Brańsk

Społecznik brański – gatunek na wymarciu? cz.1

Dzisiaj przyjrzymy się słowu, które w Brańsku wydaje się przebrzmiałe, archaiczne, a młodszym osobom być może jest wręcz nieznane z powodu (pozornego) braku występowania. Mowa tu o pojęciu społecznik.

W pierwszej części skupimy się na roli społecznika. Z kolei w opublikowanej później drugiej odsłonie pochylimy się  na owocach pracy brańskich społeczników i ich wpływie na funkcjonowanie miasta oraz na życie mieszkańców.

Społecznik to wg słownikowej definicji po prostu: człowiek bezinteresownie działający dla dobra jakiejś społeczności. Przeanalizujmy to jedno zdanie – słowo po słowie:

CZŁOWIEK

Wiadomo, że społecznikiem musi być osoba, a nie osobnik. Byt rozumny, który ma pełną świadomość swojego postępowania. Ze słowem człowiek nierozerwalnie wiąże się też człowieczeństwo, a to pojęcie brzmi dumnie i jak najbardziej pozytywnie, ponieważ podkreśla zbiór cech duchowych, świadczących o godności, wrażliwości i szlachetności danej jednostki.

BEZINTERESOWNIE

Do człowieka dodajemy charakteryzującą go cechę – bezinteresowność. Jest to kierowanie się dobrem sprawy, bez szukania własnej korzyści.

Jeśli ktoś z tytułu działalności społecznej poszukuje zarobku, łatwego wzbogacenia się, to już z samej tylko definicji społecznikiem nie jest.

Społecznikiem można jednak nazwać osobę, która w swojej pracy zarobkowej z własnej inicjatywy wykracza poza ramy wyznaczone przez przełożonego, czyli gdy – teraz użyjemy modnego określenia – wychodzi poza swoją strefę komfortu. Dotyczy to głównie profesji, w których ma się bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem oczekującym pomocy, rady, nauki. Przykłady:

  • nauczyciel prowadzący nieodpłatnie zajęcia pozalekcyjne, koła zainteresowań, drużynę sportową
  • pracownik socjalny organizujący akcję charytatywną poza godzinami pracy
  • muzyk grający za darmo koncert w czasie festynu charytatywnego
  • osoba prowadząca lub aktywnie uczestnicząca w działalności organizacji non-profit

Analogicznie, gdy swoje działanie jest ściśle powiązane z uzyskaniem politycznych korzyści dla siebie lub swoich bliskich, to trudno tu mówić o bezinteresowności i o społecznictwie. Społecznik nie lubi zawodu polityka – współpracuje z politykami, gdy musi, czyli wtedy i tylko wtedy, gdy ma na tym zyskać lokalna społeczność.

Próżność, dążenie do sławy również nie jest godne społecznika. Ten chce, aby głośno było przede wszystkim o jego dziełach, ale już niekoniecznie o nim samym. Może wiązać się to z tym, że inni chętnie przypiszą sobie jego dokonania, ale czy społecznik rzeczywiście przejmuje się takimi zagrywkami?

DZIAŁAJĄCY

Działanie, ruch, aktywność – to wyróżnia społecznika wśród lokalnej społeczności. Taka osoba nie próżnuje, nie popada w stagnację, ponieważ nieustannie szuka możliwości do zrobienia czegoś pozytywnego.

DLA DOBRA

Druga strona musi odnieść ewidentne korzyści z działania społecznika. Jeśli ten działa niczym miecz obosieczny, czyli pozytywnie i negatywnie zarazem, to jest to pseudospołecznictwo. Społecznik łączy ludzi, a nie dzieli – dzieli ich głównie polityka, a jak już pisaliśmy, społecznictwu do niej daleko.

JAKIEJŚ SPOŁECZNOŚCI

Jakiejś, czyli przykładowej, dowolnej, ale też „bycie jakimś”, to nie „bycie byle jakim”. „Jakiś” oznacza określony, charakterystyczny. Każdą społeczność wyróżniają cechy wspólne, które – wśród swojej wspólnoty – społecznik doskonale zauważa. Pochodzenie z danej społeczności np. miasta, gminy czy regionu ma swoje zalety i wady – z jednej strony społecznik doskonale wie, komu służy i jakie potrzeby mają współmieszkańcy, a z drugiej przebywanie wciąż w jednym gronie nieco zakrzywia mu obraz społeczności, który doskonale i dość obiektywnie widzą postronne osoby. Podajmy najprostszy, najbardziej prozaiczy przykład – typowy Podlasianin raczej nie ma świadomości, że częściej niż inni Polacy używa niepoprawnie przyimka „dla” lub, że swojsko „zaciąga”. Ślązak wyczuje te naleciałości od razu, podobnie jak Podlasianin wyczuje Ślązaka.

I podobnie jest też z poznawaniem mentalności samych swoich, ludzi wśród których na co dzień się przebywa. Społecznik musi więc mieć świadomość ich potrzeb, ale również zachowywać podejście krytyczne (nie mylić z krytykanckim!) do pewnych spraw, ponieważ niektóre pomysły zwyczajnie nie przejdą, nie doczekają się realizacji w określonych grupach, natomiast inne mogą spotkać się już z dużym entuzjazmem i poparciem społecznym.

Podsumowanie

Społecznik (przez duże „S”) traci. Głównie swój wolny czas i pieniądze na rozwój autorskich prospołecznych inicjatyw. I co najciekawsze – jest z tego zadowolony, ponieważ ma poczucie wykonania dobrej roboty, spełnionego obowiązku. Obowiązku, którego przecież nikt na niego nie nakładał. Społecznik więc z politowaniem traktuje wszelkie pytania w stylu: „A co ty będziesz z tego miał?”. Społecznik to wierny i kochający mąż swojego miasta, gminy lub regionu.

Tagged on: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.