Przegląd Tygodnia #24 (27.11-10.12.2023)

Andrzejki – jedni tańczą, inni wróżą, a jeszcze inni się boją

Przegląd – tym razem dwutygodniowy – rozpocznę jednym z dwóch mini-felietonów.

Wraz z końcem listopada, który praktycznie pokrywa się z końcem roku liturgicznego, w Kościele katolickim świętuje się Andrzejki. Jest to związane ze wspomnieniem liturgicznym św. Andrzeja. W naszej tradycji wciąż są to jedne z najhuczniej obchodzonych imienin, choć w ostatnich latach nieco więcej blasku zyskali św. Walenty (patron zakochanych) i św. Patryk (patron Irlandii, nieoficjalny patron piwoszy).

Dorośli wówczas „tańczą, piją i lulki palą”. A jak jest z najmłodszymi? Np. za moich szkolnych czasów imprezy andrzejkowe organizowane w podstawówce oznaczały również trochę tańcowania, trochę biesiadowania przy soczku, ciasteczku i paluszkach, ale też pojawiały się „wróżby” typu: lanie wosku, losowanie „przepowiedni” czy ustawianie butów gęsiego. Nawet mali, naiwni uczniowie nie brali tego na poważnie, a co dopiero ich rodzice. Traktowano to jak zabawę – nikt tu żadnych podtekstów nie widział.

W ostatnich latach zauważyłem jednak, że owe świętowanie zaczyna budzić kontrowersje wśród bardziej zaangażowanych katolików młodego, dorosłego pokolenia. Andrzejki niemal zrównuje się z nowym zwyczajami jakimi są: amerykańskie Halloween czy też hinduskie święto kolorów Holi. O ile lęk przed czymś nowym raczej nie dziwi (to normalne, że wobec obcego zawsze na starcie pojawia się pewne grono sceptyków), to jednak potępianie głęboko wpisanych w naszą tradycję i kulturę wróżb andrzejkowych – jako zagrożenia wiary – może nieco dziwić.

Przypomina to sytuację związaną ze szczepionkami. Kiedyś podważanie konieczności szczepień było praktyką całkowicie marginalną, dzisiaj nagle jest już częstym zjawiskiem. I nie chodzi mi wcale o te słynne antycovidowe („hit” ostatnich lat), które obecnie budzą już wątpliwości u Polaków liczonych w milionach i równie powszechnie są utylizowane w naszym kraju. Mówię o szczepieniach podstawowych m.in. przeciw gruźlicy, WZW typu B, tężcowi, odrze, śwince i różyczce.

Należy zadać sobie pytanie – czy my się w ostatnich latach tak bardzo oświecamy czy tak bardzo uwsteczniamy? Zapewne w jednej i drugiej hipotezie jest wiele prawdy.

Kościół przez lata, a nawet wieki walczył z różnymi zagrożeniami wiary. Z obrzędami Dziadów, z seansami spirytystycznymi (popularnymi jeszcze w PRL-u) czy też sektami i satanizmem (lata 90.). Z perspektywy katolika trudno odmówić słuszności takim zmaganiom. Co można uznać za najnowsze zagrożenia? Moim zdaniem na pewno nie są to Andrzejki, ale szerzący się… relatywizm moralny. Badania z ostatnich miesięcy nie pozostawiają wątpliwości – jako społeczeństwo coraz wyraźniej, coraz częściej chowamy wartości chrześcijańskie (czyli fundament) do szuflady przy podejmowaniu różnych życiowych decyzji. Śp. ks. prał. Roman Wodyński, którego kazania wygłoszone na przestrzeni lat pamiętam doskonale, przestrzegał przed tym już przed ok. 20 laty, „czując pismo nosem”. Dzisiaj to już nie jest przestroga, ale po prostu jak mówi Piotr Zychowicz „historia dzieje się na naszych oczach” i nasz Kościół zaczynają trapić podobne problemy, jakie do tej pory gorszyły nas, gdy mówiliśmy o Zachodzie.

Wyniki badań:

https://info.wiara.pl/doc/7294954.CBOS-Wsrod-Polakow-wzrasta-relatywizm-moralny

Wędkarze podsumowali sezon

To był najlepszy sezon w historii brańskiego koła PZW – zgodnie mówili jego członkowie, którzy właśnie spotkali się na walnym zebraniu. Dokonano wielu podsumowań, oto część z nich:

– Rekordowa liczba 11 zorganizowanych zawodów – łącznie z imprezą dla juniorów z okazji Dnia Dziecka oraz dwoma wyjazdowymi eliminacjami Pucharu Trzech Kół

– 2 razy odbyły się zawody spinningowe. Przez lata owa metoda była na marginesie zmagań sportowych. Stawiano przede wszystkim na spławik.

– Łowiono nie tylko na zalewach w Brańsku i Otapach, rzece Nurzec w Brańsku i stawku przy OSP, ale także w Karpiu (gm. Rudka). Miejscami wspomnianych wyjazdowych zmagań pucharowych były: zalew Siemianówka (gospodarzem koło Pronar z Narwi) i zalew Bachmaty (w roli gospodarza koło Sum z Bielska Podlaskiego)

– Brańskie koło liczy sobie 224 członków. Ok. 50 z nich to uczestnicy zmagań sportowych. Wśród nich za zawodnika sezonu należy uznać Mateusza Cieśluka, który najlepiej punktował, zwłaszcza u siebie. Na wyjeździe w PTK najwyżej uplasował się Artur Wróblewski – w klasyfikacji generalnej zajął on 4. miejsce.

– W ostatnim czasie udało się pozyskać 10 nowych juniorów, a rok wcześniej 11. Ogólnie nomen omen narybku jest blisko 30 osób. Jak mówi pan prezes Artur Wróblewski, to szczególnie dobra wiadomość, ponieważ widać, że jednak jeszcze można odciągnąć dzieci i młodzież od komputera (OK, boomer 😉 ). Swoją drogą, taki junior musi łowić w towarzystwie opiekuna, więc pewnie nierzadko zdarza się, że to dzieci wyciągają ojców i wujków z domów.

– Prezes uznał zresztą za najlepsze zawody właśnie te zorganizowane z myślą o najmłodszych. Miały one charakter pikniku i były nowym pomysłem, godnym kontynuacji.

– Okaz roku? To 12-kilogramowy jesiotr wyłowiony z brańskiego zalewu przez Mariusza Wróblewskiego w czasie zawodów z okazji 530-lecia miasta. Czy ktoś złowił większą rybkę poza zawodami? Nie wiadomo, ale ponawiam zaproszenie do przesyłania zdjęć z takimi wodnymi bestiami na skrzynkę Brańsk NON STOP.

Obecny na spotkaniu delegat PZW Białystok – pan Władysław Prochowicz, który zarazem prezesuje kołu PZW z Siemiatycz, nie szczędził pochwał, będąc pod wrażeniem dużej aktywności brańskich wędkarzy jak też członków Społecznej Straży Rybackiej (pozdrawiam, Piotrusiu), którzy pilnują porządku na tutejszych łowiskach, szczególnie walcząc z kłusownikami.

Z mniej przyjemnych, ale za to wśród bardzo przyziemnych spraw, należy wspomnieć o podwyżkach. Członkowie koła zapłacą w 2024 roku 20 zł więcej składki członkowskiej (do centrali PZW) – od teraz będzie to 170 zł. Podobnie, o 20 zł wzrośnie także opłata za zagospodarowanie wody – tutaj będzie to łącznie 200 zł. Nieco lżej będą mieli (tradycyjnie) emeryci i renciści, którzy zapłacą łącznie 50 zł mniej, czyli w ich przypadku „podatek od wędkowania” będzie wynosił 320 zł.

Piotr Ostrowski nagrodzony za całokształt twórczości

Szczerze mówiąc, to już gubię się czy to była jakaś nowa nagroda czy oficjalne odebranie wyróżnienia sprzed kilku miesięcy, ale niewątpliwie „Marszałkowo”, a szczególnie pani dyrektor departamentu o bardzo długiej nazwie, czyli nasza Agata Puchalska o naszego Piotrka dba i często go wyróżnia. Gratulować i życzyć powodzenia mogę Piotrkowi nawet co tydzień, dlatego nie zaszkodzi zrobić tego po raz kolejny, choć Mark Twain mawiał, że ”na jednym dobrym słowie może przeżyć nawet 3 miesiące. Cóż, w ten sposób Ostrowski junior stał się drugim (po Sakowiczu) pozdrowionym dziś Piotrkiem i co ciekawe nie ostatnim – w dziale sportowym znajdzie się miejsce dla jeszcze jednego zasłużonego pana o tym imieniu.

Nowe ogrodzenie szkoły

Trudno nie zauważyć tej istotnej zmiany nie tylko w krajobrazie naszego Zespołu Szkół, ale także i szosy, którą ciągle uczęszczamy. Stary, archaiczny, kolorowy płot zastąpiło nowoczesne, czarne ogrodzenie. Owa zmiana ma dodać nieco więcej powagi miejscu, które niektórzy uczniowie nazywają z przyzwyczajenia i pogardliwie „budą”. Czego jak czego, ale obecnie nowoczesny budynek i jego entourage z pewnością żadnej budy nie przypomina.

Nie posiadam zdjęcia ogrodzenia w Brańsku, ale jeśli mnie pamięć nie myli, to jest ono bardzo podobne do widocznego na TYM obrazku:

Można powiedzieć, że wizualnie szkoła stawia więc na większą “jawność” niż do tej pory.

IPN o stanie wojennym w murach Zespołu Szkół

Zbliża się 42. rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. W historii najnowszej naszego kraju jest to jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów, który cudownie dzieli nasze społeczeństwo podobnie jak obrady Okrągłego Stołu (1989), upadek rządu Jana Olszewskiego (1992) czy wreszcie katastrofa smoleńska (2010).

Z tym problemem od strony faktograficznej mierzą się oczywiście najczęściej historycy i politolodzy. Jedni mówią, że Jaruzelski nas zdradził, drudzy że uratował przed sowiecką agresją. W tle oczywiście pojawia się Solidarność, bo to przecież fenomen jej popularności doprowadził do ogólnokrajowego zamieszania i buntu przeciw PRL-owskim władzom.

O tym właśnie zagadnieniu, ale też o historii Polskiego Państwa Podziemnego mówili w czasie spotkania edukacyjnego z uczniami, historycy z białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Instytucji, którą nowa władza, a przynajmniej najbardziej radykalni jej przedstawiciele – chce zlikwidować razem z CBA i TVP. Oczywiście szanse na to są znikome, a samo mówienie o zniszczeniu lub przynajmniej ograniczeniu kompetencji i budżetu ciała, które jednak w zdecydowanej większości robi niezwykle ważną i pożyteczną robotę – jest po prostu szkodliwą paplaniną.

Czy IPN jest zbytnio upolityczniony? Zdecydowanie tak – zarówno tutaj jak i w we wspomnianej już Solidarności można mówić o wyraźnej przewadze we władzach ludzi związanych ze Zjednoczoną Prawicą. Ma to istotny wpływ na postrzeganie IPN-u jako instytucji stopniowo tracącej bardzo potrzebną niezależność, bo przecież wolność w działaniu to coś czego niczym tlenu potrzebują historycy. Jeśli stoją im nad głową politycy, to trudno mówić o swobodzie. Analogicznie jest z dziennikarzami czy też urzędnikami państwowymi. Piszę to w kilka godzin po występie prezesa Kaczyńskiego na mównicy sejmowej, gdy otwartym tekstem nazwał swojego przeciwnika politycznego „niemieckim agentem”. Cóż – za szybko zgody w narodzie niestety nie uświadczymy, gdy politycy różnych opcji będą nas co chwila nakręcać przeciwko drugiej stronie, która zresztą też ma swoje nieczyste triki. Niech próbują nas godzić przynajmniej ludzie spoza polityki.

Problem kadrowy można naprawić i to niekoniecznie wsadzając teraz ludzi z nadania nowej koalicji rządzącej. Obsadzanie stanowisk wyłącznie według klucza partyjnego, niezależnie jaka partia o tym decyduje jest naganne. Wystarczy jednak, że stopniowo ważne stanowiska obsadzaliby naukowcy niezależni. Wbrew pozorom tacy nadal jeszcze istnieją w naszym spolaryzowanym społeczeństwie. Pora także im dać głos i pole do popisu.

Nie uczestniczyłem jako obserwator w omawianych lekcjach, ale ufam, że były one rzetelne i uczniowie dowiedzieli się ciekawych i ważnych rzeczy. Sam zresztą jeszcze jako maturzysta brałem udział w „Feriach z IPN-em” 12 lat temu i do dzisiaj pamiętam ich treść. Wtedy wrzutek politycznych tam nie uświadczyłem – mam nadzieję, że tak pozostało na zajęciach o podobnej tematyce. Poniżej dowód 😉

https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/6007,Ferie-z-IPN-Bielsk-Podlaski-28-stycznia-1-lutego-2011.html

Miasto Brańsk zgarnia nagrody

Po kilku gorzkich słowach prawdy pod adresem PiS-u, jako dumny symetrysta powinienem teraz także pochwalić ową partię – przynajmniej pośrednio. Cóż – dla naszego miasta ma ona swoje niewątpliwe zasługi. Nie śmiem tego podważać. Wczoraj zresztą przysłuchiwałem się debacie nt. rządów PiS-u. W czasie dyskusji nad wotum zaufania dla gabinetu premiera Morawieckiego, głos zabrało 4 podlaskich posłów (Bogucki, Andruszkiewicz, Zieliński, Łukaszewicz). Każdy z nich podkreślał, że małe gminy mocno skorzystały na rządowym wsparciu. Ciszej było o Unii Europejskiej, bez której przecież wielu milionów by tutaj nie uświadczono. Jeśli jednak skupimy się na ostatniej dłoni, która rozdziela i rozdaje środki, to jest nim rząd krajowy i jego lokalni współpracownicy. A na Podlasiu sejmikiem województwa zarządzają politycy PiS-u. Brańsk, który jest bastionem Zjednoczonej Prawicy, niewątpliwie doczekał się odwzajemnionego uczucia. W sumie po to wyborca głosuje na daną partię, by coś z tego mieć. Zawiera w ten sposób niepisany kontrakt i oczekuje wypełnienia jego założeń, czyli obietnic wyborczych.

https://www.bialystokonline.pl/upadl-rzad-mateusza-morawieckiego-ostatni-apel-do-psl-u-z-podlaskim-watkiem-w-tle,artykul,139437,1,1.html

Lubimy sobie ponarzekać na nasze miasto i jego władze, a tu niespodzianka – Brańsk zdobywa kolejne nagrody. Może wreszcie skończy się nieustanna gadka o „Mistrzu Gospodarności” z 1977 roku, a zacznie spoglądanie na teraźniejszość i przyszłość. III RP i najnowsze sukcesy.

Sami Państwo zobaczcie – jesteśmy wysoko w rankingach podlaskich gmin, a w powiecie plasujemy się na czele:

https://www.bialystokonline.pl/wybrano-najlepsze-gminy-bylo-zaskoczenie-wynikami,artykul,139392,1,1.html

Było o partii rządzącej, ale ona bezpośrednio gminą nie kieruje. Zwłaszcza, że nasz burmistrz nie jest jej członkiem. Dlatego nie chciałbym też zabierać zasług władzom miasta, urzędnikom i radnym. Każda aktywna i decyzyjna osoba lub organ to naczynia połączone, które składają się na sukces gminy. Oczywiście, szczególnie w przypadku Brańska ogromny wpływ ma nasza praca, w tym niezwykle rozwinięta przedsiębiorczość. Jako mieszkańcy tak bardzo tego nie dostrzegamy, ale z zewnątrz jest to już zauważalne. Stąd takie pozycje w rankingach. Mamy wiele powodów do dumy, choć apetyty na więcej są nieposkromione. Wystarczy posłuchać sesji rady miasta, gdzie jeśli w danym okresie międzysesyjnym nie pojawiają się naturalne problemy, to trzeba je czasami znaleźć na siłę. Tacy już jesteśmy.

Sesja Rady Miasta

Z pewnością trudno nazwać szukaniem problemów na siłę, dyskusję jaka wywiązała się podczas ostatniej sesji Rady Miasta. Tutaj poruszano akurat istotne sprawy takie jak wymiana oświetlenia ulicznego i remont remizy. Z radnymi opozycji nie ma łatwego życia pani dyrektor MOK-u. Przytyki co do kwot zawartych w budżecie miasta na działalność naszej instytucji kultury powracają niczym bumerang. W tym roku mieliśmy także serię debat sesyjnych o jubileuszu miasta czy też szkodach wyrządząnych przez letnią wichurę. Gorąco było także przy okazji jednej z imprez organizowanych przez Urząd Marszałkowski. 2023 roku nie można więc nazwać cichymi i spokojnymi 12 miesiącami, ale na podsumowanie tego okresu – na wielu płaszczyznach – przyjdzie czas już za dwa tygodnie, gdy będziemy zamykać brański kalendarz. Zgrzeszyłbym, gdybym napisał, że nie miałem o czym pisać 😉

Zbiórka żywności

W sobotę, 9 grudnia, odbyła się przedświąteczna zbiórka żywności ,,Tak. Pomagam”. Tego dnia wolontariusze Caritas dyżurowali w największych brańskich sklepach biorących udział w akcji. Oczywiście gros uczestników akcji stanowili niezawodni Harcerze Inki, za co należą im się wyrazy uznania.

Honorowi krwiodawcy wkrótce bez jednego z przywilejów

W minioną niedzielę pod remizą OSP w Brańsku stanął krwiobus, w którym można było honorowo oddać krew. Po raz kolejny zebrała się w tym celu solidna drużyna. Czasami komuś niestety popsuje się zdrowie i wypada z takiej listy, ale co rusz dołączają nowe osoby np. po ukończeniu 18 lat.

Warto przypomnieć, że tylko do końca roku obowiązuje zniżka dla krwiodawców na przejazdy kolejowe. Więcej informacji w poniższym artykule:

https://www.rp.pl/zdrowie/art39502921-honorowi-dawcy-krwi-traca-wazny-przywilej

Wprawdzie ten przywilej był związany z okresem epidemicznym, ale czy nie można było go utrzymać? Honorowi krwiodawcy to szczególna grupa osób, o którą należy dbać, ponieważ bezpośrednio troszczą się o zdrowie narodu, a w przypadku np. wojny, wypadków zbiorowych czy kataklizmów, ich dar jest wręcz na wagę złota. Z pewnością nie oddają oni krwi dla kilku czekolad – to zbyt poważna sprawa i zbyt poważni ludzie. Dlatego z racji, że w Polsce nie płaci się gotówką za taką honorową płynną donację, to państwo powinno odpłacić się krwiodawcom w inny sposób, dlatego listę udogodnień powinno zwiększać, zamiast ją ograniczać.

Dorośli w rolach głównych

Także w niedzielę, 10 grudnia miało miejsce ciekawe wydarzenie. Miało ono oryginalny przebieg, choć taka forma była już w Brańsku praktykowana. Otóż Przedszkole im. Sióstr Sercanek w Brańsku zorganizowało w naszej szkole (a dokładniej w hali) spektakl teatralny w wykonaniu – dla odmiany – nie tylko dzieci, ale przede wszystkim pracowników placówki oraz rodziców przedszkolaków. Według relacji brańskich wiewiórek, aktorzy spisali się na medal.

Przedstawienie było płatne i biletowane, ponieważ celem imprezy była nie tylko integracja mieszkańców Brańska ze wspólnotą przedszkola, ale także wsparcie przedszkolnych inicjatyw, szczególnie związanych z działalnością Rady Rodziców. Frekwencja wysoka niemal jak w połowie października przy urnach wyborczych – pomysł okazał się więc strzałem w dziesiątkę.

Z kolei w nadchodzącą niedzielę (17 grudnia) odbędzie się coroczny kiermasz bożonarodzeniowy Zespołu Szkół. Zostanie on zorganizowany w tym samym samym miejscu i o podobnej porze.

SPORT

Trener Pawluczuk odchodzi z Pioniera

Ze sportem miałem poczekać do końca roku, ale skoro było już o wędkarstwie, to i o piłce nożnej wspomnieć też można. Szczególnie, że dojdzie do istotnej roszady personalnej.

Klub piłkarski z Brańska ogłosił, że czeka go zmiana trenera. Po niemal rocznej przygodzie szkoleniowiec UKS-u Piotr Pawluczuk zrezygnował z pełnionej funkcji. Można powiedzieć, że była to funkcja tzw. zadaniowca. Popularny „Pepik”, przejmując drużynę na początku 2023 roku miał za zadanie najpierw odrobić stratę do lidera A klasy, a następnie uzyskać awans do klasy okręgowej. To mu się oczywiście udało, podobnie jak zakończenie rundy jesiennej na bezpiecznym miejscu. 7. lokata w gronie 16 drużyn i 21 punktów powinna satysfakcjonować następcę Pawluczuka. Niewątpliwie sam bielszczanin może czuć satysfakcję z wykonanej tutaj pracy.

To odejście było nieuniknione z prostego powodu – w lipcu trenejro, którego ochrzciłem swego czasu mianem „Midasa” (trafnie zresztą), został dyrektorem SP w Augustowie k. Bielska Podlaskiego. Jak wiadomo, taka funkcja mocno absorbuje i to pod wieloma względami. Przede wszystkim zajmuje czas, a przecież prowadzenie zespołu, który trenuje 2 razy w tygodniu + rozgrywa weekendowy mecz z dala od miejscowości zamieszkania/pracy było zapewne niezwykle trudnym zadaniem. Tak więc „Pepik” mógł odejść już w wakacje, ale został na jeszcze jedną rundę.

Piotr Pawluczuk to żywy symbol pewnego profesjonalizmu, który wraz z nim pojawił się w amatorskim przecież klubie jakim jest Pionier. Zdążyłem mieć z „Pepikiem” przez krótki czas do czynienia, ale to wystarczyło, by dostrzec, że swoim warsztatem i podejściem przewyższa klasę okręgową – w końcu posiada papiery trenerskie na bodaj III ligę. Jak to mówił pewien żołnierz w jednym z odcinków „Kawalerii Powietrznej” – „Pan porucznik to jednak fachowiec jest.”. I pan trener Pawluczuk też fachowiec jest. Powodzenia, Piotrku!

Zachęcam do dyskusji w komentarzach.





Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *