Brańsk

Ostatni dowódca PAS-u NZW pow. Bielsk Podlaski

Choć trudno odnaleźć to w formalnych dokumentach, to wiele słownych, rodzinnych relacji wskazuje, że po wybuchu II Wojny Światowej wśród brańskiej młodzieży potrzeba czynnego oporu, organizowania się przeciw okupantom, poprzedzała na długo formalne wstępowanie do organizacji niepodległościowych. Na ten formalny akces byli często po prostu w tamtym czasie zbyt młodzi. Jakie formy przyjmował ten opór, jakie podejmowali działania dziś już raczej się nie dowiemy. Z pewnością jednak możemy powiedzieć, że potrzeba ta tkwiła głęboko w nich, wynikała z duchowej i patriotycznej formacji wyniesionej z domu, szkoły czy kościoła. Te wspaniałe pokolenie, pokolenie wolnej Polski zostało nam odebrane. Odebrano nam je niszcząc je fizycznie, ale odebrano je nam także niszcząc jego etos. Szczególnie można odczuć to w takich miejscowościach jak Brańsk. Choć mamy już od wielu lat oficjalne święto – Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych, to chłopcy i zapewne też dziewczyny z Brańska nie doczekali się należytego upamiętnienia. Lata komunistycznej propagandy wyklęły ich ze społecznej pamięci a czasem nawet, co gorsza, z pamięci i serc ich własnych rodzin. Nawet ponad 30 lat po obaleniu komunizmu często mówi się o nich skrycie, źle lub nie mówi wcale. Artykułem takim jak ten chcemy przywrócić ich naszemu miastu. Postać Józefa Korzeniewskiego ps. “Osa” jest dla mnie szczególnie ważna także ze względów osobistych. To mój stryj. Zanim trafił do partyzantki był kilkukrotnie wywożony na roboty do Prus, z których za każdym razem uciekał. Dziadek chcąc “schować” go z widoku wysłał na naukę zawodu kuśnierza do kuzyna we wsi Olędzkie. Tam jak się okazało nie zabawił zbyt długo. Dołączył do leśnych żołnierzy. Z dokumentów trudno dowiedzieć się jakim był człowiekiem. Był wrażliwy, inteligentny, pisał poezję. Wkroczenie na żołnierską ścieżkę dodało mu hartu. Ale i wtedy wykazywał się dużą wrażliwością. Był świadomy losu jaki go czeka, ale też nie miał właściwie wyboru. Mógł zginąć walcząc za coś w co wierzył lub zginąć zesłany, bądź zakatowany w czasie przesłuchań. Czasem zastanawiam się, czy miałbym w sobie odwagę, by z poświęceniem równym jego walczyć o Ojczyznę. Jakże innym pokoleniem jesteśmy.

Autor opisując okoliczności śmierci „Osa” przytacza zawartą w dokumentach relację “Lwa”. Rodzina na początku lat 90-tych ustaliła trochę inną wersję. Oparta była ona o przekaz naocznego świadka tych wydarzeń – pana Kryńskiego, syna właściciela domu w którym miały miejsce te tragiczne wydarzenia. Po powrocie z akcji „Lew” i „Wilczur” weszli do domu, po wejściu do pokoju w którym był „Osa” wymierzyli w niego broń. Józek wybudzony ich wejściem z drzemki, widząc ich zamiary sięgnął po swoją broń. W tym momencie oddano do niego strzały. Rannego dobito.

„Osa” pochowany został na cmentarzu w Klichach w pobliżu mogiły jego kolegów poległych w Bodakach. Uroczystości pogrzebowe poprowadził ówczesny proboszcz parafii w Klichach – ks. Bielawski. W 1996 roku rodzina dokonała ekshumacji, by zgodnie z wolą jego ojca – Andrzeja – pochować ich w jednym grobie na cmentarzu parafialnym w Brańsku.

Jego historia i pielęgnowanie pamięci o niej w mojej rodzinie, wywarły duży wpływ na moje życie. Szczególnie więc jestem wdzięczny autorowi za pamięć i pochylenie się nad losem Józka. Mam nadzieję, że ogromna praca, którą wykonał do tej pory na polu badania historii podziemia niepodległościowego w naszym rejonie wkrótce znajdzie swój rezultat w kolejnych opracowaniach.

Rafał Korzeniewski


“Wartość walki tkwi nie w szansach zwycięstwa sprawy, w imię której się ją podjęło, ale w wielkości tej sprawy”

prof. Henryk Elzenberg

Zagłębiając się w działalność Żołnierzy Wyklętych walczących o suwerenność i niepodległość Polski zaczyna dopiero teraz docierać do naszej świadomości informacja, że za takie ich życiorysy odpowiedzialny był okres wojny i późniejszy terror wprowadzony przez organa UB i NKWD. Większość żołnierzy konspiracji niepodległościowej urodziła się w wolnej Polsce i tylko taką Polskę zapamiętali z dzieciństwa, szkoły i okresu ich dorastania. Dlatego tak ważny był dla nich patriotyzm i przywiązanie do wolnej Ojczyzny. Pamiętajmy, że przede wszystkim byli to polscy żołnierze, ochotnicy z orzełkiem w koronie na czapce, często z ryngrafem na piersi, czyli Bogiem w sercu. Ci, którzy walkę fizyczną rozpoczęli nie w 1944/45 r., a dużo wcześniej, mając na uwadze wartości jakie zostały im przekazane przez ich ojców i dziadków. Wielu z nich przystąpiło do struktur konspiracyjnych w czasie okupacji niemieckiej. Wtedy to dopiero po raz pierwszy składali przysięgę na wierność Rzeczypospolitej Polskiej, a wartości takich jak Bóg, Honor i Ojczyzna potrafili niezłomnie bronić do końca swoich dni. Wiedząc, że Polska nie została wyzwolona przez Armię Czerwoną i służby specjalne NKWD, kontynuowali walkę o wolność i niepodległość. Dlatego trudno jest dziś przyjąć, że wojna dla Polski i rejonów Podlasia skończyła się w maju 1945 r. razem z kapitulacją hitlerowskich Niemiec. Jeśli zgodzimy się z tą tezą, to przekreślimy całkowicie ideę i czyn Żołnierzy Wyklętych. W wielu rejonach okupowanej przez Stalina Polski wojna trwała jeszcze przez następne lata. Były w Polsce miejsca, do których niewątpliwie należał powiat Bielsk Podlaski w latach 1944-47, w których polscy partyzanci z różnych ugrupowań niepodległościowych działających na tych terenach stanowili w tym czasie jedyną władzę terenu. Myli się również ten, który uzna, że to była walka niepotrzebna, a głównym celem była chęć zysku i ratowania siebie, jak to interpretują niektóre osoby i środowiska nie akceptujące stanu wyższej konieczności działania oddziałów i struktur konspiracyjnych, które stanowiły w pewnym sensie przedłużenie władzy II Rzeczypospolitej Polskiej. Polscy żołnierze z ugrupowań niepodległościowych przede wszystkim chronili Polską ludność przed sowieckim i komunistycznym terrorem – aresztami, mordami, grabieżami, donosami i gwałtami, jakie miały miejsce w tamtych czasach. Byli to zatem żołnierze tak zwanych dwóch okupacji i dwóch konspiracji antyniemieckiej i antysowieckiej. Dlatego nazywamy ich Wyklętymi/Niezłomnymi, bo nie dali się złamać niemieckiemu okupantowi i czerwonemu najeźdźcy, czy to trwając na posterunku w lesie, czy też pracując w siatce terenowej i wywiadzie. Przyszło im walczyć w wyjątkowo trudnej, można by było powiedzieć beznadziejnej sytuacji, kiedy Polska została opuszczona i zdradzona przez sojuszników i oddana w łapy Stalina, a w starciu z wrogiem, potęgą sowieckiego imperium nie mieli żadnych szans. Nadzieje na wybuch III wojny światowej, konfliktu między Zachodem a Wschodem szybko prysły a działania komunistów (powszechny terror, sfałszowane referendum 3Xtak w czerwcu 1946 r. i wyborów do Sejmu w styczniu 1947 r.) też nie pozostawiały złudzeń. Dodajmy do tego ogłaszane przez komunistów amnestie w 1945 r. i 1947 r., które były pułapką. Wielu z żołnierzy podziemia nie miało alternatywy. Ujawnienie się oznaczało śmierć lub długoletnie więzienie i represje dla całej rodziny i jak to napisał prof. Henryk Elzenberg: “Wartość walki tkwi nie w szansach zwycięstwa sprawy, w imię której się ją podjęło, ale w wielkości tej sprawy”. Tak przynajmniej według autora tekstu można by było w skrócie zinterpretować walkę o niepodległość Polski ostatniego dowódcy patrolu Pogotowia Akcji Specjalnej organizacji NZW w powiecie Bielsk Podlaski. kpr./plut. Józefa Korzeniewskiego ps. „Osa”. Warto również uwiecznić jego postawę i wiarę w odzyskanie Niepodległości Polski, a następnie w ciąg dalszy jego życiorysu i cichego, zapewne dla wielu nieznanego bohaterstwa.

Brak opisu.
Józef Korzeniewski wraz z siostrami: Zofią, Danutą i Heleną oraz kuzynem Józefem Radziszewskim. 25.12.1940 r. (Z kolekcji M. Korzeniewskiego)

kpr./plut. Józef Korzeniewski ps. „Osa” – urodzony w Brańsku 16 maja 1925 roku. Syn Andrzeja i Pauliny (z domu Puchalska). Po ukończeniu szkoły podstawowej wstąpił do gimnazjum w Bielsku Podlaskim.

Wypis z ksiąg parafialnych potwierdzający datę urodzenia Józefa Jana Korzeniewskiego.

Wrażliwy młody chłopak z zacięciem literackim, który na początku 1943 r. został przymusowo wcielony do obozu pracy tzw. „Baulageru” w Brańsku. Był to zapewne okres, w którym zdecydował się na wstąpienie do organizacji niepodległościowej. Widział jakie represje i wyzysk stosuje niemiecki okupant. Być może był nawet świadkiem zabicia komendanta tego obozu – Niemca SS-mana Fritz’a Dehn’a zwanego „Choroszij Knut” –  we wrześniu 1943 roku przez siatkowców z Rudki związanych z organizacją NSZ.

Junacy w Brańsku. 1943.

Na początku 1944 roku trafił do wsi Olędzkie gm. Brańsk, gdzie miał przyuczyć się do zawodu kuśnierza. Tam też zapoznał nauczyciela ppor. Franciszka Budlewskiego ps. „Olgierd”, „Oracz”, który pełnił w tym czasie obowiązki dowódcy trzeciej kompanii NOW-AK w powiecie Bielsk Podlaski. Prawdopodobnie tam został zaprzysiężony do organizacji NOW-AK w kwietniu 1944 roku, tak przynajmniej wynika to z dokumentów IPN-u i przekazów rodzinnych. Początkowy okres po wstąpieniu do organizacji nie jest dokładnie znany. Zapewne pełnił funkcję zwykłego łącznika i wywiadowcy z zadaniem obserwacji tego co dzieje się w mieście Brańsk.

Józef Korzeniewski ps. “Osa”. Listopad 1944. (Zdjęcie z kolekcji M. Korzeniewskiego)

Od początku 1945 roku według ewidencji organizacyjnej NOW-AK w drużynie Józefa Zabuskiego (Załuskiego) ps. „Kopytko” z Brańska, podlegającego pod dowódcę czwartej kompanii terenowej organizacji NOW-AK kpr./pchor./ppor. Mieczysława Sakowicza ps. „Sosna”, „Paragrafis” zamieszkałego we wsi Lubieszcze w gm. Brańsk. Następny okres jego działalności od wczesnej wiosny 1945 roku jest ściśle związany z osobą Franciszka Popławskiego ps. „Trzaska”, „Zagłoba” i jego synami Dom „Trzaski” na kolonii Popławy był jeden z najważniejszych punktów konspiracji narodowej powiatu Bielsk Podlaski. W pierwszych dniach maja 1945 roku na punkcie konspiracyjnym „Trzaski” wstąpił on do oddziału dywersyjnego (tzw. egzekutywy) komendy powiatu NOW-NZW pod dowództwem ppor./por. Antoniego, Zbigniewa Zaleskiego ps. „Drzymała”, „Żubr”, „Orłowski”. Od tego momentu „Osa” był już ściśle związany z oddziałami, patrolami dywersyjnymi w komendzie powiatu i później w komendzie okręgu Pogotowia Akcji Specjalnej organizacji NZW. Pierwszą akcją, w której uczestniczył „Osa” (według zachowanych dokumentów IPN-u i relacji ppor. A. Dobrowolskiego ps. „Kruk”), było rozbrojenie posterunku MO i zniszczenie dokumentacji w Urzędzie Gminy w Wyszkach pow. Bielsk Podl. dnia z 14/15.05.1945 roku. Następna akcja, to już znana z literatury przedmiotu bitwa we wsi Bodaki z oddziałami NKWD i UB dnia 17.05.1945 roku, gdzie według przekazów rodzinnych i uczestnika tych wydarzeń Mieczysława Zawadzkiego ps. „Kafel” Józek Korzeniewski ps. „Osa” uratował mu życie i pomógł wydostać się kilku kolegom z okrążenia. Był też jednym z nielicznych, którzy zorganizowali potajemny pogrzeb dla kolegi NN Stankiewicza na cmentarzu w Pobikrach. W sierpniu 1945 roku „Osa” dostaje awans od Komendanta Okręgu Mieczysława Grygorcewicza ps. „Miecz”, „Bohdan”, „Morski” na stopień st. szeregowego. Lato i jesień 1945 roku były okresem nieporozumień z bratnimi organizacjami AK-AKO-WiN, które wywołał wiosną 1945 roku zastępca Komendanta Powiatu AK-AKO Bielsk Podl. ppor./por. Jan Czubryj ps. „Orlik”, „Milicjades”, wprowadzając zamęt w powiecie, ze swoimi patrolami i podejmując jako pierwszy wrogie działania (po dogadaniu się z sowietami z okresu akcji „Burza”, był on dowódcą zgrupowania o kryptonimie „Brześcianka”, po którym to zostało aresztowanych około 20-30 Polaków z których to niektórzy byli związani z organizacją AK i NSZ. To właśnie on jako pierwszy wystąpił przeciwko organizacjom NOW-NSZ-NZW, które pomimo deklaracji ppłk. Jana Mazurkiewicza ps. „Radosław” nie chciały ujawnić swoich aktywów dla Stalina i sowieckich służb specjalnych. Dnia 19.10.1945 roku „Osa” wraz z podległym sobie patrolem, na polecenie dowódcy pierwszego batalionu NZW ppor. Wiktora Szurpickiego ps. „Mewa”, „Odra” zatrzymuje drezynę między miejscowościami Lewickie – Strabla, z której konfiskuje około 150.000 tys. złotych na potrzeby organizacji. Późną jesienią względnie z początkiem zimy 1945 roku Józef Korzeniewski ps. „Osa” wraz z powiatowym oddziałem PAS organizacji NZW dowodzonym przez sierż./pchor. Jana Boguszewskiego ps. „Bitny” dołączył do tworzącego się okręgowego oddziału PAS-III Brygady Wileńskiej organizacji NZW pod dowództwem por./kpt. Romualda, Adama Rajsa ps. „Bury”. Drugi pluton szkolny w którego szeregach znalazł się Józef Korzeniewski ps. „Osa” i drużyna dowodzona przez jego kolegę z Brańska kpr./plut. Stanisława Dernowskiego ps. „Ładunek” uczestniczy we wszystkich akcjach bojowych III Brygady Wileńskiej NZW z resortem bezpieczeństwa i oddziałami NKWD w okresie od grudnia 1945 roku do kwietnia/maja 1946 roku. Późnym latem /jesienią 1946 roku „Osa” po rozwiązaniu III Brygady Wileńskiej NZW, zostaje mianowany na dowódcę powiatowego patrolu PAS-NZW w powiecie Bielsk Podlaski. Jego działalność w tym okresie była bardzo ograniczona i zobowiązywała go tylko do względnego utrzymania spokoju w terenie, plus pozyskanie środków na potrzeby organizacyjne. Rano dnia 06.11.1946 roku „Osa” wysyła dwóch swoich żołnierzy „Wilczura” i „Lwa” z zadaniem pozyskania środków na dalszą działalność patrolu. Mieli oni za zadanie dotrzeć do leśniczego i przejąć od niego pieniądze na potrzeby organizacyjne. W razie odmowy leśniczego, mieli go zlikwidować. Około godziny 14.00 -15.00 dnia 06.11.1946 roku Edward Piwowarski ps. „Lew” i NN ps. „Wilczura” powracają na punkt kontaktowy do miejscowości Krynki-Jarki, w którym przebywał dowódca powiatowych patroli PAS-NZW plut. Józef Korzeniewski ps. „Osa” oznajmiają mu, że nie wykonali zadania (być może przejęli środki pieniężne z którymi nie koniecznie chcieli się podzielić z dowódcą?). Wtedy według zachowanych relacji „Lwa” z protokołów przesłuchań w UB „Osa” w zdenerwowaniu wystrzelił w  powietrze. Natomiast „Lew” i „Wilczur” skierowali  swą broń w kierunku swego dowódcy i nie czekając na konsekwencje zabili Józefa Korzeniewskiego ps. „Osa”. Później nawiązali współpracę z Powiatowym Urzędem Bezpieczeństwa i wydali w ręce UB i NKWD dziesiątki osób związanych z konspiracją niepodległościową w powiecie Bielsk Podlaski.

Dzień 6 listopada 1946 roku  w, którym został zabity plut. Józef Korzeniewski ps. „OSa” zamknął całkowicie historię i działalność patrol PAS-NZW w powiecie Bielsk Podlaski.

 

Dariusz Zabłudowski

5 thoughts on “Ostatni dowódca PAS-u NZW pow. Bielsk Podlaski

  1. Kenap

    Dodając krótkie uzupełnienie, że pewne momenty w życiu i historii każdego młodego człowieka są zapewne wyjątkowe dla rodziny, a wkład w walkę o niepodległość polski można docenić i opisać dopiero z perspektywy czasu. Dlatego z tego względu wydaje mi się niesłychanie istotne, by pamiętać o ludziach z naszych regionów Podlasia, a nie tylko o ich sławnych dowódcach. Pamiętać należy również, że znani i sławni dzisiaj dowódcy, nigdy by oni nie osiągnęli nic znaczącego w swych większych dokonaniach bez zwykłych żołnierzy, ochotników. Chodziło mi przede wszystkim, by pamięć nie trwała tylko w sercach rodziny i znajomych, ale także by przekazać informację o tych osobach dla potomnych. To bowiem konkretne osoby w tamtych latach tworzyły rzeczywistość i w mniejszym, czy większym stopniu byli uczestnikami różnych wydarzeń. Artykuł ten powstał z myślą o zachowaniu pamięci nie tylko o “Osie”, ale również o innych mniej znanych młodych żołnierzach z naszego regionu, którzy dla wielu z nas są dzisiaj kreatorami teraźniejszości.
    Dariusz Zabłudowski.

  2. Michał Ostapiuk

    “Lew” sypał. “Wilczur” wyjechał do rodziny we Włocławku i tam się ukrywał. Kazimierczuk nie jest winny zdrady.

  3. Kenap

    Możliwe tak jak piszesz, że “Wilczur” nie jest winny później zdrady, ale udział w zabójstwie swój miał.
    Michał czy wiesz możne, jak miał na nazwisko ten leśniczy, gajowy, może gdzieś coś znalazłeś co umknęło mojej uwadze ?
    Według tego co wiem i znalazłem w dokumentach to w tym czasie czyli 1946r. prawie wszystkie lasy podlegały pod tworzące się Nadleśnictwo Rudka. Zaczęto również przejmować lasy prywatne na podstawie dekretu o reformie rolnej z dnia 06.09.1944r.
    Leśnictwo w Rudce było bardzo często napadane przez rożne osoby, patrole i oddziały . Nawet por. W. Awramienko ps. “Gwiazda” w lutym ,czy marcu 1945r. zabrał z tego nadleśnictwa około 70000 tys. zł.
    Tam pracowało dużo osób i często się zmieniali. Niektórzy byli zaprzysiężonymi żołnierzami AK, lub NSZ. Pracowali tam Dernowski, Zapisek z Olend jako gajowy, Obliński ze Spieszyna też jako gajowy no i Ignacy Trusiak jako leśniczy. Był jeszcze Przyłożynski leśniczy, ale nie wiem czy w tym czasie on tam jeszcze pracował i inni . Podejrzewam że tych leśniczych i gajowych było dużo więcej. Od tego Ignacego Trusiaka, który był chyba bratem, lub kuzynem por./kpt. Janka Trusiaka ps. “Korycki” dnia 13.04.1945r. zarekwirowano 19500 zł. Dokumenty IPN-u podają, że sprawców było dwóch.( Ipn Bi- 047/13/44/13) oczywiście mógł to być jakiś patrol, lub oddział a tylko dwóch rzekomo weszło do nadleśnictwa.? Nie wiem z jakiej organizacji byli ?. Często bywało tak , że to osoba współpracująca z organizacją wystawiała i podawała dany dzień w którym to można było trafić i przejąc na potrzeby organizacji potrzebną gotówkę. Akurat w tym przypadku niewątpliwie leśniczy Trusiak współpracował z organizacją AK-AKO-WiN.
    Wieś Kułaki to raptem 8-9 km. od wsi Krynki-Jarki, gdzie wtedy przebywał “Osa”. Do Nadleśnictwa Rudka z Krynek- Jarek, też niedaleko 11-12 km. Nie znalazłem jeszcze w dokumentach by we wsi Kułaki mieszkał jakiś leśniczy, może chodziło o jakiegoś gajowego którzy często się zmieniali? Według mnie cała ta historia jest związana z majątkiem prywatnym, który wtedy był własnością rodziny Włodków. Natomiast tak jak pisałem wyżej komuna i jej pracownicy w tym przypadku akurat chodzi o NN. leśniczego, lub gajowego współpracującego z podziemiem niepodległościowym organizacji WiN , który z racji swego zatrudnienia i na podstawie dekretu z 1944 r. przejmował majątki prywatne i lasy. Prawdopodobnie dorabiając sobie na boku i te drzewo wyprzedawał.?
    Być może “Osa” poprzez ludzi z siatki i organizacji NSZ-NZW dowiedział się o tym procederze i wysłał tam 2-3-ech swoich ludzi wiedząc, że tego i tego dnia będzie tam leśniczy, gajowy z nadleśnictwa w Rudce.?
    Kapitan “Korycki” pisze w swoim meldunku o trzech osobach z patrolu NZW “Osy” nie wiem kto był trzecim, może “Paw”, lub “Mokry” bo “Mokry” z tych rejonów Ciechanowca pochodził.? Ponieważ to oni objęli później po śmierci “Osy” dowodzenie nad resztkami tego patrolu? Zresztą na bardzo krótko, może “Osa” im nie pasował bo zabraniał nakładania kontrybucji? Ciężko to jest teraz rozsądzić.
    Jan Trusiak ps. “Korycki” pisze również w meldunku, że ten leśniczy był członkiem WiN-u i dalej już nie pisze, że ten leśniczy był podejrzany o współpracę z komunistami.? Prawdopodobnie to był jego podwładny.
    Reasumując i przypuszczając, że jedynym w tym okresie większym i najbardziej wpływowym oddziałem na tym terenie był oddział por./kpt. W. Łukasiuka ps. “Młot” z którym to również wcześniej przed dołączeniem do patrolu “Osy” przez kilka tygodni chodził Piwowarski ps. “Lew”, a pod który to oddział całkowicie była podporządkowana okoliczna siatka AKO-WiN. Nie trudno tutaj odgadnąć pod czyje skrzydła i ochronę podlegał ten NN leśniczy.
    Później znowu jakoś tak się dziwnie złożyło, że “Lew”, chyba “Wiewiórka” i “Wilczur” po zabiciu “Osy” spotkał znowu oddział “Młota” pod Ostrożanami , który ich rzekomo rozbroił. Tak przynajmniej podaje to w swoich zeznaniach “Lew”. W oddziele “Młota” przebywał kilka dni i po pewnym zamieszaniu to znaczy ucieczce, dezercji “Burzy” z oddziału “Młota” on skorzystał też z okazji i uciekł od “Młota”. Zgłosił się później do UB w Siemiatyczach. Dalej wiadomo co zrobił.
    Moim zdaniem rozwiązanie przyczyny i dlaczego doszło do zabójstwa Józka K. ps. “Osa”, leży w ustaleniu prawdziwego nazwiska tego leśnika, lub gajowego i dalej z kim był on powiązany.
    pozdrawiam Darek Zabłudowski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *