Przegląd Tygodnia #31 (12.2-25.2.2024) – cz. I

Z racji na mnogość tematów z ostatnich dwóch tygodni. Przegląd Tygodnia został podzielony na dwie części.

Tematy I części: Nadzwyczajna sesja Rady Miasta – wyraźne „tak” dla nowej LGD – „Nie” dla mediów lokalnych? – Kampania wyborcza na Facebooku – kolejne rozdanie – Brańskie Dni Kultury – mieszkańcy wybrali gwiazdę wieczoru – Pionier wzmacnia swoją „pakę” – Co dalej z Prawem i Sprawiedliwością? Kaczyński się „odkleja” – Czarnek bryluje

Nadzwyczajna sesja Rady Miasta – wyraźne „tak” dla nowej LGD.

1. Radni zgodni ws. LGD

19 lutego – na wniosek części radnych – odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Miasta Brańsk. Jego głównym punktem było podjęcie decyzji nt. przystąpienia naszego samorządu do nowej Lokalnej Grupy Działania. Radni zdecydowali jednogłośnie, że oprócz dotychczasowej współpracy z „Bramą na Podlasie” warto dołączyć także do nowej inicjatywy „Przyjazne Podlasie”.

Głosowanie poprzedziła długa dyskusja nad tym jakie korzyści może przynieść partycypacja gminy miejskiej w kolejnym projekcie – tym razem skupiającym w obrębie swojego działania przede wszystkim społeczności zamieszkujące powiat bielski. W zamierzeniu pomysłodawców utworzenia LGD „Przyjazne Podlasie” ma być ona ciekawszym rozwiązaniem, z którego mogą licznie skorzystać tutejsze samorządy oraz lokalni przedsiębiorcy. A ci, jak się okazało, niejednokrotnie nie wiedzieli o korzyściach, jakie może im zapewnić Lokalna Grupa Działania. Jest to więc inicjatywa, nt. której mieszkańcy wciąż wiedzą niewiele lub wręcz nie wiedzą nic. Przyznam zresztą, że sam musiałem zdobyć sporo nowych informacji w tej kwestii. Wiedziałem rzecz jasna o istnieniu LGD, ale była to wiedza szczątkowa i zarazem nie jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Oto stanowisko pani prezes zarządu LGD „Przyjazne Podlasie” Renaty Laskowskiej:

Za wdrażanie Lokalnej Strategii Rozwoju (LSR) na terenie Powiatu Bielskiego i Gminy Nowe Piekuty odpowiada Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania „Przyjazne Podlasie”. Ww. Stowarzyszenie w dniu 04.01.2024 r. podpisało z Urzędem Marszałkowskim Województwa Podlaskiego umowę ramową na wdrażanie LSR na terenie 8 gmin tj. m.Brańsk, Gminy: Brańsk, Bielsk Podlaski, Boćki, Orla, Rudka, Wyszki, Nowe Piekuty.

Wdrażanie Lokalnej Strategii Rozwoju jest oparte o wytyczne programu LEADER. Głównym założeniem tej inicjatywy jest realizacja oddolnych działań przez same społeczności. Innymi słowy chodzi o to, aby projekty były realizowane w sposób jak najbardziej zdecentralizowany tj. przez same społeczności w postaci realizacji oddolnych inicjatyw. Obecna perspektywa 2021-2027 w jeszcze większym zakresie kładzie nacisk na to, aby w podejmowaniu decyzji i wdrażaniu operacji uczestniczyli przede wszystkim przedstawiciele sektora społecznego i gospodarczego, weryfikując każdorazowo, aby przedstawiciele sektora publicznego nie kontrolowali decyzji w sprawie wyboru.

Zgodnie z ustawą z dnia 20 lutego 2015 r. o rozwoju lokalnym z udziałem lokalnej społeczności (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz.1554), art. 14 wskazuje, iż szczegółowy opis zasad realizacji LSR reguluje umowa ramowa zawarta z LGD, której Strategia została wybrana do wdrażania na danym terenie. Zgodnie z treścią umowy ramowej, w terminie do 60 dni od dnia podpisania tejże umowy, gminy powinny przystąpić do Lokalnej Grupy Działania, podejmując stosowną uchwałę. Termin ten mija 3 marca 2024 roku.

Zgodnie z interpretacją Departamentu Wspólnej Polityki Rolnej Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 24.01.2024 r., brak takiego członkostwa rodzić będzie negatywne skutki dla całego obszaru objętego LSR, gdyż doprowadzi do rozwiązania umowy ramowej, co powodować będzie brak dostępu do środków przewidzianych w interwencji LEADER Planu Strategicznego Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 dla podmiotów z obszaru całej LSR.

Żadna inna Lokalna Grupa Działania na ten moment nie objęła swoją strategią gmin z Powiatu Bielskiego oraz gminy Nowe Piekuty. Lokalna Grupa Działania “Przyjazne Podlasie” jest zatem jedynym Stowarzyszeniem, które będzie wdrażało LSR na tym terenie. Odmowa przyjęcia stosownej uchwały o członkostwie  stanowić będzie bardzo poważne, realne zagrożenie utraty możliwości wdrażania ogromnych środków finansowych w ramach instrumentu RLKS na terenie, wchodzącym w skład LSR. Brak członkostwa w Stowarzyszeniu, z którym zawarto umowę ramową na wdrażanie LSR – w tym wypadku LGD “Przyjazne Podlasie”, spowoduje brak możliwości realizacji wielu istotnych społecznie działań, które mogłyby uzyskać finansowanie ze środków unijnych. Są to m.in. działania w obszarze edukacji, usług opiekuńczych, aktywnej integracji oraz działania twarde jak przebudowa infrastruktury turystycznej, rekreacyjnej i kulturalnej czy też produkcja energii i/lub ciepła ze źródeł odnawialnych na potrzeby własne lokalnych społeczności oraz rozwój pozarolniczych funkcji gospodarstw rolnych.

Liczymy na podjęcie działań przez Radnych, które pozwolą na przyjęcie uchwały Rady Gminy w przedmiocie przystąpienia do Stowarzyszenia LGD „Przyjazne Podlasie” w formule członka zwyczajnego. Przyjęcie uchwały pozwoli na wdrażanie Lokalnej Strategii Rozwoju i jednocześnie zabezpieczy możliwość wydatkowania ogromnych środków zewnętrznych, które w najbliższych latach przyczynią się do znacznego rozwoju Powiatu Bielskiego i Gminy Nowe Piekuty. To na rękach Radnych spoczywa obowiązek i odpowiedzialność za rozwój i wsparcie mieszkańców lokalnych społeczności.

Przystąpienie do LGD „Przyjazne Podlasie” nie wyklucza możliwości uczestnictwa w innej Lokalnej Grupie Działania.

Do dnia 25.02.2024 r. uchwały o członkostwie w LGD „Przyjazne Podlasie” podjęły Rady Miasta Brańsk i Gminy Brańsk. Czekamy na rozmowy oraz pozytywne rozstrzygnięcie przez pozostałe gminy.

Informacje o wspomnianej LGD są dostępne także na stronie internetowej: lgdprzyjaznepodlasie.pl/

2. Opozycja atakuje burmistrza. Emocje na sali

W Brańsku czas poświęcony na luźne dyskusje niemal zawsze jest odpowiednio zapełniony, a momentami nawet przepełniony różnymi tematami. Nietrudno o takowe w czasie kampanii wyborczej. Najczęściej opisując politykę, lubię używać terminologii bokserskiej lub szachowej, ale są to sporty indywidualne, a tym razem warto jednak posłużyć się dla przykładu grami zespołowymi.

Opozycja niewątpliwie gra drużynowo, zwłaszcza w ataku, bo od tego przecież są przeciwnicy aktualnie rządzących w każdym demokratycznym ciele. Zarazem trudno nie odnieść wrażenia, że zespół Eugeniusza Koczewskiego niejako zbytnio opiera się na liderze. Trudno przeprowadza się kontrataki w pojedynkę, o skutecznej obronie nie wspominając. Trzeba być przecież bardzo zdolnym i wytrzymałym zawodnikiem, by w pojedynkę wygrywać mecze.

Radni z ramienia burmistrza niewątpliwie nie palą się do dyskusji. W czasie ostatniej sesji jeden z nich – po serii zapytań o wydatki UM na m.in. służbiowy telefon burmistrza – porównał kolegę do świni, na co drugi użył w jego kierunku słowa „czopek”. Trudno więc dostrzec merytoryczną obronę decyzji władz miejskich – póki co wygrywają emocje i to te negatywne. Niewątpliwie sytuacja zmieniła się wskutek ostatnich absencji: z powodów zdrowotnych udziału w pracach rady nie może brać przewodniczący Edward Bolesta, a nieobecny bywał także radny Jerzy Dąbrowski, który niejednokrotnie starał się wyjaśniać politykę władz miasta. Trudno nie zauważyć, że styl prowadzenia obrad przez wiceprzewodniczącego Pawła Buśko charakteryzuje się otwartością na wszystkich zainteresowanych. Mogą oni przemawiać swobodnie, stąd też gdy radni opozycji przodują w zabieraniu głosu, to ten wybrzmiewa najwyraźniej.

Nie” dla mediów lokalnych?

Ze smutkiem muszę przyznać, że o ile pewna grupa radnych, choć wciąż nie tak liczna „nie choruje na język” w czasie obrad w sali Urzędu Miasta, o tyle moje otwarte zaproszenie do rozmów przedwyborczych przechodzi jak dotąd niemal bez echa. Owszem – nie podano jeszcze do oficjalnej informacji list kandydatów z dwóch brańskich komitetów, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by osoby, które wskutek ustaleń, zostały już przypisane do wyborczego wyścigu o miejsce w radzie i zbierają podpisy celem zgłoszenia się, mogły – przynajmniej wstępnie – umawiać się na występ przed kamerą. Póki co, znalazł się jednak jeden chętny, a był nim aktualny wiceprzewodniczący rady Wojciech Wasilewski.

Rozmowa była długa i momentami prowadzona bez znieczulenia, ale z ciągłym szacunkiem po obydwu stronach kamery. Dziękuję dotychczasowemu „rodzynkowi” w tym gronie za śmiałe podjęcie rękawicy. Wbrew pozorom i wątpliwościom, które mogą towarzyszą niektórym, nikt nikogo nie pogryzł zarówno w przenośni i dosłownie, a moim celem przy zadawaniu pytań nie jest doprowadzenie do kompromitacji rozmówcy. Nie mam przecież do nikogo osobistych uprzedzeń. Oczekuję tylko szczerych deklaracji. Jeżeli takowych nie będzie, to nie będę przecież siłą wydobywał z kogoś odpowiedzi. Podkreślam raz jeszcze – miejcie po prostu odwagę stanąć przed swoimi wyborcami, bo to z myślą o nich są prowadzone rozmowy. To oni w licznej grupie ocenią Was przy urnie wyborczej – nie ja, bo nie mogę oddać głosów we wszystkich 15 okręgach. To w ich imieniu są zadawane pytania. Do końca kampanii będę z Wami. Co będzie później? Zobaczymy.

Niewątpliwie okres przedwyborczy jest papierkiem lakmusowym, który pokazuje czy naprawdę warto dalej angażować się w proces prowadzenia mediów o charakterze ściśle lokalnym. Codziennie zadaję sobie pytanie – czy projekt Brańsk NON STOP powinien utrzymać charakter newsowy i publicystyczny czy jednak lepiej poprzestać na treściach o luźnej tematyce, z dala od codziennych problemów miasta i jego mieszkańców, co skutkowałoby wyłączeniem polityki z kręgu zainteresowań serwisu. Nadstawianie własnej głowy tam, gdzie nie jest to oczekiwane, mija się przecież z celem. Można przecież spokojnie przyjąć lubianą w Brańsku taktykę – „siedź cicho i nie wychylaj się!”

Na pochwały zasługuje jeszcze jedna osoba, czyli wspomniana już Renata Laskowska. Pani prezes – która wprawdzie nie kandyduje w wyborach – walczy jednak o pomyślność swojej inicjatywy. Zgłosiła się do mnie, chcąc opowiedzieć więcej o LGD, dlatego chętnie opublikowałem jej stanowisko. Nie zawsze czas i obowiązki zawodowe pozwalają, by treści nadsyłane do mnie przez Czytelników publikować bezzwłocznie (31. Przegląd Tygodnia jest przecież po raz kolejny dwutygodnikiem), ale każda taka wola jest realizowana. Zachęcam więc mieszkańców do aktywności. Zgłaszajcie śmiało swoje zapytania i tematy telefonicznie lub mailowo, a jeśli jest okazja – także osobiście, w 4 oczy.

Kampania wyborcza na Facebooku – kolejne rozdanie

Co z kolei można przeczytać na Facebooku, czyli w mediach społecznościowych? Tam dyskusje zaczynają się toczyć, choć głównie w gronie samych zainteresowanych, czyli polityków. Zapewne na aktywność mieszkańców będzie jeszcze czas – być może uśpienie, inercja nie tyczą się tylko stosunku polityków/samorządowców/kandydatów na polityków i samorządowców wobec lokalnych mediów. Słowa otuchy i motywacji do rozmów i debat to jednak nic złego.

Wiadomo już, że oprócz urzędującego włodarza, pana Eugeniusza Koczewskiego, w wyścigu o fotel burmistrza miasta Brańsk na następne 5 lat, wystartuje Agata Puchalska. Pani Dyrektor Departament Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Promocji oficjalnie ogłosiła swoją decyzję i regularnie prezentuje swoje relacje z odwiedzin w domach wyborców wraz z kandydatami na radnych z listy KWW „Dla Brańska”.

Burmistrz natomiast na swoim profilu równie regularnie ukazuje działalność w czasie odchodzącej powoli do lamusa, a zarazem szybko, gdyż wybory samorządowe już 7 kwietnia – kadencji. Dyskusja uaktywniła się szczególnie pod postami o powstaniu zalewu, gdzie odpowiedź opublikował Zbigniew Romaniuk – sekretarz miasta Brańsk za rządów burmistrza Czesława Sokołowskiego) oraz przy wzmiance o spotkaniu ws. planowanej przebudowy ul. Sienkiewicza. Tamże z kolei uaktywnił się poseł Sebastian Łukaszewicz (Solidarna Polska), czyli były wicemarszałek województwa podlaskiego. W skrócie – wymienionym osobom nie przypadły do gustu słowa burmistrza, gdzie podobno przypisywał sobie zasługi przy realizacji tych inwestycji.

I teraz wkracza pole do interpretacji – można tutaj zarówno wysnuwać wnioski o chwaleniu się nieswoimi dokonaniami, ale czytajac dokładnie, co napisał burmistrz, szczególnie w kwestii zbiornika retencyjnego, nie można mu zarzucić, że nie wspomniał o swoich poprzednikach. Wyraźnie to zaznaczył. Cóż – treści zamieszczanie w czasie kampanii wyborczej lubią być odczytywane między wierszami. To nie matematyka, że 2+2=4. Wiele widziałem w życiu politycznych chwalipięt, szczególnie w krajowym – sejmowym i rządowym rozdaniu, ale zachowując obiektywizm – nie mogę takowym określeniem obdarować Eugeniusza Koczewskiego. Na pewno nie mówi na każdym kroku niczym Lech Wałesa, że „sam – tymi rencami” wszystko zrobił.

Niewątpliwie każdy włodarz ma tę przewagę (może to być także przekleństwo), że wszystko, co przechodzi przez jego urząd, idzie na jego konto, na konto jego kadencji. Wyborcy muszą, a przynajmniej powinni rozeznać kto jest bardziej zasłużony w danej sprawie. Podejrzewam, że takie „kryzysy kompetencyjne” będą nam towarzyszyć do końca kampanii wyborczej co najmniej kilka razy. Aby to rozstrzygnąć, przydałaby się debata kandydatów na burmistrza. Tutaj także jestem otwarty. Pamiętajmy, że przy dwójce kandydatów należy ją przeprowadzić przed 7 kwietnia. Drugiej tury w takiej sytuacji przecież nie będzie. Gotowi?

Brańskie Dni Kultury – mieszkańcy wybrali gwiazdę wieczoru

Na przestrzeni lat do Brańska przyjeżdżało wielu znanych artystów, by swoimi występami uświetnić Brańskie Dni Kultury. Często wybór gwiazdy wieczoru należał do samych brańszczan. Tak było i tym razem. Jak dotąd nie pamiętam aż tak ciekawej listy kandydatów (brawa za dobry research!). W końcu Reni Jusis, Łukasz Zagrobelny, Red Lips czy Golden Life to od dawna znane marki na polskiej scenie muzycznej. Wybór padł jednak na prawie najmłodszego artystę (Joanna Lazer, czyli „Ruda” jest 3 lata młodsza) – Nowatora. Paweł Lipski zaczynał swoją karierę jako przedstawiciel hip-hopu, ale z czasem ukierunkował się na pop i to tam święci największe sukcesy. Przyznam, że nie jest mi znana jego twórczość, nawet ze słyszenia, poza jego pierwszym hitem z 2005 roku, ale widocznie jego utwory są bliskie szczególnie młodszemu pokoleniu brańszczan, dlatego to właśnie on przyjedzie w czerwcu do naszego miasteczka. Jakie inne atrakcje przygotuje dla Was MOK? Zapewne w maju zostaną odkryte wszystkie karty.

SPORT

Pionier wzmacnia swoją „pakę”

Okres zimowy wśród drużyn piłkarskich charakteryzuje się przede wszystkim dwoma rodzajami aktywności – rozgrywaniem sparingów oraz transferami. W każdej z wymienionych kwestii Pionier Brańsk nie próżnuje. Na boisku reprezentant podlaskiej okręgówki pokonuje kolejnych rywali, prezentując wysoką formę, natomiast zespół jest regularnie wzmacniany. W ostatnich dniach mamy tu transfer na transferze. Oczywiście słuszność pozyskania danego zawodnika zweryfikują spotkania rundy wiosennej, ale przynajmniej na papierze wygląda to bardzo obiecująco.

Pojawiają się także kolejni sponsorzy oraz większe niż dotychczas – wsparcie finansowe od miasta. Niesie to za sobą nadzieje i oczekiwania. Nowy trener brańszczan, Przemysław Masłowski zapowiedział już oficjalnie walkę o IV ligę, ale nie wiadomo czy Pionierowi uda się zbliżyć do zakładanego celu jeszcze w tym sezonie. Nie będzie to łatwe, ale zarazem nie jest też niemożliwe. O ile pierwsze dwa zespoły (owe lokaty zapewniają bezpośredni awans) w tabeli mają znaczącą przewagę (18 i 16 oczek), to do miejsca barażowego UKS traci już na ich tle, tylko 9 punktów. Beniaminek w pierwszym sezonie najczęściej skupia się na utrzymaniu, ale widać, że apetyty w Brańsku są większe i tylko katastrofa mogłaby sprawić, że Pionier znalazłby się w dolnej części tabeli. Założeniem na wiosnę z pewnością jest górna połówka zestawienia.

Co dalej z Prawem i Sprawiedliwością? Kaczyński się „odkleja” – Czarnek bryluje

Na koniec polityka krajowa. Tak źle w PiS-ie nie było od lat. Ba! Najbardziej pesymistyczny sondaż OBOP-u, który mówi o zaledwie 22 proc. pokazuje, że tak źle nie było od ponad 20 lat, czyli od czasu, gdy partia dopiero raczkowała na polskiej scenie politycznej, zdobywając poparcie pierwszych wyborców – najczęściej sierot po AWS-ie.

Czy niedługo dojdzie do tego, że inne partie będą zbierać sieroty po upadłym PiS-ie? To wielka niewiadoma. Wiadomo, że po każdych wyborach, poparcie dla przegranego ugrupowania spada. Od 2015 roku przez długi czas mówiło się o agonii PO. Co najprawdopodobniej uratowało jej los? Być może brak rozliczeń jej rządów od 2007 roku. PiS z kolei jest rozliczany „na grubo” – powstają kolejne komisje do badania działań polityków dobrej zmiany. To, że przy okazji grillowania, służą one do zasłaniania istotnych tematów, problematycznych dla nowej koalicji, to już swoją drogą, ale nie zmienia to faktu, że kryzys w PiS trwa zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz. Jest on doskonale wykorzystywany przez Donalda Tuska. Nowy-stary premier świetnie używa swojego politycznego doświadczenia zarówno do rozgrywania wrogów jak i… własnych koalicjantów, co widać ostatnio na przykładzie Lewicy, której znaczenie w koalicji spada i widać to także w sondażach.

Kto jest winny tej sytuacji? Zapewne każdy po trochu, ale jedna osoba ustawia się na pierwszym planie. Jest to oczywiście prezes Jarosław Kaczyński. Ten nie wyciąga z wyborczej porażki absolutnie żadnych wniosków, przynajmniej publicznie tego po prostu nie widać. Co rusz przechodzi samego siebie w przedziwnych wypowiedziach. Najlepszym tego przykładem było wystąpienie jego przeciwnika, a nie był to polityk, w czasie spotkania przedwyborczego na Podkarpaciu. Na słowa:

– Panie pośle, mam pytanie, osiem lat rządziliście, a gdzie jest wrak ze Smoleńska? Przez osiem lat oszukiwał pan ludzi, stworzył pan ideologię smoleńską, wielkie kłamstwa smoleńskie…

Kaczyński odpowiedział:

– Proszę państwa, to jest klasyczny przykład tego, że nawet na tej sali są ludzie Putina. Bo to jest wielka obrona Putina. Ale zostawcie ich. To są po prostu ludzie, którzy albo świadomie, albo z głupoty, chorobliwej głupoty, tego rodzaju rzeczy robią.

Najbardziej niepokojące nie były jednak słowa Kaczyńskiego, który przyjął narrację a’la Macierewicz, czyli kto krytykuje nieskuteczną politykę PiS-u w sprawie Smoleńska, ten jest ruskim agentem (Macierewicz potrafił takie oskarżenia rzucać nawet pod adresem członków rodzin ofiar Smoleńska), ale zachowanie publiczności. Facetowi dosłownie wyrywano z ręki mikrofon, wybuczano i szturchano, a tłum zacząć skandować „Jarosław! Jarosław!”. Czy tak powinno się postępować ze zwykłymi ludźmi o innych poglądach? Czy bezkrytyczny stosunek do wodza daje perspektywy na przyszłość?

Politycy robią różne głupstwa, mówią wiele nieodpowiedzialnych słów, ale jedna zasada sprawdza się od lat i mam na to kilka przykładów – jeżeli wszystkich wkoło nazywasz ruskimi lub niemieckimi agentami, to zaczynasz się „odklejać”. Umiarkowany elektorat przestaje traktować ciebie poważnie, a politycy twojej partii (większość wbrew pozorom nie jest tak narwana – to umiarkowani, myślący ludzie) zaczynają się niepokoić i po prostu tracą do ciebie cierpliwość. Ostatnio doświadczył tego Janusz Korwin-Mikke, który został pognany z Konfederacji – najpierw czerwoną kartkę pokazali mu wyborcy, potem jego młodsi koledzy z partii. Tak – ci sami, którzy zapisali się do niej, bo byli zafascynowali głoszonymi przez niego poglądami.

W PiS-ie zresztą doszło już do rozłamów. Na razie w pojedynczych sprawach. Głośno było o sporze ws. odwołania Krzysztofa Bosaka z funkcji wicemarszałka Sejmu. Mariusz Błaszczak, czyli prawa ręka Kaczyńskiego nie był w stanie przeforsować zdania prezesa, który chciał lidera Ruchu Narodowego odwołać. Na drodze stanął mu Przemysław Czarnek et consortes, dlatego ostatecznie Bosak stanowisko utrzymał.

Sam Czarnek niedawno był gościem Roberta Mazurka w Kanale Zero. Przyznam, że nie spodziewałem się po nim aż takiej błyskotliwości. Rozegrał dziennikarza jak tylko chciał. Na każde pytanie odpowiadał sprawnie, wprawiając Mazurka (słynącego z „orania” polityków) w spore zakłopotanie. Trudno było nie odnieść wrażenia, że nawet jeśli się z nim nie zgadzamy, to facet ma jaja do uprawiania wielkiej polityki. Nie zrobiło na nim wrażenia nawet pytanie o tytuł „Dzbana Roku”, przyznanego mu przez środowiska niechętnie PiS-owi.

Czarnek błyszczy także w komisji ds. wyborów kopertowych i na mównicy sejmowej. Czy czeka go świetlana przyszłość w PiS-ie, w tym nawet objęcia schedy po prezesie? To jeden z zakładanych scenariuszy. Problemem może stać się jego obóz – jako stosunkowa nowa postać w partii Jarosława Kaczyńskiego, wyciągnięta wprost ze środowiska naukowego, musi pozyskać na stałe rząd dusz. Morawiecki jednak też takich pleców w partii nie posiada. Nad Błaszczakiem natomiast Czarnek góruje charyzmą – politycy PiS-u mogą dojść do wniosku, że Kaczyńskiego nie można zastąpić jego wręcz lustrzanym odbiciem, na dodatek mniej utalentowanym, stąd poparcie może zyskać utalentowany Czarnek, o ile ten jednak zejdzie choć trochę w stronę środka. Na ten moment jest wciąż zbyt radykalny, ale widać, że pracuje nad lżejszym przekazem, czy może zaskarbić sobie nowych zwolenników.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *