. Właściciele zwierząt muszą mieć to na uwadze, ale przecież są też pod tym kątem wcześniej przygotowywani, uprzedzani. Jeżeli istnieje ryzyko, że pies im ucieknie wskutek szoku, to powinni wcześniej zrobić wszystko, aby nie miał gdzie uciekać. Proste. Nie wiem skąd się biorą potem pretensje do całego świata, że pies był i nagle wybył. Może stąd, że najpierw się idzie na imprezę sylwestrową, a potem myśli, że zwierzak został sam na podwórku.

Dla mnie osobiście fajerwerków może nie być, a kupowanie ich uważam za wywalanie kasy w błoto. Dlatego od lat ich nie kupuję, nie odpalam i jestem tylko biernym obserwatorem internetowych g-burz na ten temat.

Nie ma dla mnie różnicy, czyli pociągnięcie zapałką zrobię ja czy ktoś inny. Tak samo patrzę w niebo jak i osoba zapalająca lont. Ale niektórzy lubią taką ceremonię i prawo im na to pozwala. Skoro nie zakazano tego, to jest to dopuszczalne i miłośnicy pirotechniki mogą gadkami obrońców zwierząt podcierać się co drugi dzień. Poza tym apele o to żeby zamiast fajerwerków kupować karmę dla zwierząt są jakieś dziwne. To tak jak mówić, że zamiast kupować alkohol powinniśmy przelewać kasę na Towarzystwo Przyjaźni PolskoIndyjskiej – jaki związek ma jedno z drugim? No właśnie.

Jeśli więc obrońcy praw zwierząt chcą jakichkolwiek zmian, niech lobbują za zmianą prawa, ale niech nie mówią innym jak mają żyć. W Białymstoku urzędnicy miejscy zdecydowali o pokazie laserów zamiast fajerwerków. Mieszkańcy tak mocno wzięli sobie tę inicjatywę do serca, że naparzali pirotechniką przez bite pół godziny po północy. Polak ma we krwi, że na zakazy reaguje kontratakując.

Jest nas coraz mniej…

Przynajmniej dla mnie najnowsze statystyki miasta Brańska są niepokojące. Oczywiście aby uplastycznić nasz problem demograficzny, trzeba odnieść się do poprzedniego roku statystycznego, czyli 2022:

W 2022 roku w mieście Brańsk przyszło na świat 28 dzieci, a w 2023 tylko 19. Liczba mieszkańców zameldowanych na pobyt stały w 2022 to 3652 osoby, a więc o 30 mniej niż w 2021 roku, natomiast w 2023 roku to już tylko 3608 mieszkańców. W dwa lata zubożeliśmy o 74 mieszkańców. A mowa tylko o tych wymeldowanych. Przecież nawet na własnym przykładzie widzę, że niby jestem zameldowany dalej w Brańsku, ale nie mieszkam tutaj od 13 lat. Takich przypadków jest tutaj mnóstwo. Mało się rodzi nowych brańszczan, a starsi wyjeżdżają. Jak ich zatrzymać? To pytanie z pewnością zadam kandydatom na urząd burmistrza. Trzeba nad tym pomyśleć, bo to w ludziach tkwi siła tego miasta, więc muszą po prostu tutaj fizycznie być.

Małżeństwa – 30 w 2023 roku, a rok wcześniej 24.

Zgony – 59 zgonów w 2022 roku, a w ostatnich 12 miesiącach – 56. Tutaj trudno mówić o dużej różnicy. Warto jednak podkreślić, że trudno o miarodajne statystyki, gdy mamy u siebie duży DPS.

Opowieści z Narwi 2 – koperty powracające jak bumerang

Jak co roku, księża w okresie Bożego Narodzenia odwiedzają domy swoich wiernych. Dzięki temu w grudniu i styczniu dziennikarze „Gazety Wyborczej” mają z czego żyć – przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Tyle artykułów na temat wizyt kolędowych… Cóż – temat ten jest tam rokrocznie grzany do granic możliwości. Dopóki jednak strzelano z nowej artylerii, było przynajmniej co poczytać. Problem pojawił się w kampanii kolędowej 2023/2024, gdy po raz kolejny użyto przykładu parafii w Narwii. Wyszedł odgrzewany kotlet sprzed roku o tym jak to tamtejszy ks. proboszcz prosi wiernych o 2 koperty i to z tymi „lepszymi” królami w środku: 500 zł od rodziny lub 250 od rodziny samotnej + 75 zł dla organisty. A może temat jednak nie jest odgrzewany bez powodu? Dlaczego powrócono do Narwi?

Co na to sam zainteresowany?

– Składki kolędowe są dobrowolne: kto chce, ten wpłaca. Nie ma przymusu. Jak ktoś z parafian jest niezadowolony z ich wysokości, powinien najpierw zgłosić się do księdza proboszcza. Jak wcześniej takie składki były ogłaszane przez moich poprzedników, to jakoś nie było sprzeciwów. Jeśli dana rodzina nie możliwości wpłacić tyle, ile ustalono, to wpłaca tyle, ile ma. To pieniądze przeznaczone na cele remontowe, a że to kościół zabytkowy, to koszty takich remontów są bardzo wysokie, same projekty tych remontów są bardzo duże — stwierdził ks. proboszcz w rozmowie z bialystok.wyborcza.pl.

Proboszcz jest doskonale znany w Brańsku, ponieważ ks. Krzysztof Dobrogowski przez kilka lat był tutaj wikariuszem, a potem także proboszczem w okolicznych Szmurłach. Z tego, co sam pamiętam, nie miał u nas opinii pazernego gościa. Było wręcz przeciwnie – potrafił nierzadko coś zasponsorować np. szkole czy KSM-owi. Nie miał też w Brańsku opinii osoby konfliktowej. Osobiście wspominam go dobrze.

O co chodzi z tą Narwią?

Zacznę od ciekawostki. Narew jest – z tego co mi wiadomo – największą parafią w Polsce. Największą tylko jeśli chodzi o powierzchnię, ponieważ teren jest bardzo zalesiony, co zapewnia mnogość hektarów. Wszystkich mieszkańców jest tam 8 tys., ale katolicy stanowią tylko małą część – 700-800 dusz. Wielu księży diecezji drohiczyńskiej nazywa z tego powodu parafię Narew „terenami misyjnymi”. Niewątpliwie jest to parafia bardzo specyficzna i to nawet w skali kraju.

Rzeczywiście – tak jak mówił proboszcz, kościół jest zabytkowy i nie wiem jak teraz, ale w 2014, gdy w nim gościłem, to niewątpliwie potrzebował remontów. Remontów w przypadku drewnianych świątyń – bardzo kosztownych. Ale to już było 10 lat temu. Jak jest teraz – nie wiem, ale argumentacja ks. Krzysztofa w tej kwestii zapewne ma swoje uzasadnienie.

Mała wspólnota o wielkich potrzebach finansowych? Wiele na to wskazuje. Być może ks.proboszcz podszedł do sprawy na chłodno, licząc proporcjonalnie ile trzeba zebrać po kolędzie, by zapewnić odpowiednie funkcjonowanie parafii. Proponowane (bo nie nakazane) kwoty w kopertach są jednak bardzo wysokie. Na tyle wysokie, że w całej Polsce zrobił się szum i – jak już wspomniałem – Narew postanowiono przywołać po roku raz jeszcze.

Staram się zbyt często nie wnikać w to jak księża układają sobie relacje z parafianami – jedni robią to na chwałę, drudzy na stratę. Ich sprawa – poniekąd wewnętrzna sprawa. Od załatwiania wszelkich niesnasek na tej linii powinien być przede wszystkim biskup. Media powinny reagować dopiero, gdy w parafii dzieje się coś bezprawnego lub wysoce niemoralnego. W Narwi nie doszło ani do jednego, ani do drugiego, ponieważ ofiary przy kolędzie są przecież proponowane, a nie przymusowe. Poza tym dla jednych wiernych 575 zł raz do roku to dużo, dla innych nie. Jest więc więc mimo wszystko kwestia względna, choć jak wspominałem – raczej w ” ogólnopolskim cenniku kolędowym” jest to uznawane za ogromną sumę.

Dziwne jednak jest, że w czasach sekularyzacji nie wyciąga się wniosków, a przez to potem reputacja Kościoła traci. Przecież jeśli w zeszłym roku w całej Polsce pisano o Narwi, to teraz wypadało dla świętego spokoju albo zmniejszyć proponowane kwoty lub przynajmniej jakoś inaczej ubrać w słowa temat kolędy w ogłoszeniach. Przecież ludzie są na tyle rozumni, że wiedzą jak było w poprzednich latach z kwotami w kopertach. Ich zachowanie jest przewidywalne poprzez stosowany zwyczaj przez kolejnego już proboszcza. A tak znowu oburzeni otrzymali pożywkę, a o diecezji drohiczyńskiej po raz kolejny usłyszał cały kraj. Niby najmniejsza diecezja w Polsce, a głośnych, kontrowersyjnych spraw w niej nie brakuje. W samym 2023 roku było takich ogólnopolskich tematów co najmniej 3.

Jak jest w Brańsku z wizytami kolędowymi? Tutaj nie przypominam sobie większych kontrowersji w ostatnich latach. Najczęściej jeśli już parafianie narzekali, to na to, że dany ksiądz nie chciał z nimi dłużej pogawędzić. A wtedy nie szczędzili już gorzkich słów, mówiąc o „odkurzaczu kopert”. Myślę jednak, że tutaj duży wpływ ma osobowość danego duchownego – to czy po prostu potrafi z ludźmi rozmawiać. A przecież nie każdy umie. W sutannach chodzą zarówno pogodni ekstrawertycy jak i typowe mruki, a nawet – jak w każdym zawodzie – ludzie wypaleni. Co innego oczywiście, jeżeli wchodzi wyrachowanie, czyli zwyczajna olewka. To już jest naganne i świadczy o braku szacunku do wiernych.

Zmarł Mariusz Borek (Skalar)

Osoba znana doskonale w Brańsku tak jak i nasz lokalny, ale zarazem uznany na ogólnopolskiej scenie discopolowej zespół Skalar, którego zmarły był współzałożycielem. R.I.P.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *