Brańsk

17 maj 1945 – Bitwa pod Bodakami

Wiosną 1945 roku komunistyczny aparat represji rozpoczął wzmożone akcje wymierzone w podziemie niepodległościowe. Dość słabe jeszcze siły KBW w akacjach militarnych korzystały ze wsparcia Wojsk Wewnętrznych NKWD. Stosowały one przeciwko partyzantom szereg dostępnych środków militarnych, takich jak artyleria, wozy bojowe a niekiedy nawet czołgi i samoloty.

Na terenie powiatu Bielsk Podlaski operował w tym czasie 2 batalion 267 pułku strzeleckiego WW NKWD1, który stoczył w tym regionie szereg starć z oddziałami polskiego podziemia niepodległościowego. Spośród oddziałów partyzanckich jednym z większych był w tym czasie sformowany z kilku drużyn Oddział partyzancki NZW Bielsk Podlaski dowodzony przez ppor. Zbigniewa Zalewskiego ps. “Orłowski” (lub też “Drzymała“)2. Oddział ten przez dłuższy czas skutecznie i bez większych strat wymykał się wrogowi. Do czasu…

We środę 16 maja 1945 oddział wyruszył z okolic Wyszek na południe – z zamiarem przekroczenia rzeki Nurzec mostem w miejscowości Burchaty. W miejscowości Pace okazało się, że ta przeprawa, oraz alternatywna przeprawa w Otapach nie będzie możliwa. Skierowano się więc na wschód w kierunku Jakubowskich. W Chojewie dowiadują się o braku możliwości przeprawy w Jakubowski i o możliwości przejścia przez bród we wsi Bodaki.3

Zamierzaliśmy przeprawić się na lewy brzeg Nurca, lecz ulewa spowodowała wezbranie rzeki i jej dopływów, co uniemożliwiało przeprawę dwóch taborowych wozów. Pomimo tego że wioska leżąca nad wezbraną rzeką nie była dogodnym miejscem postoju, „Orłowski”uwzględniając zmęczenie żołnierzy zdecydował się na spędzenie tu reszty nocy i dnia następnego4

We wsi tego dnia odbywało się wesele. Żołnierze zostali zaproszeni na wesele. Fakt ten postrzegany jest bardzo skrajnie. Często zarzuca się partyzantom lekkomyślność a nawet pijaństwo. Np. w relacji Pani Jolanty Kossakowskiej czytamy:

O partyzanckiej warcie mieszkańcy opowiadali, że zamiast pilnować wsi, młodzi chłopcy rozmawiali z dziewczętami i nie uważali na okolicę. NKWD-ści podeszli bardzo blisko i rozpoczęła się walka.5

Nieco inaczej opisuje to w swoich wspomnieniach “Kruk“:

Niekorzystną okolicznością było też to, że we wsi odbywała się zabawa, na której mogli być obcy ludzie. W tych warunkach trudno było izolować wioskę przy pomocy wart a niewielka odległość od Bociek, gdzie był posterunek MO stwarzała zagrożenie zaalarmowania wojska.

Kwatery zajęliśmy w zachodniej części wioski. „Orłowski” ze swym pocztem zatrzymał się w jednym z ostatnich gospodarstw, a ja z kilkoma partyzantami bliżej środka wioski w chacie położonej nieco na uboczu.

Wyznaczono drużynę pełniącą służbę, ustalono hasło i rozmieszczenie wart – oprócz dwóch czujek po obu krańcach wioski wzdłuż zabudowań od północy miał krążyć patrol, zadaniem którego było uniemożliwienie wydostania się kogokolwiek poza wieś. Od strony wezbranej rzeki wieś nie była chroniona4

17 maja nad ranem od strony wschodniej nastąpił atak funkcjonariuszy UB i MO wspartych częścią 2 bataliony 267 pułku strzeleckiego WW NKWD pod dowództwem kpt. Siergiejewa.1

Wczesna pora ataku i sposób jego przeprowadzenia mogą wskazywać na dobre rozpoznanie sytuacji przez bolszewików, można stąd wyciągnąć przypuszczenie, że ktoś zaalarmował ich o obecności oddziału.6 Alternatywny przebieg wydarzeń opisuje w swojej relacji Pani Kossakowska:

Jeden z wychodzących wystrzelił na wiwat. I to był początek dramatu. W Olszewie, oddalonym o kilometr od Bodak, odpoczywał oddział NKWD. Rosyjscy żołnierze i tajniacy z UB tropili inną grupę partyzancką. Gdy usłyszeli strzał, ruszyli w jego stronę.5

Oddział „Orłowskiego” liczył w tym czasie najprawdopodobniej 52 osoby i był przyzwoicie uzbrojony, choć odczuwano wyraźne braki amunicji:

Mieliśmy niezłe uzbrojenie – kilka sowieckich RKM-ów, jeden MG, trochę automatów, głównie pepesze, dwa garłacze, granaty, a pozostali żołnierze mieli karabiny – mauzery i mosiny. Gorzej było z amunicją i w praktyce nie byliśmy zdolni do dłuższej walki ogniowej 4

Liczba atakujących określana była różnie, najbardziej ostrożne oszacowanie, a zarazem też jednak najbardziej prawdopodobne wskazuje na 180 osób1. Mieczysław Zawadzki ps. „Kafel” wspomina natomiast:

Przeciwnik dysponował ogromną siłą ponad 350 ludzi i nieograniczoną ilością amunicji. Nas było 54 lub 56, a ich jak maku 6

na jeszcze większa ilość wskazuje w swoim meldunku4 Jan Eliaszuk „Gryf”:

Bolszewików było około 500 plus trzy samoloty i dowożono z Bielska większe siły. 7

Walki trwały kilka godzin. Sowieckie pociski zapalające podpalały kolejne budynki. Wieś płonęła. Dwie kompanie NKWD kpt. Siergiejewa wykonywały manewr oskrzydlający. Partyzanci znajdowali się w potrzasku. A z każdą chwila ich sytuacja się pogarszała. Zmuszeni sytuacją, znajdując lukę w okrążeniu, pod silnym ogniem wroga rozpoczęli odwrót w kierunku wezbranej rzeki. Części partyzantów udaje się w ten sposób wyrwać z okrążenia. Ponoszą jednak ogromne straty. 9 Wycofują się najpierw do wsi Wojtki, a następnie do Pobikier 15.
Obok dowódców “Orłowskiego“, który w walce zginął oraz “Kruka“, któremu przypisuje się wyprowadzenie żołnierzy z kotła oraz “Gryfa“,  warto wspomnieć o innych żołnierzach, którzy wykazali się w tej bitwie szczególnym męstwem i opanowaniem, wspomnijmy Stanisława Wysokińskiego ps. “Sokół“, jednego z najbardziej doświadczonych partyzantów oddziału, wspomnijmy Józefa Grzenickiego ps. „Wiewiórka”, Zygmunta Zamościńskiego ps. „Krysiak”, wspomnijmy braci Piotrowskich z Brzeźnicy, którzy przyjęli na siebie pierwszy atak. Wspomnijmy też Eugeniusza Kożuszkiewicza ps. „Orzeł”, który zaciekle i skutecznie ostrzeliwał się z jednego z budynków nie pozwalając wrogowi zbliżyć się do siebie. NKWD uciszyło go dopiero po podpaleniu budynku pociskami zapalającymi. Zginął w płomieniach. Wspomnijmy też Józefa Korzeniewskiego ps. “Osa“, który wyniósł z bitwy swego nieprzytomnego kolegę i miał duży udział w otworzeniu drogi ucieczki przez rzekę 11, 12.

W walce zginęło 23 partyzantów10 , 5 dostało się do niewoli. Straty wroga prawdopodobnie były niewielkie. Tu znowu pojawiają się spore rozbieżności. Piotr Łapiński w swoim opracowaniu wskazuje następujące straty: „jeden zabity i dwóch rannych.”1 W cytowanym już meldunku „Gryfa” czytamy:

Straty własne: 22 zabitych /rannych podobijali/ 3-ch rannych w tym jeden ciężko, dostało się do niewoli 5-ciu, wóz amunicyjno gospodarczy 3-konie 4 -siodła broń automatyczna i kb. przy zabitych. Straty npl. zabitych 18-tu /1-oficer-major/ 17-ie rannych. W tym czasie spadł 1-samolot nie daleko pola walki, prawdopodobnie uszkodzony ogniem 3

Straty poniosła także niestety ludność cywilna. Zginęło trzech mieszkańców wsi – Jan Piotrowski, Jan Grzybowski i Bolesław Grzybowski. NKWD spaliło gospodarstwa Franciszka Wasilewskiego, Mieczysława Kondrata, Stefana Wasilewskiego, Bolesława i Jana Grzybowskich, Antoniego Kondrata, Jana Piotrowskiego, częściowo także zabudowania rodziny Kosińskich. 11

Zwłoki poległych początkowo pochowano przy wsi. Po paru dnia ciała odkopano i przeniesiono w inne miejsca – w zdecydowanej większości na cmentarz w Klichach. Akcję ekshumacji zabezpieczał Teofil Półtorak ps “Piła” wraz z oddziałem. Po wielu latach poległym wystawiono pomnik. Niestety nie obyło się tu bez pomyłek. Np. wskazano na tablicy nagrobnej widnieje informacja, że spoczywa tam Zbigniew Dęboróg “Orlik”, który jednak zginął później w innych miejscu i okolicznościach.

Z okrążenia wyrwało się 21 partyzantów. Wśród ocalałych znajdowali się:

Augustyn Dobrowolski ps. “Kruk
Kazimierz Krasowski ps. “Głuszec” 13
Józef Korzeniewski ps. “Osa
Jan Boguszewski ps. “Bitny
Mieczysław Zawadzki ps. “Kafel
Zbigniew Dęboróg ps. “Orlik
Wacław Witkowski ps. “Jesion”
Stanisław  Piotrowski ps. “Brzoza” 11
Czesław Woiński ps. “Wrona” 11
Adolf Niewiński ps. “Dąb” 11
Adolf Twarowski ps. “Rejtan”, “Walek” 11
NN “Zaburzanin” 11
Władysław Dernowski  (vel Krzyżanowski Stanisław) ps. „Ładunek” 11
Feliks Kowalski ps. “Kamień” 11
Jan Siekierko ps. “Hrabicz”, “Orzeł” 11
Wacław Kubiak ps. “Snop” 11
Mieczysław Sakowicz ps. “Wydra“, “Paragrafis“, “Sosna
Mieczysław Niemyjski ps. “Sten
NN “Orzech” (być może to Józef Ostasiewicz/Ostaszewski) 11, 16
Adolf Popławski ps. “Tygrys” 11

 

Wśród poległych

Eugeniusz Korzuszkiewicz ps. “Orzeł“, “Łuk“(?4) (pochowany w Łubnie Kościelnym)

pochowani na cmentarzu w Klichach:

Mjr. Antoni Zalewski ps. “Orłowski
Mieczysław Antonowicz ps. “Sokół II
Marian Antonowicz ps. “Brona
plut. Władysław Osmólski(Osmulski) ps. “Fala” (*)
Aleksander Piotrowski
st. szer. Konstanty Radziwon ps. “Czeremcha” (*)
Stanisław Poniatowski
Józef Czapski
Jan Niewiarowski ps. “Trzcina
Kazimierz Wtszyński ps. “Wiśnia” (?)
Włodzimierz Wołoszyn ps. “Huk
Stanisław Wysokiński ps. “Sokół
Zygmunt Zamościński ps. “Krysiak
Ryszard Różański ps. “Słowik
Kazimierz Klepacki ps. “Mocny
NN ps. “Bomba
Wincenty Żero ps. “Bor
Józef Grzenicki ps.”Wiewiórka
Tadeusz Hilarczuk

Aresztowani po bitwie:

Michał Wołoszyn ps. “Pantera” (brat “Huka“) 4, 17

Los nieznany:

NN ps. “Bagnet” 4
NN ps. “Pantera” (brat “Huka“) 4
NN ps. “Nietoperz” 16
NN ps. “Klon” 16
NN ps. “Wilk” 16
NN ps. “Chytry” 16
NN ps. “List” 16

(*) – osoba pochodząca z Brańska

Wiersz o bitwie pod Bodakami recytowany przez Panią Felicje Ślepowrońską ps. Klara, siostrzenicę uczestnika tej bitwy, Jana Boguszewskiego ps. Bitny.

Chciałbym wspomnieć ich więcej, lepiej ich uszanować. Bardzo wielu z nich wcześniej czy później złożyła ze swojej młodości i życia ofiarę najwyższą, do końca tkwiąc na straży idei, w którą wierzyli i za którą walczyli. Ginęli często okrutnie, dobrze gdy w walce, szybko, gorzej gdy w męczarniach, lochach, na torturach. Nieliczni – jak “Kruk” mieli szansę dożyć czasów, gdy ta ich idea spełniła się. Ci nieliczni mieli też szansę, by o tym opowiedzieć, choć długo musieli czekać by móc o tym mówić bez strachu i z godnością. Za tych, którzy tego zrobić nie mogli mówmy my. I mówmy prawdę, nawet gdy czasem boli. Wszak nikt nie jest idealny. Cóż dopiero w tak strasznych jak tamte czasach? Jednak jacy my bylibyśmy będąc w ich sytuacji? Ile w nas byłoby szlachetności? Ile odwagi? Myślę, że każdy z nas powinien sobie te pytania zadać.

Rafał Korzeniewski

1. „Bitwa Pod Bodakami” Piotr Łapiński [w: ] Województwo Białostockie: zarys dziejów (1919-1975)” Jan Jerzy Milewski, Białystok: Polskie Towarzystwo Historyczne,str. 162

2. Oddział ten ma charakter kadrowy, znajduje się w nim pluton szkoleniowy, szkółka podoficerska. Zachował się dokument ukończenia tej szkółki wystawiony dla Konstantego Radziwonia ps. „Czeremcha”. W omawianym okresie oddział ten liczył 52 osoby. Wielu jego członków pochodziło z innych ugrupowań jak NSZ, NOW, AKO.

3. Meldunek Komendanta Powiatu “Burza” NZW Jana Eljaszuka ps. „Gryf” do Komendy Okręgu “Chrobry”

4.Wileński Przekaz”, Suplement 5, Gdańsk 1994, s. 232. Wspomnienia A. Dobrowolskiego ps „Kruk”

5. Relacja Jolanty Kossakowskiej zlożona na profilu społecznym Fundacji Niezłomni https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=821462707903075&id=580137795368902

6. W dostępnej literaturze nie ma zbyt wiele wskazówek o dotyczących tego faktu. Przeświadczenie o zdradzi tkwi jednak w lokalnej świadomości, czego dowodem może być świadectwo Pani Jolanty Kossakowskiej która przedstawia tę opinię jako nieprawdziwy stereotyp i stara się tę nieprawdziwość wykazać. Jednak któryś z mieszkańców Bodak to nie jedyna możliwość przecieku. Wśród rozmów często wskazywana jest tez możliwość donosu członka jednego z innych, wrogo nastawionych do NZW organizacji – np. WiN, lub tez lokalnej grupy bandyckiej, której nie na rękę była obecność na tym terenie tak silnego oddziału. Ta sprawa, przy braku akt NKWD będzie trudna do rozstrzygnięcia.

7. Relacja Mieczysława Zawadzkiego ps. „Kafel” [za: ] „W chołdzie poległym w bitwie pod Bodakami 17 maja 1945 r.” Jarosław Usakiewicz – artykuł w Podlaskiej Edycji Tygodnika Niedziela (http://www.niedziela.pl/artykul/30042/nd/W-holdzie-poleglym-w-bitwie-pod-Bodakami)

8. Niektóre niespisane relacje wskazywały na tak ogromne liczby jak np. 3000. Liczba ta wydaje się bardzo nieprawdopodobna, obrazuje ona jednak bardzo obrazowo sposób w jaki to starcie było przez wielu postrzegane.

9. Za autora tego ratującego życie manewru uznaje się dziś powszechnie „Kruka”. Odnoszę jednak wrażenie, że pogląd ten może być w dużej mierze ukształtowany lekturą jego osobistych wspomnień, w których pomija on właściwie zupełnie dokonania innych osób. Na obecnym etapie badań doszukałem się pewnych rozbieżności – choćby związanych z kierunkiem odwrotu, czy roli poszczególnych żołnierzy. Do tej pory nie udało się tych zagadnień wyjaśnić, wymaga to więc dalszej analizy i badań. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się przedstawić opis ich ustaleń.

10. niektóre źródła mówią o 22 inne o 25 zabitych

11. Informacja dzięki uprzejmości Dariusza Zabłudowskiego.

12. Informacje ze zbiorów Mieczysława Korzeniewskiego

13. Kazimierz Krasowski „Głuszec” Piotr Łapiński [z:] Praca zbiorowa Ostatni komendanci, ostatni żołnierze. 1951-1963 Kancelaria Prezydenta RP 2010-2013 

14. “Brańsk i okolice w latach 1939-1953. Reminiscencje zdarzeń.” Zbigniew Romaniuńk. Ziemia Brańska t.VI Brańsk 1995

15. Relacja Heleny Zielenieckiej (Korzenieckiej) [za: ] „W chołdzie poległym w bitwie pod Bodakami 17 maja 1945 r.” Jarosław Usakiewicz – artykuł w Podlaskiej Edycji Tygodnika Niedziela (http://www.niedziela.pl/artykul/30042/nd/W-holdzie-poleglym-w-bitwie-pod-Bodakami)

16. Zeznanie M. Z. z dnia 29.11.1945 r.

17. Relacja Z. Wołoszyna – bratanka “Pantery”.  Michał Wołoszyn został aresztowany – najprawdopodobniej bezpośrednio po bitwie, co pośrednio wynika też z relacji “Kruka”. Trafił na Majdanek, gdzie oczekiwał na karę śmierci. Karę zamieniono następnie na więzienie. Ostatecznie w latach 50 został zwolniony z więzienia. Zmarł w 2001 roku w Szczecinie. Michał Wołoszyn pochodził z Brześcia nad Bugiem. W partyzantce było przynajmniej jeszcze dwóch spośród czterech jego braci.  

192 thoughts on “17 maj 1945 – Bitwa pod Bodakami

  1. Huzar

    Widzę, że Pan Rafał zebrał dość spory materiał faktograficzny związany z bitwą w Bodakach. Pochodzę właśnie z tej miejscowości – podobnie jak Pani Jolanta Kossakowska. Znam też osobiście naocznych świadków i ich relacje. Niestety, obecnie żyje już ich niewielu, a pamięć ich też zawodzi. Kluczową kwestią (do tej pory nie wyjaśnioną) jest to czy grupa operacyjną składającą się z 2 batalionu 267 pułku piechoty Wojsk Wewnętrznych NKWD dowodzoną przez mjr. Chłopkowa oraz funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Bielska Podlaskiego pojawiła się tam przypadkiem, czy z donosu. Przeważa argument, że pojawili się tam przypadkiem, tropiąc szwadron por. Zygmunta z V Wileńskiej Brygady AK. Rozmawiałem dość dawno temu, z pewnym historykiem (J. Kułak) i według jego opinii nie należy wykluczać donosu. Sądzę, że na te wydarzenia pewne światło mogą rzucić akta sowieckie: „Sprawozdanie z operacyjno-bojowej działalności 2 batalionu strzeleckiego (267 pułku) likwidacji grupy bandyckiej Orłowskiego w rejonie wsi Bodaki 17.5.1945 r.” Centralne Archiwum Wojskowe, kolekcja akt rosyjskich, syg. 1530. Niestety, jak do tej pory nie udało mi się do nich dotrzeć. Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie nurtuje. Według „stuletniego kalendarza” 17 maja 1945 roku to był czwartek, dlaczego więc wesele w Bodakach odbywało się ze środy na czwartek – nie wiem…

    1. Rafał Korzeniewski Post author

      Bitwa ma moim zdaniem jeszcze wiele tajemnic do odkrycia.
      Co do wesela w środku tygodnia to akurat nie jest nic niezwykłego.
      Jeszcze do późnych lat 70-tych wesela bardzo często odbywały się w tygodniu, nierzadko trwając wiele dni.

      Gdyby miał Pan jakieś informacje o bitwie, nie uwzględnione w tym opracowaniu, to bardzo proszę o kontakt.

  2. Kenap

    Witam wszystkich tu piszących.
    Zaczniemy od początku oddział wyruszył z pod Wyszek wszystkie wsie w rejonie Wyszek były obsadzone przez różnych członków Organizacji Niepodległościowych (AK, AKO, WiN, NSZ,NOW,NZW.) Dlaczego piszę wszystkie bo w każdej wsi był minimum 1 – 2 lub więcej zaprzysiężonych żołnierzy siatki terenowej. A już w tak zwanym trójmieście spod Wyszek ,czyli Falki, Filipy i Godzieby to wszyscy mieszkańcy tych wsi byli w jakiejś organizacji
    Jedyną wsią w której na drodze przemarszu oddziału nie było zaprzyjaźnionych członków konspiracji była wieś Szpaki nawet w Maleszach było dwóch w organizacji.( i tu nie chodzi mi o to że większość ludności ,która zamieszkuje tą wieś jest wyznania prawosławnego .)
    Według zeznań jednego mieszkańca wsi Szpaki w zbiorach IPN;
    „w 1944 r. po przejściu frontu pozostali partyzanci z oddziałów sowieckich normalnie pracowali na gospodarstwach , ale udawali się niejednokrotnie do lasu gdzie mieli ziemiankę broń też mieli . Wystawiali wartowników spośród mieszkańców”
    „Mieszkańcy na pewno posiadali broń i czasami robili z niej użytek między innymi potrafili ostrzelać przechodzący w pobliżu wsi partyzancki oddział. Niektórzy z nieżyjących już mieszkańców wsi nawet rozpoznali swoich sąsiadów , potrafili opowiedzieć po nazwiskach , ale do dnia dzisiejszego się jeszcze obawiają .”
    Takie były zeznana jednego z mieszkańców wsi Szpaki.
    Obawiali się ?, tylko czego i dlaczego ?
    Bo gdybym to ja ostrzelał przechodzącego obok mojego domu np. Pana Rafała lub bliżej mi nieznanego Pana „Huzara „ i bym ich nie zlikwidował to rzeczywiście bym miał się czego obawiać w niedalekiej przyszłości .
    Bo jak to mówił mój śp. dziadek;
    „Kto zaczyna i nie kończy ten sam będzie skończony”.
    Wracając do oddziału jak by nie szukać i analizować musieli przechodzić obok tych wsi czyli rozbrojenie posterunku w Wyszkach ,później schronienie się u siatki terenowej w okolicach wsi Bogusze, Pierzchały, Kalinówka, Zakrzewo, Kożuszki, Szczepany, Mierzwin. (Wszystkie te wsie były obsadzone przez siatkę terenową.)
    Następnie drogą do wsi lub pod wieś Bronka ,dalej pod Pace i tu nie wiemy czy udali się starym szlakiem między wsiami Kiersnowo a Majorowizna czy poszli przez kol. Kiersnowo prosto pod Pace? Tu dowiadują się ze przejścia przez rzeką nie ma. Dowiadują się że może uda im się przejść przez tzw. „Piaski” (czyli obok lasu i wsi Chojewo w stronę na Burchaty ale brak mostu i bardzo wysoka woda uniemożliwia im przeprawę .)
    Miejscowy członek siatki ze wsi Chojewo mówi m ze mogą spróbować przejść przez rzekę wyżej ,czyli we wsiach Bodaczki i Bodaki lub dalej w okolicach wsi Jakubowskie bo tam jest rzeka dużo węższa i maja realna szansę przeprawić się z wozami taborowymi .
    I tu dalej nie wiemy czy oddział został poinformowany przez miejscowych żołnierzy siatki o rozbrojonym posterunku w Boćkach raptem tydzień temu przez oddział por. „Zygmunta” z 5BW.?
    I o przebywających żołnierzach KBW i NKWD w okolicy którzy chcieli zastawić pułapkę na oddział por. „Zygmunta” z 5BW.?
    Natomiast w Bodaczkach mieściła się cała kwatera i poszczególne meliny organizacji WiN i bliżej nie zrzeszonych ludzi z konspiracja z pobliskich wsi .
    Zresztą cały szef i prezes organizacji WiN z rejonu Boćki pochodził z tej wsi Pan Kazimierz Ch. ps. „Szpała”, „Ryży”.
    Nie wiemy czy jako członek konspiracji i jako szef podległego mu rejonu poinformował przechodzący oddział o bieżącej sytuacji w tym rejonie ? Podejrzewam że nie bo według zachowanych meldunków organizacji WiN znajdujących się w IPN- ie to właśnie ps. Szpała poinformował swego rozmówcę czyli bliżej nie ustalonego żołnierza z siatki że ;
    „Zobaczy Pan jutro co będzie od strony Bielska” – źródło IPN
    Za pewnie chodziło o oddział , który znajdował się w okolicy?
    Więc wiemy już że oddział por. Orłowskiego przypuszczalnie mówiąc , był już w tych okolicach powiedzmy od późnego wieczora 15.05.45r.
    Według dokumentów relacji światków oddział dotarł do Bodak w nocy z 16 na 17.05.45r. jak i gdzie i u którego gospodarza dokładnie stacjonowała poszczególna drużyna czy pluton będzie na pewno trudne do odtworzenia .
    We wsi było wesele(zabawa) nie udało mi się obecne sprawdzić ,odszukać w archiwach kościelnych parafii kościoła Łubin Kościelny czyje to było wesele? Może ktoś z piszących na tym forum będzie wiedział (z przekazów rodzinnych lub opowiadań bliskich?)
    Dalsza relacja z przebiegu bitwy i późniejsze losy żołnierzy z tego oddziału jest przedstawiona i opisana bardzo dobrze przez Rafała Korzeniewskiego.
    Pozdrawiam Darek.

  3. Huzar

    Panie Darku!
    Kazimierz Chłód ps. „Szpała” nie mógł poinformować Oddziału por. „Orłowskiego” o bieżącej sytuacji w rejonie Bodak. Przybywał z tego co ustaliłem w tym czasie w innym miejscu, ale nawet gdyby był wówczas w Bodaczkach, do kontaktu z oddziałami pewnie i tak by nie doszło. Przyczyną tego, był ostry konflikt między AK-AKO-WiN a NZW w tym czasie. Jan Boguszewski ps. „Bitny” i Wacław Dubaniewicz ps. „Żbik” nawoływali nawet na wiecach ludność do rozbrajania akowców, że są zdrajcami i że w przypadku oporu – należy ich rozstrzeliwać. Nawet Komendant Powiatu NZW „Kochanowski” wysłał list m.in. do „Szpały” z rozkazem przejścia do NZW pod groźba sądu polowego.

  4. Huzar

    Jest dla mnie kilka niejasnych kwestii co do wydarzeń w dniu 17 maja 1945 roku w Bodakach. Po przeprowadzeniu kilku rozmów z białostockimi historykami, oraz w konfrontacji z relacjami niektórych świadków, pozostaje do ustalenia:
    1. Czy rzeczywiście w Olszewie oddalonym od Bodak o 1 km, przebywała w tym czasie w nocy grupa operacyjna NKWD i Sowieci przypadkiem usłyszeli wystrzał na wiwat jednego z podpitych żołnierzy „Orłowskiego”?
    2. Jeżeli powyższe nie jest prawdą, to skąd Sowieci wzięli się w tym rejonie właśnie w nocy? Gdyby oddział „Orłowskiego” do Bodak przybył w dzień, mógł być obserwowany i obecność NKWD byłaby łatwa do wytłumaczenia. Zaznaczyć należy, że por. „Orłowski” nie planował pierwotnie noclegu w Bodakach, według relacji „Kruka” to właśnie wesele i zmęczenie żołnierzy było przyczyną noclegu. Jeżeli tak, to należy poważnie traktować donos jakiegoś konfidenta.
    3. Teraz tak, jeżeli donosiciel miałby być z Bodak to jak zdołał wydostać się z obstawionej wartownikami wsi – ale przede wszystkim – jak dotarł w środku nocy do Bielska Podlaskiego (około 22 km w jedną stronę). Istnieje możliwość, że mógł pójść do Bociek, albo do Grabowca w którym mieściła się tajna placówka PUBP z Bielska Podlaskiego. Słyszałem, że szpiclem nie był mieszkaniec Bodak – a kolonii za Bodakami. Później wyjechał i zamieszkał w Bielsku Podlaskim przy ul. Dubicze – rzekomo przez wiele lat później poruszał się na wózku inwalidzkim, ale nie wiem czy to prawda.
    4. Czy akta Sowieckie o syg. 1530 z Centralnego Archiwum Wojskowego zawierają w tej sprawie odpowiedzi?

  5. Jolanta Kossakowska

    Witam wszystkich.
    Bardzo się cieszę, że są komentarze na temat bitwy. Może wspólnymi siłami uda się ustalić zarówno przebieg wydarzeń jak i wszelakie okoliczności im towarzyszące. Może odtworzymy jak najrzetelniej (o ile to jeszcze możliwe) tamten dzień.
    Co mogę dodać ?
    – wesele rzeczywiście było w środę (jak pisał Pan Rafał – w środku tygodnia). Państwo młodzi wrócili z Łubina po południu. Panna młoda nazywała się Kazimiera Maksimowicz, a pan młody nosił nazwisko Tuszewicki i pochodził ze wsi Pace (chyba). Świadkiem (starszą druhną) była Rozalia Kondrat. Obie panie doskonale pamiętam.
    – przyjęcie odbywało się w domu panny młodej, a zabawa w chacie po drugiej stronie ulicy. Gdy zabrakło miejsca znaleziono dom z większym pokojem i przeniesiono zabawę.
    -Kenap jeśli miałeś dostęp do łubińskich ksiąg to może wiesz coś o wpisach w księdze zgonów po 17 maja 1945 r. Część ksiąg parafialnych z Łubina zaginęła, ale te chyba są. Znalazłam kiedyś mojego pradziadka, który zmarł 9 listopada 1945 r. Skoro jest listopad, to może i maj.
    -skąd Nkwd w Bodakach o świcie (prawdopodobny początek bitwy około godziny 6 lub 8) ? Z informacji IPN (dostęp do dokumentów NZW, UB i NKWD) wynika, że szła obława za grupą bandycką, która dopuściła się rabunku, czy rozboju w Knorydach. Idąc po śladzie doszli do Olszewa. Dlaczego tak liczny oddział ? Sytuacja z wiosny 1945 roku (liczba podziemnych oddziałów i ich akcje) zmuszała sowietów do takich dużych “wypraw”. Może i wydarzenia z Bociek sprzed kilku dni miały znaczenie. Skoro mowa o Boćkach to uważam, że porucznik Orłowski wiedział o zniszczonym posterunku . Jeśli nie znał faktów idąc z Wyszek, to z pewnością powiedziano mu w Bodakach. Na zabawie weselnej było kilku chłopaków z Bociek.
    -donos ? Według mnie nikt z mieszkańców nie zdradził. Choć uważam, że wyjście ze wsi nocą mimo wart nie nastręczało problemu.
    -pierwszy strzał, który ściągnął Nkwd. Zawsze słyszałam, że jeden z partyzantów wychodząc z zabawy wystrzelił na wiwat. . Czy pierwszy wystrzelił wartownik ? Tutaj można powiązać jeszcze kilka zdarzeń z opowieści mieszkańców. To szerszy temat, zostawmy go do przemyśleń na póżniej.
    -rozmieszczenie partyzantów w Bodakach . W jakieś relacji czytałam, że zajęli jeden dom na skraju wsi (trochę oddalony) i jeden bliżej środka. Z pewnością słoma na podłodze na posłanie leżała w domu p. Zembrowskich (piąta chata od Bodaczek po północnej stronie ulicy, na której zatrzymał się pożar). Możliwe, że kwaterowali też w pierwszej chacie u p. Piotrowskich ( trochę na skraju wsi), gdzie prawdopodobnie ostrzeliwał się “Orzeł” Kożuszkiewicz. Jeden z mieszkańców chodził po Bodakach i umawiał się z gospodyniami, aby przygotowały śniadanie partyzantom.
    -jeszcze sprawa Bodaczek i WIN-u. Całkiem możliwe, że por. Orłowski ze swoimi chłopakami nie przechodził wcale przez Bodaczki. Z Chojewa prostsza i krótsza droga do Bodak prowadzi tzw. gościńcem z pominięciem Bodaczek. Choć wozy z bronią stały od strony Bodaczek. Może to uda się jeszcze wyjaśnić.

    Na koniec dobra informacja. Pan Piotr Łapiński (białostocki IPN) opracowuje temat bitwy pod Bodakami. Praca ma się ukazać we wznowionym “Atlasie Polskiego Podziemia Niepodległościowego 1945 -1956”.
    Czekajmy zatem na fakty ze żródłowych dokumentów do których p. Piotr ma dostęp.

    Pozdrawiam serdecznie

  6. Jolanta Kossakowska

    Jeżeli pamięć nie myli mojego taty (a mam nadzieję, że nie ), to Tuszewicki miał na imię Józef . Potwierdzam, że pochodził z Pac.
    W Truskach żyje rodzina Wysokińskiego-Sokoła i myślę, że od nich też można się jeszcze dużo dowiedzieć.

  7. Huzar

    Witam!
    Chciałbym też potwierdzić, że osobiście nie wierzę w zdradę kogoś z mieszkańców Bodak. Choć sprawy konfidentów były przez ubeków zawsze starannie chronione i nawet ci żołnierze „Orłowskiego” którzy przeżyli bitwę pewnie nigdy się nie dowiedzieli kto ich zdradził. Jednak, gdyby był to „Bodakowiec” sąsiedzi mogliby kogoś podejrzewać , lecz jak wiadomo nigdy o tym nie było mowy – wieś typowo katolicka i patriotycznie usposobiona do „narodówki”. Ale…, jak pisałem wcześniej – historycy skłaniają się do donosu.
    Świetnie, że Piotr Łapiński opracowuje (na nowo?) temat bitwy w Bodakach. Jednak, chciałbym przypomnieć, że on sam w wcześniejszym opracowaniu biografii Kazimierza Krasowskiego ps. „Głuszec” (przeżył bitwę w Bodakach) https://www.prezydent.pl/download/gfx/prezydent/pl/defaultopisy/4678/1/1/194-207.pdf
    pisał, cyt:
    „(…) Od kwietnia 1945 r., po zmianach organizacyjnych, Krasowski znalazł się w szeregach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, utworzonego na bazie NOW oraz części NSZ. Był wówczas dowódcą drużyny oddziału partyzanckiego Komendy Powiatu NZW Bielsk Podlaski dowodzonego przez por. Zbigniewa Zalewskiego „Orłowskiego”. W jego szeregach wziął udział w rozbiciu posterunku MO w Siemiatyczach oraz w bitwie pod Bodakami, stoczonej 17 maja 1945 r. z pododdziałem 267. pułku strzeleckiego Wojsk Wewnętrznych NKWD. Maszerujący partyzanci natrafili wtedy na zabawę weselną i zatrzymali się we wsi na nocleg, gdzie nad ranem zostali zaskoczeni przez sowiecką grupę operacyjną doprowadzoną przez mieszkającego w pobliżu konfidenta.

    Po śmierci dowódcy i rozbiciu oddziału (w walce zginęło 23 partyzantów, a pięciu dostało się do niewoli) „Głuszec” pozostał w szeregach partyzantki pod dowództwem ppor. Augustyna Dobrowolskiego „Kruka”, a następnie sierż. pchor. Jana Boguszewskiego „Bitnego”. Uczestniczył wówczas m.in. w rozbiciu posterunków MO w Brańsku i Grodzisku.”(…)

    Pozdrawiam

  8. Jolanta Kossakowska

    ” ….nad ranem zostali zaskoczeni przez sowiecką grupę operacyjną doprowadzoną przez mieszkającego w pobliżu konfidenta. ”
    Konfidentem może być nazywany tutaj ktoś, kto prowadził sowietów z Knoryd. Nie szli konkretnie do Bodak, ale szli za bandytami. Ja osobiście skłaniam się do takiego tłumaczenia powyższych słów.

  9. Jolanta Kossakowska

    Jeden z mieszkańców Bodak potwierdził, że por. Orłowski przyszedł z Chojewa do Bodak z pominięciem Bodaczek.

  10. Kenap

    Witam wszystkich
    Jak miło się zrobiło że jest kilka osób co chce (próbuje ) tą bitwę rozwiązać .
    Panie „Huzar” doskonale wiem jakie były relacje między organizacjami NSZ,NZW a AKO,WiN.
    Jestem nawet w posiadaniu kopii dokumentów z IPN-u odnośnie pana „Szpały”i innych z okolicy.
    Również tego listu co Kochanowski wysłał do Szpały.
    Wiem również że nie wszyscy poszczególni członkowie konspiracji zarówno ze strony WiN czy NZW byli wrogo nastawieni do siebie. Oni tu mieszkali znali się bardzo dobrze i dokładnie każdy wiedział kto i w jakiej jest organizacji, i niejeden raz sobie pomagali. Mogli jedynie nie wiedzieć jakie poszczególne funkcje kto pełni w jakiej organizacji.
    Bardziej w tym konflikcie chodzi o osobiste sprawy poszczególnych dowódców, żołnierzy niż o walkę z nowymi wyzwolicielami ze wschodu .
    Z. Tarnowski ps. „Kochanowski „ jeszcze wtedy nie był dowódca powiatu ,był nim Jan Eliaszuk ps. ”Gryf, Gromlik” i według dokumentu z IPN-u on tam prawdopodobnie był zachował się jego meldunek do Komendy Okręgu. Tylko nie wiemy czy odszedł wcześniej przed tą bitwa czy podczas jej trwania. (bo jeżeli podczas jej trwania to jest dezercja a za dezercję wiemy jaki jest wyrok.)
    Bo akurat dziwnym trafem zaraz po tej bitwie został zdjęty z pełnionej przez siebie funkcji .
    Cytuję według rozkazu Komendy Okręgu- źródło IPN;
    „Gromlik zostaje zdjęty z funkcji dowódcy powiatu i zostaje do dyspozycji okręgu bez przydziału funkcyjnego” .
    Zawsze ktoś za coś lub za kogoś ponosi odpowiedzialność , tak jak w codziennym życiu.
    Dlaczego został zdjęty brak informacji ,możemy przypuszczać że za rozbicie i praktycznie fizyczna likwidację oddziału ?
    Pisze Pan że „Szpały „ nie było wtedy w Bodaczkach ?
    Więc jeżeli Pan ustalił miejsce jego pobytu to może podzieli się Pan z nami od kiedy i do kiedy go nie było w domu lub w pobliżu?
    Napisałem że nie poinformował nikogo z oddziału i wcale nie musiał bo przypuszczam że byłby wielkim głupcem jakby zobaczył jakiś oddział(żołnierzy) i od razu pobiegł zdał meldunek że KBW,UB i NKWD jest w okolicy. (mógł pomyśleć że jest to oddział pozorowany )
    Ale poinformował bliżej nieznaną osobę, rozmówcę cytat.
    „Zobaczy Pan jutro co będzie od strony Bielska”
    Taki zachował się meldunek w zbiorach IPN-u.
    I dużą przyzwoitością było by gdyby ktoś nawet z jego grupy takiej informacji udzielił bo od tego jest siatka a siatka akurat w tym rejonie był bardzo duża.
    Zresztą siatka WiN we wsi Chojewo też podlegała pod Szpałę i było ich dużo więcej niż tych ze strony NSZ i NZW ,czy konspirator ze wsi Chojewo udzielił oddziałowi takiej informacji? Przypuszczam że nie i kto to był też nie udało mi się ustalić na 100 %
    Czy według Pani Kossakowskiej wiedzy był to Pan Kunicki czy może inna osoba z Chojewa?
    Na pewno zada mi Pan pytanie czy inni wiedzieli co się dzieje w okolicy tego nie wiemy ?,ale normalnie powinni wiedzieć od tego jest właśnie siatka.
    Podstawową sprawą jaka gubiła Oddziały Niepodległościowe był właśnie brak współpracy między poszczególnymi organizacjami.
    Dziękuje Pani Kossakowskiej za nazwiska państwa młodych z tego odbywającego się wesela .
    Do ksiąg postaram się dotrzeć po Świętach ,ale z tego co wiem to raczej będzie brak nazwisk i imion żołnierzy.
    Mogą jedynie być tylko mieszkańcy Bodak ,którzy zginęli i na pewno Gienek Kożuszkiewicz ,ale to już wiemy .
    Zresztą osobą przy pierwszym pogrzebie zbiorowym w Bodakach była siostra Gienka K. i to ona go zidentyfikowała znaleźli go pod zgliszczami któregoś ze spalonych domów. Ciało rodzina zabrała na cmentarz do Łubina.
    Zgadza się żyje jeszcze rodzina S. Wysokińskiego ps. „Sokół” tą informacje którą podałem dla Rafała że zginą on w bitwie jest informacją błędną . I ta informacja na pomniku w Klichach też.
    S. Wysokiński ps. Sokół został zastrzelony na własnym podwórku w Truskach . Bliższych informacji postaram się udzielić po spotkaniu z jego rodziną.
    Otrzymałem tą informacje już dużo później po publikacji artykułu przez Rafała.
    Z ta droga przez wieś Chojewo to jest do ustalenia według meldunku Gryfa (w zbiorach IPN)
    „Dowiadują się we wsi Pace że mostu na „piaskach” w stronę Burchat nie ma w stronę Otap też nie mówią że można na Jakubowskie a w Chojewie mówią że można na Bodakach. W Bodakach oświadczają że w nocy nie można duża woda w dzień można spróbować”
    Na pewno unikali przechodzenia przez wsie bo byli by zauważalni wszystkim mieszkańcom . Lub tak jak powinno być z zasadami przemarszu oddziału ,oddział stał w bezpiecznym miejscu a tylko kilku żołnierzy udało się do poszczególnych wsi na znane im punkty kontaktowe i po informacje dotyczące bieżącej sytuacji w rejonie.
    Odnośnie zdrady ze strony mieszkańców wsi Bodaki.
    Uważam że też jest to mało prawdopodobne , czy może udało się wam ustalić kim był tzw. Pan „Gienek” który pracował u gospodarzy w Bodakach?
    Do akt z CAW nie mam obecnie dostępu.
    Pozdrawiam Darek.

  11. Jolanta Kossakowska

    Księgi łubińskie (te stare) lub ich kopie (mikrofilmy) są w kurii w Drohiczynie, w białostckim archiwum, czy na plebanii w Łubinie ?

  12. Jolanta Kossakowska

    Co wiem o Gienku ?
    Zaznaczam, że nie mam dostępu do żadnych żródłowych dokumentów. (poza dostępnymi w internecie) i wszelaka moja wiedza pochodzi z przekazów ustnych mieszkańców Bodak. Są to relacje częstokroć sprzed wielu lat, od osób, które zmarły dawno temu.
    Gienek był dezerterem z armii czerwonej. Pozostał w Bodakach po przejściu frontu. Pomagał w gospodarstwach, ale i pędził bimber z miejscowym chłopem. Nie wiem, czy był na zabawie, ale był we wsi podczas bitwy. Kobieta z koniem, o której pisałam w swoim tekście ( moja babcia), wracając z kolonii nie mogła wejść do płonącej wsi. Sowieci nie chcieli jej przepuścić. Dopiero interwencja Gienka, jego rozmowa z dowodzącym akcją pomogła. Wytłumaczył, że to wdowa, że małe dziecko zostało w domu. Babci pozwolono przejść.
    Wniosek z tego taki, że Gienek był przy pierwszych zabudowaniach od strony Olszewa w czasie bitwy. W pobliżu domu p. Kosińskich.
    Ponieważ to jedno z bogatszych gospodarstw to bardzo możliwe, że tam mieszkał wraz z innymi parobkami.
    Mój tata wspomina, że po bitwie, gdy sowieci zabierali popaloną broń, Gienek im pomagał. Z podwórka, na którym stały dwa wozy, zabrał ten należący do chłopa z którym pędził wcześniej bimber. Podobnież trochę się “skonfliktowali” przy rozliczeniach i to w ramach “zemsty”.
    Po bitwie niektórzy mówili, że może miał coś wspólnego z rosjanami. Inni twierdzili, że raczej nie. Wcześniej bał się, żeby sowieci go nie znależli w Bodakach. Prosił mieszkańców, aby nazywali go polskim imieniem.
    Gienek odszedł z wojskiem po bitwie i nic więcej o nim nie wiem.

    1. Jolanta Kossakowska

      Gienek odszedł z sowietami, ale nie jako więzień. Nie trzymano go w kopcach za wsią razem z chłopami . Nie pędzono razem z aresztowanymi.

  13. Jolanta Kossakowska

    Czy macie Panowie jakieś informacje (pewne) o wydarzeniach w Knorydach z 16, a może 15 maja 1945 r. ?
    Skoro Nkwd prowadzone tropem bandytów dotarło do Olszewa, to możlwe, że tu w okolicy sprawcy mieszkali lub mieli swoją melinę.
    Słyszałam, że w Knorydach uprowadzono człowieka, źe skradziono jakieś zwierzę. Ile w tym prawdy ?
    Zakładając, że ludzie w okolicy się znali, możliwe, że mieszkańcy Knoryd kojarzyli bandytów. Czy jest coś o tym w zgłoszeniu do bielskiego urzędu ?
    Może “Szpała” mówiąc “zobaczy pan jutro co będzie od Bielska” miał na myśli reakcję na wydarzenia w Knorydach ?
    Wtedy musielibyśmy założyć, że o Knorydach wiedział.

  14. Jolanta Kossakowska

    “……na wieść o masakrze, ludzie z okolicy szukali swoich bliskich. Dziewczęta, które znały poszukiwanych, uspakajały, że na szczęście nie ma ich wśród pogrzebanych.”
    Ta informacja przetrwała w pamięci mieszkańców Bodak 70 lat.
    mój tata opowiadał, że dwie kobiety szukały ciał swoich krewnych wśród zabitych. Siostra Gienka Kożuszkiewicza ( jak pisze p. Darek) odnalazła ciało brata wśród zgliszczy. Matka Stanisława Wysoka(i)ńskiego nie odnalazła zwłok syna. To pewnie ją uspokajały dziewczęta. Musiały znać Sokoła.

  15. Jolanta Kossakowska

    Pojawił się jeszcze jeden wątek o którym nigdy nie słyszałam. Przywieziono do Bodak kilka sosen na odbudowę zgliszczy. Prawdopodobnie drewno przywiżli jacyś chłopi, którym partyzanci kazali je do Bodak dostarczyć. Drewno było to fakt niezbity. Jeśli rzeczywiście jakiś oddział partyzancki kazał je dowieżć to nie dla zdrajców i donosicieli. Nie pomagaliby przecież komuś, kto wydał ich kolegów.

  16. Kenap

    Wszystkie stare i orginalne księgi z parafii Łubin Koś. są przetrzymywane w Archiwum Kurii Biskupiej w Drochiczynie.
    Mikrofilmy powinny być w Archiwum w Białymstoku , ale nie wszystkich ksiąg .
    A tylko część ksiąg jest w Łubinie mniej więcej od końca XIX wieku.
    Ksiądz Mazur powinien bez problemu Pani udostępnić te które będą w archiwum na plebanii w Łubinie.
    Do Drochiczyna trzeba zadzwonić i się umówić.

    1. Rafał Korzeniewski Post author

      Jestem jestem. Z zaciekawieniem przyglądam się dyskusji. Mam nadzieję że się rozwinie.
      Ciekaw jestem na ile Wasze informacje wzajemnie się uzupełniają, a na ile wykluczają.

      Wątek ewentualnej zdrady, donosu jest jak najbardziej ciekawy. Ale mnie osobiście interesują też mocno inne sprawy. Np przebieg bitwy i odwrotu. Opracowanie Pana P. Łapińskiego idzie za relacją “Kruka”. Przewija się ona też w niektórych artykułach np Pana Usakiewicza. Nie do końca ona jednak zgadza się z wersją, którą poznałem w mojej rodzinie. Obecnie wydaje mi się, że były dwa kierunku odwrotu. Część osób poszła z “Krukiem” a część wraz z moim stryjem “Osą” przez rzekę.

      @Huzar – czy wie Pan coś może o tych sprawach, czy znana jest Panu postać “Osy”?

      2. Major Stankiewiwcz – to kolejna zagadka tej bitwy. W Pobikrach znajduje się grób tej osoby. Z dopiskiem, ze poległ w Bodakach. Kto to mógł być? Czy możliwe, ze to jakiś pseudonim? Był inny major Stankiewicz – bohater spod Monte Cassino.

      Zagadkowy jest też ten udział i rola “Gromlika” oraz jego dalsze losy. Jego raport (Darku dzięki za udostepnienie) podaje też ciekawe informacje o stratach wroga, jego liczebności. No i ten zestrzelony samolot?

      Co jakiś czas dzięki artykułowi zdarzaja się ciekawe sygnały od osób z całej Polski. Mam nadzieję, że dzięki temu uda nam się lepiej zrozumieć tamte wydarzenia. Także piszmy, dzielmy się wiedzą, ocalmy ją od zapomnienia.

  17. Kenap

    Widzę że Pan Jolanta dysponuje dość dużą wiedzą na temat tych okolic i wydarzeń.
    Wracając do tych Knoryd i innych wsi po tamtej stronie szosy (mam na myśli drogę Bielsk – Siemiatycze )
    Akcje tzw. Kontygentowe były bardzo często przeprowadzane właśnie w tamtych stronach, ale kto je prowadził i jakie były jej skutki tego niestety nie wiem ;-).
    Natomiast pewną rzeczą jest to, że nic w tym rejonie nie odbyło się bez wiedzy Pana Kazika Ch.
    Czy Makowiecki ps. „Belina” był również tego felernego dnia e Bodakach czy też go nie było jak Pana „Szpały”?

  18. Kenap

    A czy posiada Pani wiedzę jeszcze o dwóch innych Rosyjskich dezerterach z A. Czerwonej którzy tez pozostali po przejściu frontu w 1941r.?
    Prawdopodobnie też pracowali gdzieś w pobliskich gospodarstwach w okolicach Bodak (czyli Olszewo, Jakubowskie, Szumki, Truski, kol. Bodaki, kol. Bodaczki ,Bodaczki, Skalimowo ?)

  19. Jolanta Kossakowska

    Dziękuję za informacje o księgach z Łubina.

    Wytłumaczcie mi proszę dlaczego słowa Szpały ” co będzie od Bielska jutro” kojarzycie z Bodakami ?
    Po raz pierwszy usłyszałam to kilka miesięcy temu od p. Rafała. Nikt w moim domu, ani wśród mieszkańców Bodak nigdy o tym nie mówiił. Wieś od Bielska oddalona jest (zależy, którą drogę wybrać) o +-20 km. Por. Orłowski nie zamierzał się tu zatrzymywać. Partyzanci dotarli do wsi nocą i prawdopodobnie wysoka woda Nurca plus wesele to powód ich postoju (zaledwie parogodzinnego).
    Musieli wiedzieć o spalonym posterunku w Boćkach. Myślę, że cała okolica wiedziała. Chłopi też swój rozum mają i najzwyczajniej w świecie woleliby powiedzieć o sowietach (gdyby wiedzieli) partyzantom, niż odwrotnie. Lepiej było cichaczem odprawić leśnych i nie narażać swoich rodzin, gospodarstw na konfrontacje pomiędzy partyzantami a Nkwd.
    Panie Darku, czy pytając mnie o Kunickiego z Chojewa pyta Pan o jego ewentualny kontakt z Orłowskim i przekazanie informacji o dużym oddziale sowietów ?
    Jeśli tak, to nie mam najmniejszej wiedzy na ten temat. Kunicki Wiktor był ciotecznym bratem mojego ojca. Rodziny utrzymywały ze sobą kontakt, ale nigdy o niczym nt przekazania tejże informacji nie mówiono.
    Może żle zrozumiałam pytanie .
    Myślę także, że skoro partyzanci byli w Pacach ( pan młody stamtąd pochodził ) to wiedzieli, że w Bodakach jest wesele. Skoro powiedziano im o brodzie przez rzekę to zapewne o weselu też . Znaczenia to raczej nie ma.

  20. Jolanta Kossakowska

    O rosyjskich dezerterach w okolicy słyszałam, ale były to informacje bardzo pobieżne. Tylko nazwa wsi i imię lub imiona. Nie pamiętam skąd to do mnie dotarło, ale spróbuję się czegoś dowiedzieć. Napiszę oczywiście.

  21. Jolanta Kossakowska

    “Czy Makowiecki ps. „Belina” był również tego felernego dnia w Bodakach, czy też go nie było jak Pana „Szpały”?”

    Po pierwsze wiem prawdopodobnie to samo co Huzar nt miejsca gdzie przebywał Szpała 16-17 maja 1945 r. Myślę, że są to informacje z tego samego żródła. Oboje wolimy nie mówić o tym publicznie, bo to niepotwierdzone. Oskarżenia łatwo rzucać, a gorzej je potem sprostować.
    Panie Darku proszę prywatnie porozmawiać z p. Rafałem.

    Po drugie Makowiecki.
    Belina był skonfliktowany z rodziną swojej żony, która wraz z ojcem przebywała w tym czasie w Bodakach. Jeśli komukolwiek we wsi zrobił coś złego to im właśnie (zabrał jakieś zwierzęta, czy coś podobnego). Na stałe wogóle w Bodakach nie przebywał. Na początku wojny tak, ale nie wtedy w 1945 r. Na gospodarstwie był jego brat.
    Nie mam żadnych wątpliwości, że Beliny w Bodakach na weselu nie było. Wszyscy, z kimkolwiek rozmawiałam, to potwierdzają

  22. Jolanta Kossakowska

    Panie Rafale napiszę oficjalnie, że jestem pewna, iż były dwa kierunki odwrotu.
    Rok temu pisałam o odwrocie jedynym z możliwych przez rzekę. Nie miałam racji. Wszelaka wiedza zdobyta przez ostatnie miesiące, pozwala mi stwierdzić, że Osa poprowadził ludzi przez rzekę w kierunku Skolimowa, a Kruk przez las w stronę Chojewa.

    1. Rafał Korzeniewski Post author

      Myślę, że ten rok w ogóle wniósł dużo do wiedzy o tej bitwie i Żołnierzy Wyklętych z tych rejonów. W zakresie bitwy to w ogromnej części Pani zasługa. Pani upór, determinacja, konsekwentne poszukiwanie prawdy o tych wydarzeniach budzą mój podziw i duża wdzięczność. Bardzo cenię sobie nasze rozmowy o bitwie, żałując jednocześnie, że nie poświęciłem im więcej czasu.
      Odnośnie wiedzy o Żołnierzy Wyklętych ślę wielkie ukłony w stronę Darka. Jego wiedza, zdobyta tytaniczną wręcz pracą, wykonywaną z poświęceniem przez lata, pro bono, z potrzeby serca budzi naprawdę wielki szacunek.
      Chapeu bas przed Wami.
      Mam nadzieję, że te tematy będziemy tu dalej rozwijali i że pojawią się nowi pasjonaci historii, znawcy tematu, czy po prostu Ci którzy pamiętają te wydarzenia, lub o nich słyszeli jakieś rodzinne przekazy. Być może poprzez bransk.eu podzielą się swoją więdzą. Czasem nawet mała wiadomość o losach osób, wydarzeniach, drobne szczegóły, dołożą kolejny kawałek do układanki, dając jej szerszy obraz, albo pokazując nowe kierunki. Dzięki tym artykułom mieliśmy już kilka takich sygnałów. Korekt, rozwinięć. Np o Braciach Wołoszyn, o Sokole, czy też o Rejtanie. Wierzę, że tej wiedzy spłynie do nas znacznie więcej i wszystkich do tego zachęcam.

      1. Jolanta Kossakowska

        Bardzo mi miło, że zbierając wspomnienia mieszkańców Bodak mogłam dołożyć cokolwiek do historii bitwy. Ale gdyby nie Pana wpis na brańskiej stronie i wcześniejsza praca Pańskiego Taty nic by zapewne z tego nie było. Proszę podziękować Ojcu. Chylę czoło.
        Bodaki dziś umierają i pamięć umiera. Puste domy, puste podwórka, garstka mieszkańców. A tam są moje korzenie, wśród dobrych, prostych, uczciwych, pracowitych ludzi.
        Chciałabym, na ile to możliwe, odtworzyć przebieg zdarzeń z 17 maja. Jeśli nie teraz to kiedy ?
        Jesteśmy coś winni poległym partyzantom, zabitym mieszkańcom, wszystkim, którzy trafili do więzienia i tym, co przez lata nie pozwolili zapomnieć.
        Dla mnie to nie “jakaś ” historia, ale losy moich bliskich, znajomych, rodziny.To moja historia. Zabici Jan i Bolesław Grzybowscy byli ciotecznymi braćmi mojej babci. Jeden z nich to chrzestny ojciec mamy. Dziś nie mają nawet grobów. Gdy zginęli, trzeci brat Franciszek, był na robotach w Prusach. Trzech synów, a w domu żadnego.
        Tragiczne czasy.

  23. Jolanta Kossakowska

    Panie Darku
    Z Trusek pochodziły dziewczęta (Klima i Hela), które rozmawiały z żołnierzami (wartownikami?) rankiem 17 maja w Bodakach. Niestety, nikt z ich rodzin w Truskach chyba nie pozostał. Przy ewentualnej wizycie w sprawie Sokoła proszę o nie spytać.

  24. Kenap

    Pani Jolanto wieże w uczciwość ludzi z Bodak i okolic zresztą moja babcia też pochodzi z tych stron.
    I dokładnie wiem ,znam relacje wielu osób z tamtych lat i wydarzeń historycznych jakie miały miejsce w tym czasie.
    Oczywiście nie jestem zawodowym historykiem i dlatego jest mi łatwiej ulec emocjom i trwać w przekonaniu że to właśnie relacje mich rozmówców czy ich wspomnienia są zgodne z prawdą .
    Dlatego żeby być obiektywnym i ustalić pewne rzeczy z tamtych lat potrzebujemy wspólnie je sobie wytłumaczyć i pewne rzeczy zweryfikować .
    Żaden zawodowy historyk wielu rzeczy ,faktów nie ustali tylko na podstawie przeczytanych dokumentów znajdujących się gdzieś w archiwach.
    Bo wiele dokumentów było różne pisanych i w różny sposób spreparowanych w tamtych latach.
    A zapamiętane relacje i przekazane przez Pani Jolanty ,Pana „Huzara” ,Rafała i moją rodzinę na pewno będą mogły wytłumaczyć nam a może nawet zawodowym historykom pewne sprawy związane z tamtymi wydarzeniami.

  25. Kenap

    Będę pisał w wielkim skrócie bo mogę nie zdążyć do rana.
    Po śmierci (zastrzeleniu) w kwietniu 1944r.B. Aleksandrowicza ps. Bolek, Skrzetuski z Trusek to „Szpała” objął po nim ludzi z terenu .I jeszcze tych trzech ruskich . To właśnie „Skrzetuski” ich przygarną na początku wojny ,niby pracowników na poszczególnych gospodarstwach.( nie jestem w stanie ustalić z kim i z jaką grupą mieli ci ludzie jeszcze inne kontakty).
    Niby ruscy ale byli to ludzie przydatni do różnych wypraw i zleceń .(prawdopodobnie mieli też kontakty z ruska partyzantką ). Dlatego też właśnie później tak długo się utrzymywał na wolności Szpała, Belina ,Kajtek, Legion ,Stal i wielu jeszcze innych z okolicy.
    Ne mylić kontaktów Szpały i Beliny z późniejszą grupą Jaskółki .(zupełnie inna historia)
    Pierwszy Oddział Narodowy (połączony ,szkolny może powstał by nawet z niego porządkowy )różne jest nazywany przez historyków. Składający się z żołnierzy w większości z tego powiatu (którzy znali innych i ich działalność) był bardzo nie na rękę delikatnie pisząc ,miejscowym przywódcom różnych grup.
    Kim był „Orłowski”, „Drzymała” według kościelnego spisu powszechnego z Brańska z lat 20- tych taka osoba o imieniu Zbigniew Zalewski nie występuje . Z rejestru gruntu i tzw. scalenia działek z rejonu Miasta Brańsk z 1934r. też taka osoba zamieszkująca Miasto Brańsk nie występuje jest tylko Antoni Zalewski zamieszkujący ul. Bockowską . (i raczej nie jest to osoba znana nam jako Orłowski ,może to był brat właśnie tego Antoniego tego nie ustaliłem ,ale większość historyków pisze że pochodził z Brańska na razie niech tak zostanie, może Pan Romaniuk pisząc Monografię Brańska coś ustali.)
    Dotarcie oddziału do Bodak już ustalaliśmy (aczkolwiek nadal bym się spierał że przechodzili z Pac przez tzw. „Piaski” idąc wzdłuż rzeki Nurzec a przed Bodaczkami skręcili na Powodną i na Borek i z tej strony weszli do Bodak (możemy to jeszcze ustalić)
    Rozmieszczeniem poszczególnych drużyn, plutonów na kwatery u gospodarzy nie jestem w stanie ustalić.
    Teraz przebieg bitwy też w wielkim skrócie ;
    Wystrzał któregoś z żołnierzy ,NKWD od strony Olszewa i oskrzydlenie wsi od strony kol. Bodaki ,Borek ,Powodna i Bodaczki jedyną stroną bez zagrożenia czerwono dupców jest rzeka .
    I tu według meldunku z dnia 28.05.45r. do Okręgu „Chrobry” źródło IPN.;
    Atak od strony Olszewa ,alarm 5 godzina
    Trzecia drużyna służbowa zajęła miejsca stanowiska od strony Olszewa
    Pierwsza i Druga od strony wsi Bodaczki
    Pierwsza drużyna do natarcia w stronę npl., druga ostrzeliwuje .
    Ciężko zapanować nad oddziałem .
    Pierwsza drużyna na czele z Krukiem się przebijała właśnie w stronę Powodnej ,Bodaczki
    A resztki tej trzeciej prawdopodobnie w stronę rzeki Osa, Jurand, Żubr i jeszcze kilku co przeżyło.
    Bitny według meldunku ostrzeliwał się i został tam ranny ale zdążył dołączyć do pierwszej drużyny z jeszcze trzema żołnierzami .
    Reszta co została walczyła do końca .
    I reszta meldunku o tym ilu to było bolszewików i jeszcze samolot.
    Resztę odwrotu ustalimy jutro
    Ideę spać .
    Pozdrawiam

  26. Jolanta Kossakowska

    Pytanie nad którym już wcześniej myślałam.
    Czy pisząc Bodaki macie na uwadze całą wieś, czy tylko jej pierwszą część od strony Bodaczek ?
    W tej kwestii mam kilka wątpliwości do rozstrzygnięcia.

    “Trzecia drużyna służbowa zajęła miejsca stanowiska od strony Olszewa” to z raportu. Czy tu chodzi o początek wsi przy zabudowaniach p. Kosińskich i jeszcze wtedy istniejącym gospodarstwie p. Wasilewskich ? Czy może o środek wsi u zbiegu ulicy i drogi w kierunku Trusek, Łubina ?
    W części wsi od Olszewa, nazywanej potocznie Szlachtą, nie było żadnych działań (według mojej wiedzy). Witold Wasilewski (pierwszy dom) zapytany przez tajniaka w cywilnym płaszczu ” czy są w Bodakach partyzanci” odpowiedział, że nie. Zagrożono konsekwencjami, jeśli kogoś znajdą. Ten sam tajniak wracając znów podszedł do Wasilewskiego.”Kłamałeś , jednak byli”. Pan Witold obronił się twierdząc, że tu jest Szlachta, a pytano go o Bodaki. Gdyby tutaj -wg raportu”Trzecia drużyna służbowa zajęła miejsca stanowiska od strony Olszewa”- takie tłumaczenie nie miałoby sensu.
    Partyzanci rozmawiali z Klimą i Helą przy domu położonym w środku wsi ( u zbiegu ulicy i drogi truskowskiej). Zauważyli sowietów w ostatniej chwili, gdy ci byli już bardzo blisko. Słyszałam, że wycofywali się przesadzając płoty ze słowami “to już zginęliśmy”.

  27. Jolanta Kossakowska

    Kwestia dotarcia por. Orłowskiego do Bodak.
    Jeśli szli od Pac wzdłuż rzeki Nurzec to mogli mieć problemy. Rzeka była pełna, wiosna bardzo mokra i zapewne rozlewiska. .Jeszcze oddział 50 – cio osobowy pewnie by sobie jakoś poradził, ale wozy już niekoniecznie. A może wozy jechały zwykłą drogą. Do Bodak dotarli póżno, więc w Pacach mogli być o zmroku. Czy nocą przechodzili przez wsie (Chojewo, Bodaczki), czy raczej nie kusząc losu woleli wsie omijać. Tutejsi twierdzą, że weszli od uliczki, czyli truskowsko-łubińskiej drogi (w domyśle od Chojewa). Akurat dom weselny mieścił się w tym miejscu. Możliwe, że zjawili się na zabawie właśnie przy tzw.uliczce i stąd założenie, że przyszli z Chojewa. Wozy z bronią z pewnością stały na podwórkach od strony Bodaczek. Czy stamtąd przyjechały ? Możliwe, ale możliwe też, że ze względu na zabawę , tam je postawiono.
    Nie słyszałam, żeby ktoś mówił, że partyzanci przyszli ubłoceni, mokrzy. Idąc od Pac wiedzieli (moim zdaniem ) o weselu. To też mogło wpłynąć na wybór drogi. Z drugiej strony ze względu na relacje NZW -WIN mogli świadomie pominąć Bodaczki

  28. Kenap

    Babcia miała na imię Kazimiera panieńskie Kondrat córka Antoniego ur. na kol. Bodaczki w 1818r.
    Pani Jolanto takie zachowały się meldunki ? Tak jak pisałem wcześniej różne meldunki ,rozkazy ,dokumenty , które się zachowały były pisane w różny sposób i też w sposób widziany przez piszącego.
    Nie wiem dokładnie co miał na myśl Gryf składając ten meldunek do K.O. „Chrobry”
    Czy od końca wsi w stronę Olszewa czy właśnie tylko od zbiegu ulic na drogę Truszkowską .
    Moim zdaniem to chodzi właśnie o środek wsi.
    Panie z Trusek jeżeli to o nie chodzi chyba miały na nazwisko Kosińskie i jedna później wyszła za mąż do kol. Holonek za Śliwińskiego też żołnierza konspiracji. Później znowu wróciła do Trusek .
    Piszę z pamięci później sprawdzę w aktach małżeństw z Łubina (mam duży bałagan po przeprowadzce )
    Ale znalazłem spis zmarłych z Łubina od 1909 do 1945r. i brak jest tam zmarłych ,wymienionych żołnierzy .
    Moim zdaniem ten spis jest nie kompletny dlatego trzeba szukać po poszczególnych miesiącach w księgach zgonu.

  29. Kenap

    Relacje miedzy NOW,NSZ,NZW a AKO, WiN jeszcze w maju nie były takie złe Komendy próbowały się dogadać i oddziały nie zwalczały się jeszcze między sobą .Dopiero późnej jak Kochanowski objął dowództwo to zaczęły się oskarżenia i wspólne rozbrajanie poszczególnych oddziałów, patroli ,żołnierzy.
    Napisałem że wzdłuż rzeki ale miałem na myśli prostą drogę z Pac przez lub obok kol. Tuszewickich .Piaski wtedy jeszcze nie było takiego lasu i tam zawsze jest sucho później drogą pod Bodaczki tu mogli ominąć wieś i iść w stronę drogi z Chojewa na Bodaki lub przez wieś bo to najkrótsza droga .
    Ale najkrótsza nie musi być najlepszą ?
    Mieli tylko dwa wozy więc bez problemu i po polach by przeszli .

  30. Kenap

    Nie Pani Jolanto są to moje prywatne kopie i dokumenty orginały są w Drochiczynie
    Mam gdzieś nawet spis ludności Bodak z 1809r.

  31. Jolanta Kossakowska

    Pan Łapiński, mając do dyspozycji liczne dokumenty, może tę sprawę wyjśni. Choć istnieje obawa, że wszędzie będzie dużo nieścisłości, wręcz wzajemnych sprzeczności.

  32. Jolanta Kossakowska

    Kafel pisze, że furmankami dojechali do Chojewa i dalej pieszo poszli w kierunku Bodak. Z pewnością wszyscy to znacie.
    Pytanie tylko kiedy tak napisał ? Możliwe, że ze czterdzieści lat po bitwie. A pamięć ludzka………..

  33. Kenap

    Mam również taka nadzieję że może uda mu się wprowadzić jakieś nowe fakty .
    Tylko tych niejasności może być nadal bardzo dużo.

  34. Jolanta Kossakowska

    Klima i Hela rzeczywiście nosiły nazwisko Kosińskie. Były u swojej siostry, która wyszła do Bodak za mąż za Jana Maksimowicza-stryjecznego brata panny młodej z 17 (właściwie 16) maja.

  35. Kenap

    Według mnie kluczową rolą jest domniemana niewiedza siatki o sytuacji w terenie ,lub specjalne działanie bliżej nie znanych osób?
    W Chojewie mieszkał Jan Tuszewicki ps. Jadźwing był kaleką , ale również był zdolnym czapnikiem ,szył walonki, naprawiał zegarki i inne drobne rzeczy . Wszyscy Tuszewiccy z tego rejonu byli jego rodziną teraz właśnie zastanowiłem się czy przypadkiem jego też na tym weselu nie było?
    Według mojej wiedzy to on był jednym z bardziej aktywnych (ważniejszych) żołnierzy siatki terenowej NOW,NZW na wieś Chojewo .
    Więc tak jak pisze Pani Jolanta może oddział wiedział ze tam jest wesele (wiadomo młodzi chłopcy zmęczeni po przemarszu i jeszcze kilku żołnierzy z tych stron, znający tu każdy dom i rodziny tu mieszkające.)
    Wyjechał on później z tego terenu pod Morąg.
    Z tego co wiem napisał on swoje wspomnienia ,ale nie udało mi się skontaktować z jego dziećmi ,wnukami i teraz nawet nie wiem gdzie można by było ich szukać.
    Może z czasem ktoś się odezwie z jego rodziny.

  36. Jolanta Kossakowska

    Rok temu zmarła moja ciocia, która doskonale pamiętała tamten dzień. Była na zabawie, stała nad mogiłą, znała uczestników wesela.
    Dziś to już nie mam kogo zapytać o Tuszewickiego

  37. Huzar

    Panie Darku!
    Co się zaś tyczy Kazimierza Chłóda ps. „Szpała” „Ryży” miałem okazję poznać go osobiście. Oczywiście byłem wtedy jeszcze nastolatkiem. Pamiętam jak przez mgłę, rozmowę jego z moim ojcem, nt. bitwy w Bodakach. On w tym czasie przebywał w lesie/uroczysku tzw. Toporzec pomiędzy Truskami a Sierakowizną. Oczywiście widział i słyszał odgłosy walki w Bodakach. Ale jak twierdził, miał rozkazy tam się rozlokować, żeby jak mówił „zaznaczyć swoją obecność na tym terenie” ponieważ miał podkreślić, że on tam rządzi a nie NZW. Mogło coś w tym być, ponieważ dowództwo okręgu WiN -AKO było zaniepokojone konfliktami z „narodówką” i była pilna potrzeba uporządkowania terenu. Z tego m.in. powodu, rozkazem dowódcy okręgu został 11.08. 1945 awansowany na stopień plutonowego a ostatecznie ppor. cz.w.
    Odnośnie, jeszcze mojej wiedzy nt. bitwy w Bodakach, to miałem okazję rozmawiać (wieki temu – za komuny), z kpr. Wacławem Zawadzkim ps. „Jurand” żołnierzem I Szwadronu por. Zygmunta z V Wileńskiej Brygady AK. Jako, że był to mój daleki kuzyn (z Jakubowskich) to mogłem go zapytać o Bodaki. Zapamiętałem jak mówił, że: „ludzie „Orłowskiego” i tak mieli szczęście, że nie wszyscy zginęli w Bodakach. Nawet gdyby byli trzeźwi (sic) to szans z tą jednostką operacyjną NKWD nie mieli”. Ponieważ, około dwa tygodnie później (28.05.1945 ) szwadron por. ”Zygmunta” w miejscowości Majdan- Topiło został przez tych sowietów otoczony i stoczyli ciężką walkę. Udało im się wprawdzie wydostać z okrążenia, ale jak mówił, byli to niezwykle wyszkoleni do zwalczania partyzantki NKWD-iści. On zresztą został tam ranny.
    Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że wiekiem czasu nauczyłem się podchodzić krytycznie do relacji świadków i nawet dokumentów źródłowych wytworzonych, czy to przez IPN czy innych historyków. Ludzka pamięć jest krucha, czasem ktoś z pełnym przekonaniem o czymś opowiada, a później prawda okazuje się być inna.
    Pozdrawiam

  38. Huzar

    Panie Rafale!
    O Korzeniewskim Józefie ps. „Osa” wiem, że został zabity przez dwóch swoich żołnierzy. Według mojej wiedzy, podczas snu w łóżku w miejscowości Krynki Jarki. W późniejszym czasie ci dwaj ubecy w oficjalnych w mundurach ubp chodzili po mieście i legitymowali mieszkańców Brańska. Ale to są informacje trudne do potwierdzenia.

    Był chyba jeszcze inny Korzeniewski Józef ps. „Osa” (z plutonu „Wiarusa”) który zginął 27 czerwca 1946 roku pod Hilarowem.

    Pozdrawiam

  39. Jolanta Kossakowska

    Huzar nareszcie jesteś.
    Czy wiesz coś o sowietach otaczających wieś od strony rzeki. Musieli przechodzić w pobliżu młyna i domu Twoich dziadków.

  40. Kenap

    Witam
    Dziękuję za informację i potwierdzenie dotyczące Szpały . tzw. „uroczysko Toporzec” w okolicy bardziej znane jako (tzw. „klepisko” do rozprawiania krów)
    Tak możemy teraz pisać i również w taki sposób opisują to Historycy tzw. zademonstrowanie siły ze strony różnych organizacji.
    Szpała miał rozkaz? Ciekawi mnie tylko od kogo i co on tak naprawdę tam robi?
    I przed kim miał on w tym rejonie demonstrować tą siłę ?
    Napiszę tak tam wszyscy się znali i według mojej wiedzy nawet jakby tam razem z nim było i 20 ludzi to w tym rejonie nie miał żadnych szans na demonstrowanie swojej siły.
    Pozdrawiam Darek

  41. Kenap

    Ma Pan rację też z biegiem czasu poszukiwań nauczyłem się podchodzić sceptycznie do różnych dokumentów i przekazów nawet tych rodzinnych ,bo wiem że czasami ustalenie wielu faktów historycznych wymaga wspólnego działania .

  42. Jolanta Kossakowska

    Trzech rosyjskich dezerterów po przejściu frontu zostało na parę tygodni w Bodakach. Pomagali w polu (np. przy zbiórce łubinu) . Mieszkali (nocowali) w stodole p. Szerszenia. Potem odeszli.

  43. Kenap

    Później zebrał ich Skrzetuski umieścił w w lesie w wykopanej ziemiance między wsiami Truski, Szumki ,Olszewo

  44. Huzar

    Jolanto!
    Przepraszam, że tak późno odpisuję, ale jestem w…. pracy, he he he i ciągle ktoś wchodzi…

    Właśnie był u mnie były (pierwszy) burmistrz Bielska Podlaskiego (mój przyjaciel) no to mu wygarnąłem przy okazji, dlaczego na cmentarzu wojennym w Bielsku Podlaskim, tam gdzie są pochowani „wyzwoliciele” czerwonoarmiści z 1944 roku (bo przecież Bielsk wtedy był „wyzwolony” ) spoczywają także kaci narodu Polskiego: st. lejt. SMIERSZ Aleksander Dokszyn (zastrzelony 5.stycznia 1945 r. w Jakubowskich przez por. „Zygmunta” czy mjr. Gribko też ze SMIERSZA zastrzelony przez oddział „Zygmunta” i „Młota” 18 sierpnia 1945 Midusach Pokrzywnych oraz chyba któryś dowódców grupy uderzeniowej NKWD na Bodaki (albo mjr. Chłopkow albo inny) .
    http://wpolityce.pl/polityka/112967-o-czekistach-ktorzy-przezyli-swoja-smierc-czyli-dziwy-na-cmentarzu

    Powiedział mi, (jest teraz radnym) że to wojna z wiatrakami. Prawosławni z Bielska Podlaskiego uważają że wszyscy Żołnierze Wyklęci to „mordeccy i bandyci” – jest to (nomen omen) pokłosie sprawy kpt. R. Rajsa „Burego”. Smutne to i przykre.
    Odnośnie Bodak jeszcze. Zapamiętałem opowieści ojca, że widzieli sowiecki samolot jak ostrzeliwał skraj wsi, właśnie gdzieś w okolicach rzeki.

    Chciałbym przy tej okazji zapytać, o Feliksa Makowieckiego – dlaczego piszecie ps. „Belina” według mojej wiedzy miał ps. „Stary” – choć to pewnie z okresu u „Jaskółki” . Ale potwierdzam – nie było go w tym czasie w Bodakach.

    Pozdrawiam serdecznie

  45. Jolanta Kossakowska

    Ten Makowiecki z Bodak miał na imię Marian, nie Feliks.
    Pseudonim “Stary” też gdzieś słyszałam.

  46. Huzar

    Dokument bardzo osobliwy, trzeba przyznać. Jak to radni bielscy tworzą historię na nowo. Niestety, bez konkretnej polityki historycznej Państwa Polskiego będzie takich sporów w samorządach dużo. Chociażby sprawa patrona szkoły w Narewce, niejakiego Wołkowickiego agenta Gestapo i NKWD. (m.in. zadenuncjował matkę „Inki”) Jeżeli ustawowo tych kwestii się nie ureguluje to konflikty będą narastać.
    No ja z Ignacem byliśmy (ja jeszcze pracuję – już 26 lat!) w tej samej He He „bandzie” spod znaku „S” to sobie kiedyś o tym gadaliśmy…
    Co do Makowieckiego – rzeczywiście, no tak, to niewątpliwie był Marian.
    Pozdrawiam

  47. Kenap

    Jeszcze jedno całe dowództwo z 5BW. i inni żołnierze z Wileńszcyzny właśnie przyszli w ten rejon w pierwszej kolejności pod Koszewo i Sierakowiznę . A później do Kiersnowa i Pac na początku 45r.
    I można zapytać rodziny Zalewskich ,Piotrowskich ,Kożuszkiewiczów , Sarnackich ,Wasilewskich z Brześcianki u których to ukrywał się sam Zygmunt z 5BW. Dwóch z pierwszego szwadronu nawet ożeniłosię później w Brześciance , jeden znalazł żonę w Nowosadach ,czy to jest prawdą że to właśnie u ludzi Szpały jak to piszą niektórzy historycy zostali oni rozlokowani.
    Według mojej wiedzy żadna z tych rodzin członków konspiracji nie podlegała pod Szpałę.
    Mało tego nikt tam bardzo się go nie obawiał.
    znam wszystkie te rodzny.

  48. Kenap

    Zresztą rodzinę Szpały też ,nawet mojej babci rodzona siostra jest chrześniaczką Pana Kazimierza .
    Ona jeszcze żyje dużo rzeczy mi opowiadała .

  49. Huzar

    Chyba tak, w okresie świąt Bożego Narodzenia 1944 r. „Szpała” nie pamiętam czy z Franciszkiem Masłowskim rozlokowywał na melinach żołnierzy 5 WB AK na terenie gminy Brańsk. Zdaje się, że pomagał w tym wójt gminy Roman Jaworski. Odbywało się to oczywiście na polecenie Komendanta Obwodu AK Bielsk Podlaski por. Jana Trusiaka „Koryckiego”. Coś słyszałem, że siatka konspiracyjna tych rodzin u których rozlokowano 5 WB AK powiązana była wówczas z NOW, choć nie wszyscy.

  50. Huzar

    Panie Darku!
    Mam pytanie, czy wie Pan coś o tym i czy jest to prawdą że 28.05.45r. w miejscowości Knorydy patrol NZW pod dowództwem „KRUKA” dokonał ataku na samochód sowiecki i wówczas zginęło 4 sowietów. Jakoś nie znalazłem potwierdzenia.

    Pozdrawiam

  51. Kenap

    Tak F. Masłowski ps. Sęp tam był i Słoń przyprowadził ich z pod Hajnówki ,ale czy Szpała tam był to nie jestem tego pewny.
    Ale to już nie istotne.
    Istotną natomiast jest sprawą ,jaki był przebieg bitwy w Bodakach.
    Może ktoś z którymi rozmawialiście pamięta jaki był odstęp czasu od tego Pierwszego wystrzału do podejścia wojsk NKWD Bodaki?
    pozdrawiam

  52. Jolanta Kossakowska

    Niestety tego nie wiem i nie umie tego określić mój ojciec, który słyszał pierwszy strzał.
    Co ciekawe, babcia w drodze z koniem, słyszała pojedyncze strzały. Myślała, że partyzanci nie chcą wypuścić chłopaków z kolonii.
    Jak to wytłumaczyć ?

  53. Kenap

    Z tymi Knorydami czy Dobromilem coś słyszałem nawet gdzieś o tym czytałem w którejś z książek .
    Ale z tego co pamiętam to chyba jest potwierdzenie tego zdarzenia w dokumentach (Charakterystyka Organizacji NZW kryptonim Burza )w dokumentach IPN-u.
    Są tam wyszczególnione poszczególne akcje organizacji
    Później sprawdzę bo żona dzieci usypia i teraz nie mogę nawet drzwiami trzasnąć 😉

  54. Kenap

    Tak znalazłem
    Cytuję według dokumentu;
    „W dniu 28.05.45r. w miejscowości Knorydy pow. Bielsk Podlaski oddział bojowy pod dowództwem Kruka dokonał napadu zbrojnego na jadący samochód z żołnierzami A.Czerwonej .
    W wyniku ostrzelania samochodu z broni maszynowej 4 żołnierzy A.Cz.zostało zabitych .
    W napadzie tym brała udział sanitariuszka oddziału Kruka J.S. ps. Jaskółka ,która przyznała się do tego czynu w protokole przesłuchania z 06.09.1945r.”
    Tak jest zapisane w dokumentach IPN-u
    Co robił tam ten patrol tego nie wiem i?
    pozdrawiam

    1. Rafał Korzeniewski Post author

      W moim rodzinnym przekazie, takim, który pamiętam z młodości mało mówiło się o okolicznościach samej bitwy.
      Wydaje mi się, że “Osa” za wiele o tych sprawach rodzinie sam nie mówił. Wiem, że czasem oddział odwiedzała jego siostra Helena, pełniła przy tym rolę łączniczki.

      Trochę więcej mówiło się o samym “Osie”, choć myślę, że to też mogły być informacje nie pochodzące bezpośrednio od niego, ale zebrane później przy okazji jakichś rozmów. Postaram się o to jeszcze zapytać.

      O Józefie mówiło się, że zachował trzeźwy umysł, dostrzegł jakąś szansę na odwrót. Zdjął ogniem z rkmu jakichś nkwdzistów dzięki czemu miał otworzyć lukę przez którą z kilkoma osobami wydostał się przez rzekę. Wyniósł też z bitwy nieprzytomnego “Kafla”.

  55. Jolanta Kossakowska

    Strzały cd

    1. Według jednej z wersji to młody wartownik ( obok gospodarstwa p. Kosińskich od Olszewa), gdy zobaczył sowietów spanikował i zamiast biec, ostrzec kolegów, zaczął strzelać.
    Mógł też tak póżno dostrzec rosjan, że nie było czasu, by dotrzeć do wsi i w porę zaalarmować towarzyszy. Wtedy mógł strzelać.

    2. Słyszałam również, że jakiś chłopak odprowadzał dziewczęta na kolonię i wracając zobaczył sowietów okrążających wieś. Podobnież wystrzelił, aby ostrzec kolegów.
    Tu mam wątpliwości, bo ciocia mówiła, że żadnej dziewczyny nie odprowadzano na kolonię. Poza tym babcia z koniem, raczej by o tym wiedziała (musiała iść tą samą drogą)

    3. Jakiś raport “drugiej strony” podaje, że Nkwd-ziści zostali ostrzelani z Bodak.

    Co w Waszych domach mówiono o początku bitwy ? Skonfrontujmy wszelaką wiedzę. Czy w jakichkolwiek dokumentach jest coś o tych pierwszych strzałach ?

  56. Jolanta Kossakowska

    Żołnierze por. Orłowskiego wychodzili z zabawy, gdy było już jasno. Za chwilę rozległ się strzał. Babcia z koniem, opuszczając wieś , spotkała za stodołami trzech partyzantów. Do szczytu wzgórza (sprawdziłam na geoportalu ) miała około 500 m. Gdy tam doszła zobaczyła przyczajonych sowietów. Mogli bez problemu obserwować wieś, bo nie było lasku, który dzisjaj zasłania widok. Na szczycie wzgórza stał drewniany sygnał (tak nazwano tu drewnianą wieżyczkę obserwacyjną). Mirku pamiętasz ? Czyli sowieci mieli świetny punkt obserwacyjny. Absolutnie, że weszli na wieżę. Spod niej Bodaki widać jak na dłoni. W tym miejscu po bitwie było mnóstwo łusek.
    Pozdrawiam wszystkich.

  57. Huzar

    Oczywiście pamiętam ten tzw. sygnał. To jednak daje do myślenia, w jaki sposób części oddziału dowodzonej przez „Kruka” udało się przebić z okrążenia w stronę Chojewa. Przecież musieli być dobrze widziani przez sowietów przy „sygnale”. Pamiętajmy, że to był maj, a więc zasiewy zbóż nie dawały im jeszcze możliwości jako takiego ukrycia.

  58. Huzar

    Panie Darku!
    Czy „Skrzetuski” to może nazywał się Bolesław Aleksandrowicz? Ten który miał ziemiankę w okolicach Trusek?

  59. Jolanta Kossakowska

    Wiosna była bardzo mokra. Na polach nawet nie wszystko zrobione.
    Większość ciał leżała pomiędzy spaloną częścią wsi (obecnie za stodołami Mietka, Fedorowicza, Krzysia) a lasem ciągnącym się do Chojewa. Pamiętasz dom Baranowskiego w pobliżu tego lasu? W czasie bitwy p. Baranowski będąc w domu został lekko ranny. Strzelano nie do niego, a za partyzantami w odwrocie. Zbłąkana kula.
    Jestem przekonana, że tędy prowadził Kruk swój odleżałaI straty, i przestrzelony dom Baranowskiego według mnie to potwierdzają.
    Sowieci byli na wzgórzu, potem schodzili w dół, jakiś karabin był przy górce. Nie słyszałam o okrążeniu od Bodaczek. I to chyba dzięki temu Krukowi (mimo znacznych strat) udało się uratować część żołnierzy.

    Oczywiście mogę się mylić, to tylko moje wnioski.

  60. Huzar

    Mogę sobie tylko wyobrazić w jak beznadziejnej sytuacji znajdowali się żołnierze próbujący wybić się z okrążenia. Skuteczny zasięg zwykłych sowieckich dziekciarów to około 800 m, ale przecież mieli też ciężkie karabiny maszynowe o zasięgu do około 2000 m. Nawet jak we wspomnieniach pisał „Kruk” w zasiewach powyżej kolan czołgali się co jakiś czas odskakując – byli jak na widelcu. Przeszkolenie wojskowe chłopaków z „narodówki” nie było najlepsze, mieli mimo przyzwoitego wprawdzie uzbrojenia – zbyt mało amunicji. Na dodatek sowieci nacierali częściowo ze słońcem za plecami – zakładając że to był pogodny poranek.

  61. Huzar

    Panie Darku!
    Już wiem „Skrzetuski” to był rzeczywiście Bolesław Aleksandrowicz. On chyba był wcześniej razem ze „Szpałą” w organizacji Żelazny Krzyż Śmierci. Ale w takim razie z tego co przypominam, to został zastrzelony przez swoich ludzi. Nie chciałbym kogoś niesłusznie oczernić, ale wydaje mi się, że „Skrzetuski” został zlikwidowany za bandyterkę niestety. Zaznaczam że mogę się fatalnie mylić w tej sprawie, lecz gdzieś tak słyszałem.

    Pozdrawiam

  62. Jolanta Kossakowska

    Macie relacje Kruka o odwrocie ? Napiszcie mi parę słów na ten temat. Porozmawiam z ojcem. Możliwe, że sobie coś skojarzy.
    Jak pisałam wcześniej, znam prawie wyłącznie relacje mieszkańców Bodak. Jak to się ma do opisu konkretnie Kruka ?

    Ja nawet w wojsku nie byłam ( nie wiem, czy nabój i pocisk to to samo 🙂

    1. Rafał Korzeniewski Post author

      Relacja “Kruka” jest wymieniona w źródłach do artykułu. Zostało to wydane jako suplement do „Wileński Przekaz” z 1994. Tam jest opisany właściwie cały jego szlak bojowy. Wydarzeniom z Bodak poświęca kilka stron.
      W jego wspomnieniach jest mowa tylko o jednym kierunku odwrotu. Całą zasługę wyprowadzenia żołnierzy z kotła przypisuję on sobie. Ogólnie z lektury jego wspomnień można wywnioskować, że podchodził do tych spraw bardzo ambicjonalnie. Warto więc założyć pewien filtr zaufania na tę relację. Zresztą jak i na każdą inną. Warto też pamiętać, że nie przebywał on zbyt długo na tych terenach, mógł mieć przez to dość słabe rozeznanie w terenie. Na pewno dużo słabsze od tych, którzy stąd pochodzili.

      Znalazłem moje skany relacji Kruka, ale jak na złość nie ma tam 235 strony, a to właśnie chyba ta, na której opisuje ten odwrót. Huzar? Może Pan tę stronę ma? Jeśli nie to jeszcze raz będę się musiał wybrać do BN by to uzupełnić
      Link:
      https://www.dropbox.com/s/r5ldmaps7c0x1zn/Kruk%20%C5%9Amier%C4%87%20w%20Majowy%20Poranek.pdf?dl=0

  63. Jolanta Kossakowska

    Panie Rafale wydrukowałam. Zaraz zawiozę ojcu.
    Tak na gorąco, to zgadza mi się wiele z relacjami mieszkańców.

  64. Jolanta Kossakowska

    Witam
    Przeczytałam tacie, zdanie po zdaniu, relację Kruka dotyczącą Bodak ( bez 235 strony-opisu odwrotu). Aż mnie gardło boli, bo ojciec trochę głuchy to się musiałam “nakrzyczeć”. Dobrze, że nie znałam tekstu wcześniej. Słowa Kruka nie miały wpływu na moją wiedzę nt bitwy.

    Brakuje jakiejkolwiek wzmianki o weselu i uczestniczących w zabawie partyzantach. Owszem pojawia się słowo “zabawa”, ale użyte do naświetlenia sytuacji we wsi i tylko tyle. Czy Kruk mógł nie wiedzieć, że chłopaki poszli na zabawę ? Nawet gdyby nie wiedział o tym w nocy, na kwaterze, to musiał się dowiedzieć odrobinę póżniej. Z całą pewnością przed napisaniem tekstu. Czyli celowo pominął ten fakt, żeby nie rzucać złego światła na oddział i dowódcę. I tutaj pytanie – czy tylko to zostało pominięte w opisie ?

    Postaram się w punktach odnieść do relacji p. Dobrowolskiego (łatwiej będzie prześledzić, ewentualnie skorygować poszczególne wątki). Oczywiście zaznaczam, że subiektywne wspomnienia mojego ojca po tylu latach ( wtedy miał ich 11), mogą odbiegać od rzeczywistych wydarzeń z tamtego dnia.

  65. Jolanta Kossakowska

    1. ” Obudziły nas odgłosy strzałów dochodzące od strony wschodniej. Początkowo niezbyt gęsta strzelanina nabrała natężenia – odezwała się broń maszynowa strzelająca z niewielkiej odległości……”
    Potwierdzenie tego, o czym pisałam wcześniej – pojedyncze strzały od strony Olszewa . Ta niewielka odległość to sad ( jak wspominają miejscowi), czy gospodarstwo p. Kosińskiego ( na początku Szlachty od Olszewa) ? Ciągłe są wątpliwości, czy jednak Bodak nie podzielono na dwie części. Mam wrażenie, że cały tekst Kruka dotyczy tylko odcinka od uliczki ( drogi do Trusek) do początku wsi od strony Bodaczek.

    Wartownik przy p. Kosińskim. Jedni mówią, że był, inni, że go tam nie było. W tekście ostatecznej, jednoznacznej odpowiedzi nie znalazłam. Nie widzę w żadnym miejscu potwierdzenia, że wartę tam wystawiono.
    Wg geoportalu od pierwszych budynków od strony Bodaczek do gospodarstwa p. Kosińskiego jest 700 m. Czy stamtąd mogły pochodzić te pojedyncze strzały ? Maszynowe raczej były z bliższej odległości. Możliwe, że sowieci podeszli do sadu ( po drugiej stronie uliczki w kierunku Szlachty) i tu zaskoczyli wartowników rozmawiających z dziewczętami. “Natknąłem się na nasze ubezpieczenie, które nie wytrzymało silnego ognia i wycofało się pomiędzy chaty….” – to chyba o tych z uliczki.

  66. Jolanta Kossakowska

    2. “…pole, za którym zieleniało pasmo krzaków i niewielkich drzew. To stamtąd szedł ogień w kierunku wioski, lecz nie mogłem dostrzec strzelających. Bardziej na prawo w nieco większej odległości widniały zabudowania sąsiedniej wioski, czy kolonii….. Zauważyłem ciężarówki, a bliżej ciągnące w naszym kierunku bezładnie rozrzucone na otwartej przestrzeni sylwetki żołnierzy…”
    Wzgórze z sygnałem, struga (krzaki i niewielkie drzewa) przed nim – stamtąd rzeczywiście strzelano. Są (były) łuski po pociskach na dowód.
    Zabudowania sąsiedniej wioski, czy kolonii – tu może być mowa raczej o Szlachcie, niż o Olszewie. Nie wiem , gdzie stały ciężarówki. Pewnie zależało to od momentu, w którym dotarły. Jeśli przed bitwą, podczas okrążenia, to mogły być w Olszewie. Jeżeli już w trakcie bitwy, to pewnie jak najbliżej, czyli na Szlachcie. Ci żołnierze w bezładzie to zapewne posiłki z ciężarówek. Skąd ściągnięte ? Jeśli z Bielska to chociaż z godzinę potrzebowali, by dotrzeć. Potem “zalegli 200 metrów od wioski” – gdzieś na polu za uliczką, ale blisko.

  67. Kenap

    Witam jeszcze raz wszystkich .
    Odnośnie Aleksandrowicza wszystko się zgadza to co pisze „Huzar”(Pan Mirek)
    Tylko Szpała nie był w Z.K.Ś. a w P.B.Ś.
    Według dokumentów które posiadam, relacji światków z tamtych lat, wspomnień rodzinnych i,ludzi zamieszkujących te okolice i rodziny Aleksandrowicza z która rozmawiałem.
    Do Waszego wglądu.

    Kpr,plut.pchor.- Bolesław Aleksandrowicz ps. „Bolek”, „Skrzetuski” , NN używający wielu pseudonimów i fałszywych nazwisk ur. 20.01.1908 r. na terenie woj. Mazowieckiego . Syn Weroniki zamieszkały w Truskach w stopniu kpr. przed wojną. Następnie awansowany w czasie wojny do stopnia plut./pod. chor. Żołnierz PZP,PBŚ,ŻKŚ, ZWZ,AK,NSZ , podoficer Wojska Polskiego jeden z pierwszych założycieli konspiracji na terenie gm. Boćki i Brańsk , jego działalność zaczęła się już późną jesienią 1939r.Współtwórca lokalnej organizacji ŻKŚ (Żelazny Krzyż Śmierci, i Podlaskiego Batalionu Śmierci) dowódca jednej z pierwszych kompanii szkieletowych w tym terenie znał się osobiście z jednym z pierwszych komendantów powiatu Bielsk Podl. ppor. Janem Taborowskim ps. Kusy, Bruzda jak i z kolejnymi komendantami. Uczestnik nieudanego zamachu na agencie Gestapo Kazimierzu Matczuku z Knoryd w wigilię 1943r. Przyniósł on na plecach rannego w pachwinę swego kolegę Chmielowca Ryszarda z miejscowości Knorydy aż do Łubina Kościelnego i umieścił go na melinie u państwa Sarnackich.2
    Po zmianach jakie nastąpiły w PZP(Polski Związek Powstańczy) ,część żołnierzy poszła w lewa stronę a część w prawą ( kierowanie się osobistymi przekonaniami politycznymi). Zaczyna tworzyć jedną z pierwszych kompanii terenowych ,osobiście nawiązuje kontakty z ludźmi w terenie ,ale tylko tymi co byli w wojsku Polskim i składali przysięgę na wierność Rzeczpospolitej Polskiej (przy rozmowach posługiwał się argumentem, że nikt ich nie zwolnił z danej przysięgi).Szybko zyskał miano dobrego organizatora i lokalnego dowódcy w latach 1941 – 1943 stworzył pierwszy oddział partyzancki w tym terenie. Po wydanym rozkazie przez gen. W. Sikorskiego dnia 14.02.1942r.SZP, PZP,ZWZ i lokalne organizacje konspiracyjne zostają podporządkowane i przekształcone w AK (Armia Krajowa). W 1942r. uczestniczy w rozmowach z pierwszym dowództwem AK powstającym na terenie powiatu Bielsk Podlaski (ujawnia spis żołnierzy ze swego oddziału). Po wstępnych rozmowach dowiaduje się że musi usunąć ze swoich szeregów trzech byłych żołnierzy Armii Czerwonej ,którzy pozostali po przejściu frontu w 1941r. Wstępnie podporządkowuje się rozkazowi i wyklucza ich ze swego oddziału usuwając ich tylko ze spisu i nie wtajemniczając reszty oddziału. Następnie przenosi ich do wykopanej starej ziemianki między Truskami a Olszewem. Wiedział ze pozbawienie go tzw. egzekutywy utrudni mu drogę do objęcia dowództwa na tym terenie ,wśród Polaków nie było chętnych do wykonywania takich rozkazów (rosyjscy żołnierze wykonywali wyroki śmierci na wskazanych przez Aleksandrowicza ludziach za jedzenie i dach nad głową. W późniejszym czasie zostaną wykorzystani przez innego uczestnika konspiracji z tego terenu o ps. „Stary” (do rekwizycji i rabunków w powiecie o ,które zostaje posądzony Aleksandrowicz a co nie jest prawdą ).W okresie od końca 1941r. do końca 1943r. jego kompania była jedną z najliczniejszych i najlepiej uzbrojonych oddziałów w powiecie Bielsk Podl. Znał prawie wszystkich lokalnych dowódców działających na terenie Powiatu Bielsk Podlaski.
    Na początku 1943r. pretenduje do objęcia dowództwa w placówce AK- Boćki lecz z nieznanych przyczyn nie zostaje komendantem tego rejonu. Zostaje nim Antoni Kaliszewski ps. „Skromny” pochodzący z Rudki spotkało się to z osobistą niezgodą i wrogością Aleksandrowicza. Postanawia wraz ze swoimi żołnierzami nie podporządkować się dowództwu ,które odtrąciło i nie doceniło jego wkładu i zaangażowania w tworzenie oddziału i struktur konspiracyjnych w tym regionie(prawdopodobnie uznano że jako osoba bardzo impulsywna i energiczna nie nadaje się na dowódcę w tym okresie czasu, jego przekonania ideowe i dobre kontakty z dowództwem i członkami NOW i NSZ nie pomogły mu w zdobyciu objęcia komendy. Był zwolennikiem prowadzenia działań zbrojnych a masowe aresztowania i deportacja do obozów pracy i więzień w tym regionie mogły by pogorszyć tylko sytuację zamieszkującej cywilnej ludności).Następnie wraz z oddziałem przeprowadza szereg rekwizycji w terenie u prywatnych gospodarzy (niektórzy byli zrzeszeni w organizacji między innymi rozbraja załogę placówki Wyszki i rekwiruje im radiostację i broń ). Komendant placówki Wyszki ppor. Michał Zaniewski ps. „Znak” wysyła meldunek do dowództwa ,ale nie jest to jednak pierwszy meldunek zawiadamiający komendę powiatu o wyczynach „Skrzetuskiego” Kaliszewski ps. „Skromny” alarmował komendę kilkakrotnie wcześniej. Kaliszewski mimo iż był komendantem rejonu nie potrafił zapanować nad żołnierzami „Skrzetuskiego” zresztą sam osobiście bardzo się obawiał spotkania z nim w terenie i nigdy do takiego spotkania nie doszło. Żyjący świadkowie tamtych lat zgodnie stwierdzili że takie spotkanie zakończyło by się śmiercią jednego z nich. W odpowiedzi na te oskarżenia komenda powiatu otrzymała prawdopodobnie odpowiedź „Skrzetuskiego” ,że jego oddział nie jest finansowany przez AK i że musi sam sobie radzić z zaopatrzeniem w broń i amunicję. Powstał dość duży problem co zrobić z tak nie zdyscyplinowanym żołnierzem .Komendant powiatu AK i Komendant rejonu Boćki podjęli decyzję o likwidacji B. Aleksandrowicza ps. „Skrzetuski” stwierdzając iż zreformowanie jego i jego oddziału jest niewykonalne. Został wydany wyrok na „Skrzetuskiego” ,ale nie było chętnego by ten wyrok wykonać oddział kedywu ppor. „Ostoji” nie mógł tego zrobić (Skrzetuski był bardzo ostrożnym żołnierzem znało go dużo innych dowódców oddziałów partyzanckich pojawienie się jakiejkolwiek nieznanej mu osoby kończyło się albo śmiercią danej osoby lub szybką ewakuacją Aleksandrowicza z danego miejsca).Rozwiązanie znaleźli chor. S. Korzeniewski ps. „Jastrzębiec” i Jan Kosidło ps. „Szarf”, „Żakiet”- ( był dowódcą oddziału AK w rejonie Hajnówki). Jeden z żołnierzy oddziału S. Korzeniewskiego ps. „Jastrzębiec” miał kuzyna w oddziale „Skrzetuskiego” dostał rozkaz nawiązania kontaktu z tym kuzynem tamten podał miejsce i czas powrotu „Skrzetuskiego” do domu. Oddział „Żakieta” i „Jastrzębca” mógł się przygotować do obstawienia terenu i obserwację domu „Skrzetuskiego”. Powracający do domu „Skrzetuski” nie zauważył nic nadzwyczajnego w okolicy i gdy wchodził do domu został zastrzelony. Reszta oddziału „Skrzetuskiego” została rozbrojona i zwolniona do domów z przysięgą i zakazem robienia rekwizycji w terenie. Nie doceniony został wkład i zaangażowanie w tworzenie pierwszych struktur konspiracyjnych przez B. Aleksandrowicza ps. „Skrzetuski” przez dowództwo powiatu. W związku z tym został odsunięty co zaowocowało w jego prywatne oburzenie. Gdyby został doceniony jego wkład w tworzeniu pierwszych struktur konspiracyjnych i tworzenie oddziału ,to możliwe że został by jednym z najbitniejszych żołnierzy podziemia. zginą dnia 29.04.1944r.Tragiczna postać.
    Źródło – Przekaz rodziny Aleksandrowiczów.
    – relacja Jana Nazarko ps. „Mucha”
    – relacja Władysława Zalewskiego ps. „Kukółka”
    – relacja Wiktora Andrzejczuka ,ps. „Kmicic ,Andrzej”
    – kopia z księgi zgonów parafii Łubin Kościelny
    – informacje dzięki uprzejmości Jerzego Zieleniewskiego

  68. Kenap

    Dariusz Zabłudowski
    Rafał zrobisz co zechcesz opublikuj lub usuń późnej.
    Nie był osobą lubiana w okolicy przedstawiłem i opisałem tak jak zapamiętali go ludzie i szczątkowe dokumenty.

  69. Jolanta Kossakowska

    3.”Ogień broni maszynowej przeciwnika rozszerzył się ogarniając wieś od północnego-wschodu, a po niedługim czasie także od zachodu od strony wsi Bodaczki….”
    Skąd przyszli sowieci, którzy strzelali od Bodaczek. Musieli przesuwać się wzdłuż wzgórza, bo ani przez wieś, ani od rzeki by raczej tu nie dotarli. Tylko dlaczego zostawili wtedy lukę w kierunku lasu chojewskiego ? Cały czas byłam przekonana, że od Bodaczek okrążenia nie domknięto, że dlatego Krukowi udało się wycofać. Zapewne się myliłam.

  70. Jolanta Kossakowska

    4.”..próba przebicia w kierunku rzeczki nie powiodła się…”. Na szczęście Osie i kilku innym udało się tamtędy przejść. Po stronie rzeki było tylko kilka ciał. Nurzec na wysokości wsi płynie wzdłuż zabudowań, aby zaraz odbić na południowy – zachód. Im dalej od wsi, tym bezpieczniej ( trochę za dużo powiedziane) można było przekroczyć rzekę.

  71. Jolanta Kossakowska

    5.” O losie Orłowskiego krążyły sprzeczne wiadomości. Jedni twierdzili, że poległ, inni, że popełnił samobójstwo….”
    Według relacji młodej dziewczyny stojącej nad mogiłą w Bodakach, por. Orłowski miał zakrwawiony mundur. Rana była na wysokości serca.

  72. Huzar

    Panie Darku!
    Wielki szacunek i dzięki za tyle włożonej pracy, do nakreślenia bardzo skomplikowanej postaci człowieka, który być może w innych warunkach i okolicznościach byłby bardzo dobrym żołnierzem i dowódcą. W pana opisie pojawił się człowiek o ps. „Stary”. Czy może był to Marian Makowiecki?
    Jeszcze jedno, czy spotkał się pan kiedyś z opinią, żeby (delikatnie rzecz ujmując )-uważać na relacje i wiarygodność opowieści W. A.,ps. „Kmicic?

  73. Jolanta Kossakowska

    6. Wieś i mieszkańcy.
    “Pod ścianą leży skręcony w kłębek chłopak “. Od zawsze słyszałam, że jednego z zabitych braci Grzybowskich znaleziono “skulonego” obok domu.
    “Przebiegają jakieś dzieci wynoszące z chaty pościel i naręcze odzieży” . Są to dzieci Mieczysława Kondrata, albo Stefana Wasilewskiego. Ratują co można.
    “Płonęły już jakieś budynki, wystraszeni ludzie albo kryli się w piwnicach, albo próbowali wyprowadzić bydło i konie z obór. Lament, płacz i zamieszanie….”
    Janek i Bolek Grzybowscy próbowali ratować swoje zwierzęta. Obaj, jak wiadomo, zginęli. Wypędzone krowy, przestraszone hukiem, krzykiem, ogniem wracały do swoich “bezpiecznych” obór w płomienie.
    Efekt pożaru to sześć spalonych gospodarstw od strony Bodaczek.

  74. Kenap

    Tak – Tak o M.M chodzi (długi temat i nie na forum)
    W.A. „Kmicic” też.
    Ale przy okazji rozmów z tym Panem , można było wywnioskować gdzie i kim był?
    Inne informacje na prive.
    Pozdro.

  75. Jolanta Kossakowska

    Witam.
    Kiedyś p. Zdzisław udostępnił mi ten wiersz i pozwolił na publikację. Myślę, że powinien tutaj być.

    Bitwa pod Bodakami 17 V 1945 r.

    Autorem wiersza jest p. Zdzisław Kosiński. To jego ojca – Antoniego – aresztowano wraz z innymi mieszkańcami wsi i bestialsko skatowano w bielskim więzieniu.

    Pamiętam ten ranek, słońce już wstawało
    Gdy ujrzałem chłopców z NZW brygady
    Co szła na zgrupowanie, a jeden z oddziałów
    Tu na noc się zatrzymał, kilku szło na zwiady.

    Szli czujnie z bronią gotową do strzału
    Młodzi, piękni, odważni, gotowi do boju
    By spoczynek zapewnić dla reszty oddziału
    Po walkach i trudach marszowego znoju.

    Dzień wstawał majowy, jasny i słoneczny
    Wieś się dopiero ze snu budzić zaczynała
    A już lęk się czaił jakiś, taki niedorzeczny
    Wieś o nieszczęściu swoim jeszcze nie wiedziała.

    Wtem na drodze od wschodu coś się zaczerniło
    I nagle się rozrasta w kolumnę piechoty
    Która się w marszu na trzy rozdzieliła.
    Na trzy NKWD-dzistów i UB-ców roty.

    Jeden z leśnych chłopców, z karabinu strzałem
    Budzi oddział co dalej we wsi odpoczywa
    A ja z nimi stojąc i patrząc widziałem
    Jak z trzech stron wieś banda czerwona opływa.

    Wpadła do wsi ta dzika i bandycka zgraja
    Strzelając bez litości do kogo popadnie
    I choć niektórym orły na czapkach migają
    Kim są oni, kaźdy tak łatwo odgadnie.

    Wystarczy spojrzeć w ich wrogie oblicza
    I znienawidzona nie polska ich mowa
    By poznać – to czerwona banda rozbójnicza
    Tylko śmierć i zniszczenie wszędzie nieść gotowa.

    A ramię w ramię z nimi UB-wscy kamraci
    Zdrajcy Polski, zbrodniarze, co w “imię wolności”
    Mordują dzisiaj swoich własnych braci.
    Bo dawno się wyzbyli sumień i ludzkości.

    Rozpoczęła się walka, choć sił nie po równo
    Bo niewielki oddział jest leśnych żołnierzy
    I pozycje swoje utrzymać im trudno
    Lecz każdy starannie w łeb UB-ca mierzy.

    Stanęła wieś w ogniu, cała dymami osnuta
    W huku i błyskach rwących się granatów
    Jak przed laty dawnymi Ordona reduta
    Broniąc się przed nawałą Moskali psubratów.

    Ruszyli chłopcy leśni w ataku jak burza
    I wyparli wroga z ulicy, za ogrodów płoty
    Ci widząc, że walka zbytnio się przedłuża
    Wzywają na pomoc w boju swoje samoloty.

    Wnet przyszły i z góry z karabinów sieką
    Więc cofają się chłopcy, spokojnie, powoli
    Choć nie ma już ukrycia pod płonącą strzechą
    Ani też za pniami płonących topoli.

    Jeszcze raz poderwał się w ataku “Fala”
    Ze swoim plutonem, na pozycję wroga
    Na gniazdo karabinu co wieś ogniem zalał
    I to była w jego życiu już ostatnia droga.

    Nie doszli jednak celu, wkoło puste pola
    A nie mając dowódcy w tył się wycofali
    On pozostał martwy z kulą w środku czoła
    Lecz i UB-cy z pozycji tej pouciekali.

    Walka wciąż trwa, ogień do ziemi przygniata
    I przeważające są wciąż siły wroga
    Pomocy nie ma, w ludziach wielka strata
    A do wycofania niepewna jest droga.

    I nie ma gdzie się ukryć, dookoła ogień
    Zboże też w tym maju niewysokie było
    Ale sił im dodaje nienawiści płomień
    I walczą do ostatka, ze zdwojoną siłą.

    Aż nadszedł koniec, tylko garstka mała
    Wycofując się ze wsi jeszcze kąsa wroga
    Jeszcze mu podnieść łba nie pozwalała
    Jeszcze jego przewadze ogromnej urąga.

    Bitwa już dogasa, jeszcze huk wystrzału
    Zagrzmi czasem w dymiącej ulicy rozgłośnie
    Lecz nie ma już we wsi leśnego oddziału
    Tylko krzyki zwycięzców, po rusku, donośnie.

    Rozpoczęli rabunek, bo chroni ich prawo
    Więc biorą co tylko w chciwe ręce wpada
    Mszcząc się za otrzymaną tutaj łaźnię krwawą
    Którą im niewielki leśny oddział zadał.

    A kiedy już wreszcie doszczętnie złupili
    Wszystko, co tylko jaką wartość miało
    Zdobycz na wozy leśnych chłopców położyli
    I w jedno miejsce spędzili wieś całą.

    Tu oddzielili mężczyzn, nawet i nieletnich
    Klnąc po polsku i rusku i bijąc zaciekle
    Bo nie udało im się złapać chłopców leśnych
    Odważni przy bezbronnych, czerwone psy wściekłe.

    Zaprzęgli wozy w chłopskie ukradzione konie
    Że to są niby leśnych żołnierzy zaprzęgi
    Krwią niewinnych ludzi splamione ich dłonie
    Z zemsty za otrzymane tu w tej bitwie cięgi.

    I pognali tłum chłopów boso, jakoby zbrodniarzy
    Drogą do swej katowni, w murach po klasztorze
    Narodu zdrajcy, UB-owcy, o bandyckiej twarzy
    Kto tam wszedł, temu tylko Bóg pomoże.

    A mieszkańcy Bielska, przy ulicach stali
    Na widok gromady pędzonych “zbrodniarzy”
    Gruzem i kamieniami ten tłum obrzucali
    Że się “Polsce Ludowej” opierać odważył.

    Ojca mego z wszystkimi razem zagarnęli
    Widziałem jak odchodził żegnając się wzrokiem
    Jak go do gromady kolbami wepchnęli
    I popędzili wszystkich gościńcem szerokim.

    Na miejscu kaźni wszystkich tak storturowali
    UB-wscy kaci na żołdzie i usługach Rosji
    Że jednym zdrowie, a innym życie odebrali
    Zbrodniami Gestapo niemieckie przerośli.

    Ojciec mój stamtąd na pół żywy wrócił
    Nieludzko storturowany pod rodzinną strzechę
    Wkrótce dom swój i rodzinę na zawsze porzucił
    Pamięć o nim powraca wciąż bolącym echem.

    UB-owscy bandyci życie mu zabrali
    Chcąc torturami do zdrady przymusić
    Ale go niczym złamać nie zdołali
    Ni zeznań fałszywych za wolność wymusić.

    Dziś po latach wielu na pamiątkę boju
    Krzyż żelazny za wsią wyciąga ramiona
    Aby Ci, co tu legli, w wiecznym spoczęli pokoju
    A dobry Bóg ich przyjął do swojego grona.

    Oni walczyli o Polskę wolną, niepodległą
    Ojczyźnie niosąc w darze swoje źycie młode
    I choć ta walka była walką beznadziejną
    Wierzyli, że przyniosą dla kraju swobodę.

    Aby już nigdy więcej najeźdźca sowiecki
    Nie zsyłał ich rodzin w syberyjskie lody
    Gdzie zorza polarna zamiast słońca świeci
    Gdzie marli tysiącami od głodu i chłodu.

    Przechodniu, pod krzyżem pochyl swe oblicze
    Za poległych do Boga wznieś modlitwy słowa
    Wzrok zatrzymaj na tej kamiennej tablicy
    I pamięć o bohaterach w swym sercu zachowaj.

    Bodaki 1987

  76. Huzar

    Jolu!
    Mam tu taką ciekawostkę.
    http://www.audiohistoria.pl/web/index.php/swiadkowie/osoba/id/1275
    Jest to link do strony internetowej ośrodka Karta, na której są fragmenty nagrań dźwiękowych (wywiadu) jaki przeprowadził 1991 roku mój dawny znajmy (specjalizujący się w tematyce partyzantki NOW, NSZ, NZW) Jerzy Kułak z Augustynem Dobrowolskim ps. „Kruk”. Są tu oczywiści tylko fragmenty, ale to oznacza, że gdzieś jest całość wywiadu – a na pewno ma go Jurek Kułak. To m.in. on powiedział mi, że NKWD nie znalazło się w Bodakach przypadkiem. Nie mówił wówczas, że ta jego wiedza wynika z rozmowy przeprowadzonej z „Krukiem”. Niestety od wielu lat nie miałem z nim kontaktu, nasze drogi po prostu się rozeszły.

  77. Jolanta Kossakowska

    Dzięki. Informację, że Nkwd szło za rabusiami z Knoryd mam od p. Łapińskiego. Są dokumenty o tym świadczące, ale znajdziemy je dopiero we wznowionym . .Atlasie…..”

    Ciągle nurtuje mnie ta sprawa z ostrzałem od Bodaczek. Przecież tam była odkryta przestrzeń. Chyba.że wzgórze trochę chroniło sowietów. Jakby tam doszli ?
    Pozdrawiam serdecznie.

  78. Jolanta Kossakowska

    Jeszcze jedno.
    Nikt i nigdy nie zastanawiał się nad chłopakami z Bociek wracającymi z zabawy. Normalnie poszliby przez rzekę i przez Jakubowskie. 17 maja 1945 roku taka droga nie była możliwa. Musieli przechodzić przez (obok) Olszewa. Czy mogli spotkać sowietów ?
    To moje gdybania oczywiście.

  79. Huzar

    Niezbyt dobrze pamiętam, ale wydaje mi się, że był niewielki mostek – a na pewno kładka właśnie przy młynie moich dziadków. To wówczas tak na skróty chodziło się do Bociek. Być może właśnie oni tamtędy poszli.

    1. Jolanta Kossakowska

      Mirku przy takiej wodzie to niemożliwe.
      Wiem z własnego doświadczenia.
      Może ponad dwadzieścia lat temu wracałam wiosną z Bociek tą drogą. Kładki , w miejscu o którym mówisz, nie było nawet widać.
      Ostatecznie szłam przez Skolimowo i Bodaczki omijając jeszcze rozlewiska na łąkach po jakubowskiej stronie. Skrótów mi się zachciało :-

  80. Huzar

    Kwestia jest tego rodzaju, że tam był solidny most, tylko nie pamiętam w którym roku został rozebrany i pozostała po nim ta niewielka kładka. Ale to wydaje się mniej ważne w wobec relacji Mieczysława Zawadzkiego ps. „Kafel”, który wspominał, że jednak przeprawili się przez rzekę z furmanką z rannymi (jak więc wtedy była ta woda?).

    Natomiast we wspomnieniach „Kruka” jest coś, co możemy z pewnością zweryfikować. Chodzi o to, że przebijali się w stronę zarośli w kierunku do Chojewa, i „Kruk” wspomina tak:
    „Widząc, że nikt już nie uchodzi ze wsi i obawiając się aby nam nie odcięto drogi odwrotu po około 20 minutach zebrałem wszystkich ocalałych w głębi zarośli. Było nas 21 w tym jeden ciężko ranny w brzuch. (…)Nie udało się uratować rannego – zmarł następnego dnia i został pochowany w leśnej mogile.”
    Natomiast relacja Mieczysława Zawadzkiego ps. „Kafel” jest taka:
    „Pod gradem kul czołgamy się dalej w kierunku rzeki. Z rannymi przechodzimy przez rzekę. Udało się nam, ok. 10 ludzi z rannymi furmanką przez las dotarło do skraju wsi Pobikry. Z miejscowości Radziszewo Króle przywieźliśmy do poszkodowanych lekarza. Niestety, major zmarł w wyniku odniesionych ran. »Osa« zorganizował mu godny pochówek. Nasz oddział po bitwie podzielił się.”
    Tu widać jasno sprzeczności – bo przecież, gdzie jest ta leśna mogiła? A wobec tego, kto tu ma rację?

  81. Jolanta Kossakowska

    Tu mowa o dwóch różnych partyzantach. Ten od Kruka (odwrót przez las w stronę Chojewa) został pochowany w leśnej mogile. Może ktoś coś wie na ten temat ?
    Ten , o którym pisze Kafel to major Stankiewicz-Stańczyk pochowany w Pobikrach. Znasz tajemniczą inskrypcję z krzyża ? “Kolega naszej wspólnej matki….”
    Do niego przywożono prawdopodobnie doktora Olszewskiego z Radziszewa, ale rana była zbyt ciężka. Niestety.
    To mogiły “majora”szukałam przez kilka miesięcy, bo byłam pewna, że gdzieś widziałam zdjęcie. Rafał je wstawił niedawno na stronie brańskiego zhp.

    Kafel przeszedł z Osą i innymi przez rzekę w Bodakach, a furmankę musieli zorganizować gdzieś po drodze do Pobikier. Stąd z całą pewnością wozu nie zabrali.

    1. Rafał Korzeniewski Post author

      Moim zdaniem wcale nie musi chodzić o dwóch różnych partyzantów.
      Kruk mógł wiedzieć o rannym, o jego śmierci. Może nie poznał szczegółów pochówku, stąd takie ogólne stwierdzenie o pochówku. Relacje Kafla były chyba późniejsze niż Kruka i Kruk mógł się z nimi nie zapoznać.

      Epitafium nie jest znowu takie tajemnicze jak się wydawało na początku.
      “Kolega naszej wspólnej matki…”
      Wspólna matka tutaj to po prostu Ojczyzna, Polska.

      1. Jolanta Kossakowska

        Tajemnicze w znaczeniu, że napisane tak z jakiegoś powodu.
        Ja jednak cały czas myślę, że mowa o dwóch rannych.
        W przeciwnym razie musimy załpżyć, że albo Kruk, albo Kafel kłamie. Można nie mieć pewności co do jakichś drobiazgów, ale rannego partyzanta powinni doskonale pamiętać.to już

  82. Huzar

    Ja też myślę, że w obu relacjach chodzi o tą samą osobę. Bo „Kruk” przecież precyzuje: „Było nas 21 w tym jeden ciężko ranny w brzuch. Był to dezerter z LWP nazywany przez nas Kapitanem mężczyzna ponad 40-sto letni, mówiący lwowskim akcentem. Podawał się za oficera, ale robił wrażenie podoficera, może awansowanego w LWP do stopnia oficerskiego”.
    „Wspólna matka tutaj to po prostu Ojczyzna, Polska” – po prostu piękne i wzruszające, Panie Rafale! Kto by nie chciał mieć takiego epitafium…eh.

    1. Huzar

      Według mnie, nie może być inaczej. Zbyt dużo byłoby w oddziale dowodzonym przez porucznika, wyższej kadry oficerskiej he he, nawet jeżeli chodzi o dezerterów z LWP. Takie przypadki się nie zdarzają zbyt często.

      1. Jolanta Kossakowska

        Przekonaliście mnie Panowie, że Kafel i Kruk piszą o tym samym rannym (poległym) pod Bodakami. Realny jest grób w Pobikrach. Prawdziwa jest więc relacja p. Zawadzkiego. P. Dobrowolski delikatnie mówiąc mija się z prawdą. Czy historycy korzystają z relacji Kruka ? Czy tylko w miejscu gdzie pisze o “leśnej mogile” jest niewiarygodny ?
        Major-kapitan-kapral Stankiewicz-Stańczyk to prawdopodobnie dezerter z Lwp. Czy są jakieś listy dezerterów ?
        Może tam poszukać żołnierza z okolic Lwowa o nazwisku Stankiewicz lub Stańczyk.
        Pozdrawiam wszystkich.

  83. Kenap

    A Pani Korzeniewska (cka) z Wojtek opowiada dla J.Usakiewicza ze odpoczywało u nich w stodole kilku żołnerzy .
    Rafał masz chyba gdzieś ta relacje ?

    1. Jolanta Kossakowska

      Czy nie chodzi o ekshumowanych z mogiły w Bodakach w tej relacji ?
      Znam co prawda tylko fragment dostępny w internecie i może źle zrozumiałam .

  84. Jolanta Kossakowska

    Ipn opracowując temat bitwy pod Bodakami opiera się wyłącznie na dokumentach.

    Ciekawe jaką tj czyją relację wybiorą. A jak to się będzie miało do prawdy ?

    1. Huzar

      To właśnie będzie ciekawe. Ja w sprawie bitwy w Bodakach, chyba już wszystko czytałem i rozmawiałem z ludźmi, którzy mogli cokolwiek o tym wiedzieć. Tak humorystycznie, to ponad pięć lat temu mój syn wygrał jakiś konkurs historyczny białostockich ogólniaków, opisując m.in. bitwę w Bodakach. W nagrodę pojechał do Brukseli zwiedzać Parlament Europejski… he he

        1. Huzar

          Piotrek wyjechał do Warszawy, materiał się nie zachował. Ale nie było tam nic ciekawego, skoro pomysłodawcą pracy i jej recenzentem był… tatuś 🙂

          1. Huzar

            Z pracy konkursowej mego syna, zachował się tylko wiersz, który on tam zacytował. Nie wiem kto jest autorem, leciało to tak:

            Polscy Bandyci

            Za carskich czasów, wiemy to sami
            Byliśmy zwani wciąż bandytami
            Każdy, kto Polskę ukochał szczerze
            Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,
            Kto nie chciał lizać moskiewskiej łapy
            Komu obrzydły carskie ochłapy

            I wstrętnym było carskie koryto
            Był „miateżnikiem” – polskim bandytą.
            „Polskich bandytów” smutne mogiły
            Tajgi Sybiru liczne pokryły.

            Przyszedł bolszewik – znów piosnka stara
            Czerwonych synów białego cara.
            Polak, co nie chciał zostać Kainem,
            Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,
            Chciał jej wolności w słońcu i chwale,
            A że śmiał mówić o tym zuchwale,
            Że nie chciał by go więziono, bito,
            Był „reakcyjnym polskim bandytą”.

            I znowu Sybiru tajgi pokryły
            „Polskich bandytów” smutne mogiły.
            Gdy odpłynęła krasna nawała
            Germańska fala Polskę zalała.

            Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,
            W pruską obrożę nie włożył głowy,
            Nie oddał resztek swojego mienia,
            Swojej godności, swego sumienia,
            Kto nie dziękował, kiedy go bito,
            Ten był „przeklętym polskim bandytą”.

            Więc harde „polskich bandytów” głowy
            Chłonęły piece, doły i rowy.
            Teraz, gdy w gruzach Germania legła,
            Jest Polska „Wolna i Niepodległa”,
            Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,
            I nawet mówią „demokratyczna”.

            Cóż z tego, kiedy kto Polskę kocha,
            W kim pozostało sumienia trochę,
            Komu niemiłe sowieckie myto,
            Jeszcze raz został „polskim bandytą”.

            I znowu polskości tłumią zapały
            Tortury UB, lochy, podwały.
            O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,
            Jakich Polaków najwięcej w niebie?

            (głos z góry)
            Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci
            Są tutaj wszyscy “polscy bandyci”.

  85. Jolanta Kossakowska

    Ranny w nogę był drównież jakiś partyzant, który przeczekał w stodole (w zabudowaniach od strony rzeki) . Nocą przedostał się na jakubowską kolonię do p. Jakubowskich (do Kamila). Do końca życia utykał.
    Wiecie coś ?

  86. Kenap

    Moim zdaniem to;(oczywiście nie musicie się z tym zgadzać )
    Orłowski i Gryf to jedna i ta sama osoba ?
    Major/Kapitan to ten Kapral ze Lwowa co wspomina w meldunku „Ster”
    Został pochowany na cmentarzu w Pobikrach ?
    Meldunek wysłałem do was do wglądu na pocztę i to co na razie odnalazłem .
    Pozdrawiam Darek
    Wyślijcie też te dokumenty do Pani Jolanty bo nie mam jej adresu

  87. Kenap

    Może to w jakimś małym stopniu pomoże coś ustalić konkretnie
    Będziecie mogli wiele rzeczy zweryfikować
    Niestety nie posiadam tych dokumentów z e sprawozdań NKWD-dzistów .
    Ale spróbuję w nie długim czasie sprawdzić w CAW.

  88. Kenap

    Jan Eliaszuk ps. Gryf, Gromlik był właśnie z wykształcenia nauczysielem.
    Był ojcem chrzestnym mojej cioci ona jeszcze żyje .

    1. Jolanta Kossakowska

      Moja wiedza jest zbyt skromna, żeby o tym dyskutować.
      1 marca w TVP1 około 18.00 była relacja spod Grobu Nieznanego Żołnierza z apelu poległych. Widziałam przez chwilę w tłumie (albo mi się wydawało, bo nie jestem już teraz tego taka pewna) zdjęcie z podpisem: ,,Por. Zbigniew Zalewski Drzymała 17.05.1945″. Czy nikt z Was nie zwrócił na to uwagi? Nigdzie chyba nie jest dostępna żadna fotografia Orłowskiego. To była cała postać, nie tylko zdjęcie portretowe. Szukałam w relacjach z tego dnia wszelakich dostępnych zdjęć. Niestety.. Napisałam nawet do jednej z autorek zdjęć z tej uroczystości. Ona odesłała mnie do Ministerstwa Kultury, bo im oddała wszystkie fotografie. Z Ministerstwa nie mam odpowiedzi i pewnie nie będę miała, bo trochę czasu minęło.
      Gdyby udało się przejrzeć jeszcze raz tę relację.. Pozdrawiam serdecznie.

  89. Kenap

    W relacji Kruka czytamy:
    „„Orłowski” występował w mundurze porucznika, ale chyba nie był zawodowym oficerem. Pochodził z którejś z okolicznych wsi i robił na mnie wrażenie wiejskiego nauczyciela, którego ambicja, zdolności przywódcze oraz sprzyjające okoliczności uczyniły dowódcą oddziału, składającego się w olbrzymiej większości z miejscowych chłopaków, których sposób myślenia, skalę wartości i zwyczaje znał dogłębnie.”
    Mógł ktoś widzieć zabitego żołnierza ,ale czy na pewno był w stopniu Porucznika.
    Ok. rozumiem oddział szkolny, połączony z różnych plutonów i drużyn ,ale skąd tam tylu dowódców i oficerów?

  90. Kenap

    Pani Jolanto szukałem w aktach urodzeń i zgonów z Brańska taka osoba tam nie występuje .
    Mógł być przyjezdny ,ale ktoś by go zapamiętał (jako oficera )
    Rozmawiałem kiedyś ze Z. Romaniukiem i jeszcze kilka lat temu on tez to sprawdzał i stwierdził ze takiej osoby prawdopodobnie w Brańsku nie było?

    1. Jolanta Kossakowska

      Panie Darku a śluby ? Jeśli wiemy teraz, że istnieje fotografia ślubna, prawdopodobnie przedwojenna , to wpis na temat ślubu też być musi. Może ktoś w Brańsku mógłby to sprawdzić.

  91. Jolanta Kossakowska

    Witam
    Skontaktowałam się kilka miesięcy temu z p. Łapińskim. Pytałam m.in. o majora Stańczyka-Stankiewicza.
    W całej historii białostockiego NZW było trzech majorów: Grygorcewicz, Lewicki vel Szklarek i Żwański – to odpowiedż. Żadnego Stańczyka lub Stankiewicza nie było.
    Wniosek z tego, że major ( albo kapitan, czy kapral ) to nie stopień wojskowy, a ksywka, może pseudonim. Chłopaki mówili tak między sobą, musieli się jakoś określać. Może cecha charakteru lub wygląd, czy zachowanie miały jakieś znaczenie.
    Podobnie mogło być z Orłowskim. Wcale nie musiał być w stopniu porucznika.
    Ciocia wspominając zabawę mówiła, że tańczyła z porucznikiem. Gdy sprawdziłam i podałam kilka określeń tj Orłowski, Drzymała, Zalewski skojarzyła porucznika Orłowskiego. Takiego określenia zaczęłam używać i ja.
    Czy na mundurze były jakieś dystynkcje ? Nie wiem.
    Ale w grobie z całą pewnością (wg wspomnień) było ciało por. Orłowskiego z raną w sercu.

  92. Jolanta Kossakowska

    Przeczytałam materiały nadesłane przez p. Darka. Skupiłam się na starych meldunkach, tych z 1945 r.
    Zacznę od końca, bo to chyba najprościej opisać.

    Straty nieprzyjaciela.
    Według mnie zawyżone, a nawet bardzo zawyżone. Z sowieckich dokumentów (wg Ipn) jeden zabity-Iwanow, (czy podobnie) i trzech rannych. Mój ojciec widział jednego rannego sowieta obok zabudowań p. Grzybowskich (środek Bodak, tylko tej części od Szlachty).
    Z relacji mieszkańców też nie wynikało, żeby widzieli jakieś większe straty bolszewików.
    Samoloty ? Jeden był na pewno. Możliwe, że dwa. Z dołu żołnierze białymi chorągiewkami przekazywali sygnały. Tak zapamiętano. Ale zestrzelony samolot to już fantazja. Owszem kiedyś w pobliskim lesie (w kierunku bodaczkowskiej kolonii w tzw. Zapowiedce) leżały pociski zrzucone przez samolot awaryjnie. Ten samolot prawdopodobnie wylądował , czy się rozbił na Chraniborach. Tylko, że to wydarzyło się wcześniej. Mój ojciec do dziś ma odłamek w przedramieniu i na całe życie zapamiętał okoliczności temu towarzyszące.

    Straty własne.
    Tego chyba nikt nie wie dokładnie. Widziałam streszczenie relacji p. Teofila Półtoraka i też mam uwagi. To nie wojsko wrzuciło zabitych do grobu. 26 poległych, czy ekshumowanych ? 24 wyrwanych przez Kruka z okrążenia też chyba nie do końca prawdziwe. Ilu jest w końcu w Klichach ? Czy 22 jak na tablicy ? Może rzeczywiście ciała 22, ale pomylone nazwiska i ktoś zamiast Dęboroga i Sokoła.

  93. Kenap

    Witam.
    Tak Pani Jolanto właśnie dlatego potrzebna jest Państwa weryfikacja bo P.Łapiński też zapewne oprze się na sporządzonych dokumentach .
    Możliwe że jeszcze innych które odnajdzie w archiwach, relacjach Kruka ,zeznaniach innych w późniejszym czasie aresztowanych.
    Meldunkach UBP, Nkwd ,stratach poniesionych przez ludność cywilną ,kradzieżach , rozbojach dokonanych w okolicy itp. i itd.
    Sam nieraz opisując pewne zdarzenia ,biogramy ,opracowania korzystam zawsze z wiedzy i przekazów światków zdarzeń(oczywiście czasami są to relacje których brak jest w dokumentach źródłowych)
    I do dokumentów podchodzę z dużym dystansem bo żeby ustalić czasami jeden fakt historyczny trzeba naprawdę wiele relacji, dokumentów ,wspomnień zweryfikować .(jest to bardzo czasochłonna praca )
    Meldunki zawsze były pisane pod kątem piszącego i zawyżenie czy podane stopnie wojskowe czasami są zawyżone .
    Np. podam Pani taki przykład .
    S. Korzeniewski ps. „Jastrzębiec” na początku wojny był w stopniu kpr.
    Ale zakładając oddział „Legion Podlaski” występował już jako płk. „Nałęcz” by podwyższyć morale i autorytet wśród żołnierzy.

    Musiał zawyżyć bo to bardziej propagandowo i podnosi waleczność oddziału ,oczywiście jest to bajka że zestrzelili jeszcze samolot .
    My to wiem teraz ,ale wtedy może tak myślano i głoszono o waleczności oddziału?

  94. Kenap

    Czasami relacje, wspomnienia są bardziej wartościowym materiałem niż pisane dokumenty.
    Poczekamy jeszcze na przemyślenia Pana Mirka , może będzie mógł to wszystko jakoś zweryfikować .
    Pozdrawiam.

  95. Huzar

    Witam!
    Mam kilka przemyśleń co do powyższych wątpliwości. Zastanowiło mnie to co napisał Pan Darek, że Zbyszek Romaniuk stwierdził, że nie mógł znaleźć w ewidencji byłych mieszkańców Brańska Zalewskiego – ale (zauważcie to!!) którego Zalewskiego?

    Na płycie nagrobnej i wielu opracowaniach występuje jako Antoni Zalewski. Ale tak samo często występuje Zbigniew Zalewski ps. „Orłowski”, „Drzymała” niektórzy mówili też „Grzymała”. Myślę że w tym może być sedno problemu co do jego osoby. Może przy okazji porozmawiam w tej sprawie z ks. Kaziem Litwiejką, choć on raczej w swoich opracowaniach używał przy Zalewskim imienia Zbigniew a nie Antoni.

    Nie należy też wykluczać sytuacji takiej jaką miał np. Mieczysław Grygorcewicz ps. „Bohdan” komendantem Okręgu „Cyryl” (Białostockiego) NOW, który posługiwał się fałszywymi dokumentami z fałszywym nazwiskiem (Mieczysław Ostrowski) i nawet jak został aresztowany to pod tym nazwiskiem przesiedział 11 lat w więzieniu.

    Następna sprawa, co do tego majora Stańczyka-Stankiewicza. Stopień majora pojawia się relacji Mieczysława Zawadzkiego ps. „Kafel” ale jako już nadany pośmiertnie. Podobnie jak Zaleweskiemu.
    Natomiast w maju 1945 roku, mógł on być rzeczywiście nawet w stopniu kapitana – ale zaznaczam – dezertera z LWP, więc ten stopień nie miał żadnego znaczenia w zupełnie innej organizacji jaką był oddział NZW „Orłowskiego”. Pamiętajmy bardzo ważną rzecz. O awansach nie decydowali dowódcy poszczególnych oddziałów – lecz co najmniej okręgów. Mam np. listę wszystkich awansowanych na wyższe stopnie czy to podoficerskie czy oficerskie WiN Białystok z 1945 i tam były szczegółowe instrukcje. Chodziło przecież, żeby prowadzić jakąś ewidencję i nie narazić się w razie czego na dekonspirację. Choć myślę, że w „narodówce” nie było to tak uporządkowane.

    Pozdrawiam

    1. Huzar

      Tak przy okazji, kolejna refleksja – lecz już w innym temacie. To co się teraz dzieje w niektórych organizacjach kombatanckich z wnioskowaniem na kolejny awans oficerski ludzi, którzy nie mieli nigdy w ręku broni, w 1945 roku mieli po kilkanaście lat, a teraz paradują w mundurach oficerskich majorów, pułkowników, itp. To myślę – że to „lekka” przesada. Rozumiem, że należy im się jakaś rekompensata (może nawet finansowa) od strony Państwa Polskiego, bo np. Żołnierze Wyklęci nie mogli by działać bez siatki konspiracyjnej, ludzi z „melin”, gońców, itp. ale ci nie powinni mieć teraz za to wyższych stopni oficerskich – bo ich koledzy przewracają się w grobach.
      Pozdrawiam

  96. Jolanta Kossakowska

    Może nie powinnam tego pisać, ale nie byłoby to w moim mniemaniu uczciwe.
    Całe życie byłam przekonana, że w sprawie Bodak nie ma mowy o jakimkolwiek donosie, o zdradzonych partyzantach. Po wczorajszej lekturze meldunków, a wcześniej wspomnień Kruka, pojawiło się mnóstwo wątpliwości. Chyba rozumiem teraz tych, którzy czytając meldunki ( bez głębszej analizy całej ówczesnej sytuacji z dokładnym przewertowaniem wszelakich dokumentów) biorą pod uwagę zdradę.
    Cała wieś była otoczona – piszą. Czy cała wieś była otoczona? Jak wyglądała sytuacja od strony Bodaczk ? Gdyby rzeczywiście z każdej strony wioskę oblegali sowieci, czy ktokolwiek mógłby się wyrwać ? Byłyby jakieś szanse ? Nie znam się zupełnie na “wojskowości”, ale zdrowy rozsądek podpowiada, że to mało prawdopodobne.
    Dlaczego straty sowietów były takie małe ? Może szybki odwtót miał na to wpływ. Walka trwała krótko.
    Jedyną osobą, która może jeszcze coś powiedzieć w temacie natarcia i okrążenia od Bodaczek jest p. Żarska. Mieszkała na tamtym brzegu wsi. Jej dom (drugi po południowej stronie ulicy) spłonął.
    Postaram się skontaktować i napiszę.
    Pozdrawiam serdecznie.

  97. Jolanta Kossakowska

    Przez chwilę rozmawiałam z tatą. Możecie zarzucić, że staruszek, że mało pamięta. Ale on mi w ubiegłym roku podyktował cały “wianek” (większość nawet nie wie co to) sprzed sześdziesięciu lat.
    Otóż twierdzi, że od strony Bodaczek, nie było żadnych łusek po pociskach. Nikt nie widział, nikt nic o tym nie mówił.
    Miłej niedzieli życzę.

  98. Jolanta Kossakowska

    Rozmawiałem z synem p. Żarskiej. Pamiętają na wzgórzu od strony Bodaczek stanowisko karabinu maszynowego. Czyli i tamta droga odwrotu była odcięta.

  99. Jolanta Kossakowska

    W domu p. Żarskich był kilka lat temu p. Niewierowski z miejscowości Krasowice Czerepy. Opowiadał, a raczej wspominał,że uczestniczył w 1945 roku w bitwie pod Bodakami.
    Panie Rafale wymienia Pan Jana Niewierowskiego wśród poległych. Czy to może być znów jakaś pomyłka podobnie jak z Sokołem, czy Dęborogiem ? A może dwóch żołnierzy nosiło to samo nazwisko.

    P. Żarska pamięta, że nocowało u nich kilku partyzantów. Dom był własnością Antoniego Kondrata.

      1. Jolanta Kossakowska

        Nie wiem. W Bodakach był kilka lat temu, może z 8, wtedy był staruszkiem (może 80-cio letnim). W miejscowości Krasewice-Czerepy według książki telefonicznej sprzed kilku lat są trzy rodziny o nazwisku Niewiarowski. Pozdrawiam.

        1. Klimor

          Witam,

          Moja sasiadka to p. Niewiaromska – siostra poległego Jana ps. “Trzcina”, z tego co wiem istania zyjaca rodzina. Jeśli są potrzebne jakieś informacje od p. Niewiaromskiej to oczywiście chętnie dopytam, Pani ma ponad 90 lat, ale z romów wudaje sie pamietac dosc dobrze tamen czas. Będę najprawdopodobniej w najbliższy weekend w Klichach na mogile z ww Panią – jeśli ktoś chciałby Pani zadać jakieś pytanie to prosze o maila na fklimorowski@wp.pl.

          Pozdrawiam
          Filip

  100. Kenap

    Raport komendanta Powiatu J.E. „Gryfa” za 15.12.44 do 15.01.45.
    Z dnia 19.01.45.
    „Sprawy wewnętrzne”
    „ usuwam w miarę możliwości szpicli Egzekutywa dobrze uzbrojona ,około 20-tu.ludzi. Duch w żołnierzach dobry. Są przeszkody ze strony okupanta . Praca idzie naprzód . Zmieniam pseudonim , ponieważ zdekonspirowany ,jak przypuszczam ze strony PZP.”
    „ Do sprawdzenia – Na tym terenie jeździ konno otwarcie uzbrojony w uniformie berlingowca ,podaje się za członka PZP z Wileńszczyzny ps. „Domejko”
    R. Józef – por. W.P. brat jego mieszka w Białymstoku adres. ——————- .Proszę wyjaśnić kim on jest udaje prawdziwego Polaka.—————- obecnie jako dezerter znajduje się na naszym terenie”
    Gryf.

    Rozkaz nr.29 K.P. z 09.02.45.
    „W pierwszym plutonie egzekutywy mianuję ;
    Dowódcą pierwszej drużyny kol. – „Jordana „
    Dowódcą drugiej drużyny kol.- „Bitnego”
    Dowódca trzeciej drużyny kol.- „Głuszca”
    Pochwały kol „Orłowskiemu”, „Bitnemu”, „Jeleniowi”, „Huraganowi” , po raz drugi udzielam pochwały kol. „Krysiakowi” za wzorowa karność .
    Kary – każę naganą za samowolę kolegów- Jaśmina ,Pilnika i Włosa.
    Gryf.
    Komendantem i dowódcą NSZ był na początku 45r por. Stanisław Kuchciński używał wielu pseudonimów między innymi „Bogusławski”, „Orłowski” i wielu innych.
    Są to dokumenty źródłowo ,które opublikował K. Litwiejko w swojej pracy „N.O.W. Okręg Białystok 1941-1945”
    Czyżby było możliwe ze Kuchciński tam był ?
    Raczej nie?
    Wprawdzie gdzieś czytałem że on wyjechał później z tego powiatu ,a może zginą ?
    Tu może Pan Mirek coś ustali lub będzie wedział.

    1. Huzar

      Wątpię czy por./kpt. Stanisław Kuchciński ps. „Kret”, „Bogusławski”, „Orłowski” ostatni komendant powiatu XIII/1 NZW był w tym czasie w Bodakach. Większą wiedzę nt. Kuchcińskiego powinien mieć Pan Rafał, jak się nie mylę, to mógł go nawet poznać osobiście.

      1. Rafał Korzeniewski Post author

        Por./kpt. Stanisława Kuchcińskiego ps. „Kret”, „Bogusławski” poznałem w styczniu 1994 r na spotkaniu opłatkowym Stowarzyszenia Polskich Kombatantów. Miałem wtedy niespełna 14 lat i niewiele z tego wszystkiego rozumiałem a jeszcze mniej wiedziałem. Zachowało się kilka zdjęć z tego spotkania. Miałem tam “fuchę” fotografa.

        Wątpię by był wtedy w Bodakach. Zapytam jeszcze Taty. Może on będzie wiedział to lepiej.

  101. Kenap

    Wprawdzie są to raporty z dużo wcześniejsza datą, ale ten oddział musiał powstać dużo wcześniej .
    I jeżeli organizacje NOW i NSZ się próbowały połączyć a tak było pod koniec 44 i na początku 45r.
    To jest to możliwe i dlatego stanowił jak to piszą historycy oddział szkolny ,połączony.?

  102. Kenap

    Witam.
    Więc co Panowie i Panie ustaliliście?
    Mam tylko jedno pytane ?
    Kim był „Orłowski”, „Drzymała „ i jak tam go nazywali?
    Napiszę tak, skoro nikt nic o nim nie wie to znaczy że nic nie wiemy ; Nie było nas i był las ,jesteśmy my i jest las , nie będzie nas i nadal będzie las.
    I powinniśmy zakończyć w takim razie ustalania ,analizowania i poszukiwania – bo możliwe ze się po prostu do tego nie nadajemy ???
    Jak to możliwe że nikt przez tyle lat pisał książki, artykuły ,opracowania ,wspomnienia i NIE ZNALAZŁ DOWÓDCY?
    Po pierwsze- jak był oddział to i musiał być dowódca ?
    Po drugie – jak to możliwe że nikt do dnia dzisiejszego go nie odnalazł z imienia i nazwiska (prawdziwego)?
    Po trzecie – Po trzecie – żadna rodzina go nie szukała? (chyba że przyjeżdżali nocą jak nikt nic nie widział i składali kwiaty i palili znicze na miejscu śmierci) Może ktoś z was zapamiętał takie zdarzenie w Bodakach 🙂 ?
    Po czwarte – skoro nic nie wiemy o dowódcy to i nic nie wiemy o bitwie ?
    Dziękuję wszystkim .
    Darek.

    1. Rafał Korzeniewski Post author

      Czy u Kulaka nie ma czasem czegoś o nim? Byli tacy co sporo o nim wiedzieli. Jurand np. No ale ich już nie ma. Ja nie miałem na razie czasu by coś drazyc. W tygodniu napisze do Pana Romaniuka. Może coś ustalil i się podzieli. No i trzeba dalej szukać.

  103. Kenap

    I jak to mówił prof. K. Szwagrzyk – „JAK BŁĄDZISZ WE MGLE , TO SPRUBÓJ WRUCIĆ DO PUNKTU WYJSCIA „
    Z którym to rozmawiałem jakieś dwa lata temu.

  104. Kenap

    Rafał przepisać z kwestionariusza osobowego to i ja mogę .
    „Zbigniew Zalewski ps. Drzymała , Orłowski. i tak dalej”
    Nawet mój Wiktor będzie mógł jak lepiej się nuczy pisać za parę lat.
    Rozumiem o zwykłym szeregowym co nosił magazynki i karmił konie można nie napisać (ale i to by wypadało jeżeli piszą to zawodowi historycy)
    Ale o dowódcy nic tylko to- „Oddział por. Z Zalewskiego ps. Orłowski , Drzymała, Grzymała”
    Prawie wszędzie tak było pisane.(we wszystkich książkach, opracowaniach,biogramach,wspomnieniach)
    I my też tak pisaliśmy ,ale my na szczęście nie jesteśmy zawodowymi historykami .
    Dziwne;

    Gdzie imiona rodziców data ur. (może akurat Zalewski nie miał rodziców?)
    gdzie rodzony , jak mieszkał w Brańsku i miał zawód krawca (bo tak jest napisane to może nie był zawodowym oficerem? ,a ilu w tak ogromnym Mieście jak Brańsk było krawców ?,że nikt go nie pamięta ?)
    Tak to na pewno „Jurand” wiedział . Bo go znał.
    pozdrawiam.

  105. Kenap

    Należy wam się sprostowanie !
    Antoni Zalewski ur. w Brańsku 1909r. miał jednak rodzeństwo i miał dzieci 2 synów i 2 córki . i właśnie prawdopodobnie brata . (musi mi tylko jutro potwierdzić lub wykluczyć jedna osoba z Brańska)
    Dzieci wyjechały do Tczewa i Ełku . A. Z. sprzedał dom i gospodarstwo na początku lat 80-tych i wyjechał do Tczewa do syna .
    Tam zginą rzucił się pod pociąg.
    Pozdrawiam
    Rafał po przeczytaniu skasuj oba i ten post ze był kawalerem i że nie miał dzieci

  106. Huzar

    Witam!
    No to sprawę por. Zbigniewa (Antoniego) Zalewskiego „Orłowskiego” mamy jako tako wyjaśnioną. Dla mnie pojawiły się natomiast pewne wątpliwości wynikające z meldunku „Stera”. Dlaczego uważał, że w Bodakach mógł zginąć K.P. „Gryf” oraz kwestia „Zaburzanina”. M.in. w tej sprawie rozmawiałem wczoraj z Jurkiem Zieleniewskim, ona ma też ciekawe ustalenia, związane z osobami z wydziału wywiadu komendy powiatu „Burza”. Umówiliśmy się po świętach na rozmowę w tej sprawie.
    Sądzę, że warto byłoby też zebrać w całość raporty (choć grubo przesadzone do celów propagandowych) ubeków z PUBP w Bielsku Podlaskim, może nawet protokóły z przesłuchań osób zatrzymanych ze sprawy Bodak, oraz zdobyć z Centralnego Archiwum Wojskowego kolekcję akt sowieckich o syg. 1530.

    Zobaczcie na ten fragment wniosku kierownika PUBP w Bielsku Podlaskim Pietrasa do Wydziału Personalnego WUBP w Białymstoku o odznaczenie referenta PUBP za postawę w walce (m.in. informacje o zlikwidowaniu przezeń stanowiska karabinu maszynowego i zabiciu jego obsługi), datowany w Bielsku 18 maja 1945 r.

    „Ze strony dowództwa naszej grupy był dany rozkaz natychmiast otoczyć wieś i otworzyć ogień. Żołnierze nasi z nadzwyczajną dyscypliną, energią odwagą i zapałem podporządkowali się rozkazowi i zajęli swoje stanowiska. Rozpoczęła się zacięta walka. Bandyci zaczęli stawiać znaczny opór. Wtem nasze dowództwo dało rozkaz podpalić wieś. Rozkaz był natychmiast wykonany. Wieś znalazła się w płomieniach. Powstały wielkie wybuchy, ponieważ magazyny z amunicją wylatywały w powietrze. (sic) Walka przybierała coraz to poważniejszy charakter, ponieważ w walce przeciwko nam brała udział ludność wsi, którą tym samym zaliczamy do bandytów. Bandyci w krytycznej dla siebie chwili zdejmowali mundury, rzucali do ognia, a ubierali się w cywilne ubrania. Walka trwała od godziny 8 do 10. Wynikiem walki było to, ze strony bandytów zostało 50 zabitych, 3 rannych, 44 wzięto do niewoli, zabrano dokumenty, pieczęcie, maszynkę do pisania i 5 koni.”

    Myślę tak, krok po kroku będziemy wspólnie wszyscy wyjaśniać sprawę bitwy w Bodakach, a kto wie, może kiedyś wydamy jakąś monografię tej bitwy. Pamięć o poległych żołnierzach „narodówki” (moja matka pochodzi z Brzeźnicy z Piotrowskich) i cywilnych ofiarach mieszkańców Bodak tego wymaga. Jak pisał mój mistrz Zbigniew Herbert :
    – „Nie dajmy zginąć poległym”.

    Czołem!

    1. Rafał Korzeniewski Post author

      Wydaje mi się jednak, że sprawa “Drzymały” nie jest jednak wyjaśniona. Sprostowanie dotyczyło Antoniego a nie Zbigniewa. To raczej dwie różne osoby. Także to nadal pozostaje tajemnicza postać.

      Jak najbardziej jestem za tym, by sprawy metodycznie wyjaśniać. Jak wiadomo przez lata ta tematyka była zaniedbywana i zakłamywana. Warto więc połączyć siły i wspólnie postarać się jak najwierniej odwzorować tamte wydarzenia i postaci.

  107. Jolanta Kossakowska

    Sowieci piszą o 50 zabitych. To wyłącznie ich szacunki. Nie policzyli dokładnie poległych, bo zostawili ciała porozrzucane po polch.
    Mirku, czy Twoja Mama coś z opowiadań z domu rodzinnego pamięta. Niedawno rozmawiałam z kuzynem z Brzeżnicy, on ze swoją babcią. Starsza pani pamietała o bitwie. Wspominała Piotrowskich i chyba. Czapskich (albo podobne nazwisko).
    Pozdrawiam

    1. Huzar

      Problem polega na tym że w Brzeźnicy jest/było dużo rodzin Piotrowskich. Nie jestem pewien, czy bracia Piotrowscy biorący udział w bitwie w Bodakach byli bliskimi kuzynami Piotrowskich z których pochodzi moja mama. Nawet w Bodakach była rodzina Piotrowskich których dom spłonął w tej bitwie. Będę w najbliższym czasie o tym rozmawiał z mamą.

  108. Kenap

    Witam wszystkich.
    Z dzisiejszej rozmowy z sąsiadem tego Pana Zalewskiego .
    Cytuję;
    „ nie przypominam sobie żeby A. Zalewski miał brata nigdy go nie widziałem .
    Przyjeżdżali różni ludzie kiedyś ,ale jakaś rodzina to chyba rzadko
    Pamiętam jego dzieci , Pana mamę i tatę jak tam mieszkaliście i jak bardzo nie chciał jechać do Tczewa
    Nie wiem czy Antoni miał brata.”
    Powiedział że jeszcze zapyta Państwa P. mieszkali po drugiej stronie ulicy i żyje jeszcze ich dziadek rocznik 1928. To powinien pamiętać czy taka osoba tam przyjeżdżała lub mieszkała.

  109. Jolanta Kossakowska

    Nie wiem od którego roku. Słyszałam, że był przez zimę. Ale opowiadano, że imponował dzieciom nad rzeką, bo umiał przepłynąć na drugi brzeg pod wodą. Skoro wspominano kąpiel to musiało być lato. W czerwcu, lipcu lub sierpniu 1944 roku musiał już być w Bodakach. Pędził bimber, z miejscowym chłopem, pracował na polu. To musiało zająć trochę czasu. Poznał mieszkańców i oni go poznali. Może p. Ryszard będzie wiedział więcej. Z pewnością pamięta Gienka.

  110. Kenap

    Witam wszystkich
    Są jakieś konkrety?
    Panie Mirku ten Kunicki był sekretarzem Gminy aresztowali go w sierpniu 45r.
    Ale zaraz wypuścili brak danych za co?

  111. Kenap

    Tu by się zgadzało Pani Jolanto co do tego Gienka .
    Belina był tez u Skrzetuskiego .
    Skrzetuskiego zastrzelili pod koniec kwietnia czyli 29.04.44.r.
    Ci ruscy nie mieli już schronienia . Z braku Skrzetuskiego.
    Szukali różnych rozwiązań .
    Tych z Nkwd też .

  112. huzar

    Witam!
    Panie Rafale!
    Pojawiły się informacje dotyczące plut. Józefa Korzeniewskiego ps. „Osa”. Być może są one Panu znane, ale jest to wersja inna, od tej o której wcześniej wiedziałem.
    Otóż, według tej wersji „Osa” został zabity w miejscowości Krynki Jarki (kolonia Żery) w dniu 17/18 listopada 1946 o godz. 14.00 przez st. szer. Edwarda Piwowarskiego ps. „Lew” pochodzącego ze wsi Bagno, gmina Mścibór, powiat Wołkowysk. Współpracownik bielskiego PUBP, po jakimś czasie – (widocznie nieprzydatny dla UBP) aresztowany za 16 napadów rabunkowych i skazany na karę ośmiu lat więzienia. Zwolniony w 1953 r.

    Drugi z zabójców to st. szer. NN ps. „Wilczur” ur. w 1921 roku. Współpracownik UB, jeździł z grupami operacyjnymi w teren, nawet brał udział w zasadzkach. Rzekomo za zdradę i udział w zabójstwie „Osy”, patrol PAS NZW „Głuszcza” zabił jego rodzinę.

    1. Rafał Korzeniewski Post author

      Dziękuję za info. Nie znałem tych szczegółów dotyczących pochodzenie Lwa. Wydawalo mi się też, że on później został zabity. O rodzinie Wilka czytałem u Kułaka.
      Skąd pochodzą te informacje?

      1. huzar

        Witam!
        Informacje te pochodzą właśnie od J. Kułaka. Są one też zawarte we wznowionym wydaniu (2015 r.) „Rozstrzelanego Oddziału”.

  113. Kenap

    Jeżeli wniosek kierownika PUBP Pietrasa jest choć w 50% opisany prawdziwie to istnieje możliwość że wojsko zabrało tylko dokumenty ,broń i cały tabor z końmi . A ludność cywilna pozbierała resztę drobnych rzeczy i mundurów. Później zebrani żołnierze w mogile byli oznaczani jeden szalikiem drugiemu coś zostało włożone do kieszeni a innego przykryli płaszczem z dystynkcjami porucznika i to był ten zabity dowódca oddziału?

    1. Jolanta Kossakowska

      Jeden z zabitych żołnierzy por. Orłowskiego, którego widział mój tata, nie miał butów. Myślałam, że w pośpiechu nie zdążył ich założyć . Myliłam się. Obok ciała stały stare, zniszczone buty, pozostawione przez któregoś z sowietów. Widocznie partyzanckie były lepsze.

  114. Kenap

    Był Zbigniew Zalewski ps. Wilk w Ośrodku Wołomińskim
    Zobaczcie sami ,ale raczej nie był to ten którego szukamy?
    Źródło- https://www.google.be/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=7&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiqxOGj9ZXMAhWKbRQKHTpPCa4QFgg9MAY&url=http%3A%2F%2Fdawny.pl%2Fburza-w-osrodku-wolominskim-ak%2F&usg=AFQjCNEWtXwm0tkO63VOpAEHLWrVDyETdg

    Powracający z „Burzy” żołnierze ppor. Jerzego Rytla „Witowskiego” oraz innych pododdziałów I Batalionu w większości dotarli do domów. Niektórych tylko po drodze aresztowali Niemcy, zmuszając do kopania okopów, następnie wywożąc w głąb Niemiec do obozów pracy.

    Przedstawione powyżej zdarzenia w dużym skrócie przedstawiają gorące dni tamtego lata. Upływający czas zaciera szczegóły wydarzeń, odchodzą na wieczna wartę ich uczestnicy. Autor zdaje sobie sprawę, iż nie wszystkie wątki zostały zaprezentowane, nie wszyscy jej uczestnicy wymienieni. Może dlatego dobrze by była, ażeby już do następnego Rocznika zebrać dane tych mieszkańców Ośrodka II, którzy brali czynny udział w akcji „Burza”.

    Obsada dowódcza
    Na podstawie dokumentów i relacji z którymi miałem okazje się zapoznać, opracowałem obsadę dowódczą 8DP, w tym w szczególności 32 pułku piechotyp, która przedstawia się następująco:

    Dowódca 8 DP (Grupy Operacyjnej „Wschód?)” płk Hieronim Suszczyński „Szeliga”
    Mazowiecka Brygada Kawalerii (1 pułk strzelców konnych, 7 pułk ułanów)
    Pułki Piechoty: (13 pp, 32 pp oraz 22 pp z 9DP)
    Obsada dowódcza Piechoty Dywizyjnej 8 DP:
    Dowódca PD8DP – ppłk Kazimierz Suski „Rewera”. Miejsce postoju: Tłuszcz, Chrzęsne, Ulasek, Malcowizna.
    Szef Sztabu – kpt. NN „Ul”
    Oficer operacyjny – por – Kostro /imię nieznane/ „Fin”
    Oficer kwatermistrzostwa – por Stanisław Cybulski „Brzeszczot”
    Oficer Informacyjny – ppor. Zdzisław Dytnerski „Rylski”
    Oficer łączności ppor. NN „Wyga”
    Oficer osłony – wachm. pchr./ppor. Jan Estkowski „Szczapa” następnie ppor. Stanisław Wierzba „Zawada”
    Szyfrantka – NN „Wisia”
    Kurierka – NN „Bianka”
    Kurierka – NN „Hanka”
    Obsada dowódcza 32 pułku piechoty 8 DP:
    Dowódca 32 pp – kpt. Edward Nowak „Jog”. Miejsce postoju: Dembinki, Tłuszcz,
    z-ca d-cy 32 pp oraz dowódca obrony Tłuszcza – mjr Jerzy Iszkowski „Orczyk”
    Adiutant – por. Leon Dobrzański „Zryw”
    Pluton łączności – kpt. Jan Raksimowicz „Ratyński”
    Drużyna kwatermistrzowska – mjr Jerzy Iszkowski „Orczyk”
    Oficer informacyjny /kontrwywiad/ Wanda Maciejewska „Marcin”
    Lekarz 32 pp – ppor. Ślidziewski Konstanty „Lustański”
    Pluton ochrony i zwiadu – sierż. Józef Walenty Marcinkowski „Wybój”
    Drużyna PP (przerzutów powietrznych) – ppor. Andrzej Wiszniewski (lub Wiśniewski) „Wicz”
    P.o. oficera PP – strz. z cenzusem NN „Kostka”
    Kurierka – NN „Rajska”
    Kurierka – NN „Irka”
    Kurierka – NN „Mścisław”
    I Batalion
    Dowódca – kpt. Leopold Aksman „Poldkowski”
    D-ca pocztu – ppor. Stanisław Jankowski „Grzegorz”
    1 kompania

    Dowódca – wachm. pchr./ppor. Kajetan Fijałkowski „Rafał”
    Szef kompanii – NN „Mocny”
    1 pluton – pchr. Tadeusz Abramski „Szruga”, „Danowski”, „Szumi Las”
    2 pluton – sierż. pchr. Tadeusz Gośko „Grom II”
    3 siepnia 1944 do kompanii ppor. „Rafała” dołącza pluton NSZ z Wołomina pod dowództwem pchr. Telesfora Badetki „Wiktor”, „Tesiek”, tworząc etatowy 3 pluton.

    2 kompania

    Dowódca – ppor. Jerzy Rytel „Wojnicz”, „Witowski”
    z-ca d-cy – por. NN „Doliwa”
    D-ca pocztu – kpr. pchr. Zbigniew Zalewski „Wilk”
    1 pluton – kpr. pchr./ppor. Roman Kosieradzki „Rom”
    2 pluton – NN

  115. Jolanta Kossakowska

    Witam.
    Znacie całą relację Kruka nt Bodak. Ja znam mały fragment zamieszczony w gazecie przy okazji rocznicy w Klichach.
    Czy jest gdzieś dostępna całość ?
    Pozdrawiam

  116. kenap

    Stanisław Kuchciński ps. Orłowski, Bogusławski miał brata na imię miał Edward.
    Jego imię i nazwisko czyli Edward Kuchciński widnieje na pomniku i cmentarzu w Ostrożanach.
    krp. Edward Kuchciński ps. Kret
    Możecie mi napisać od kiedy Stanisław Kuchciński zaczął używać ps. Kret ?
    Czy tylko ktoś mu ten pseudonim dopisał przeglądając różne dokumenty?

  117. kenap

    Mało tego w Ostrożanach jest również mjr. Zbigniew Zalewski ps. Orłowski, Drzymała zginął w Bodakach
    Następnie jest i w Klichach mjr. Antoni (Zbigniew Zalewski)ps. Orłowski,Drzymała zginął w Bodakach
    I jest i w Pobikrach. mjr. Stańczyk brak pseudonimu też zginął w Bodakach.
    Normalnie sami oficerowie byli w tym oddziele nie wspomnę o niższych stopniach oficerskich.
    Bardzo proszę o wytłumaczenie mi jako laikowi, bo tylu majorów nie widziałem w żadnym oddziele partyzanckim.?

    1. Rafał Korzeniewski Post author

      Ciekawe.
      Może Z. Zalewski właśnie pochodził z Ostrożan i rodzina zrobiła mu tu pomnik. Może nawet przeniesiono tu ciało?
      Popytam jak to było z tym pomnikiem w Klichach.
      Skąd masz info o tych Ostrożanach? Masz może zdjęcie tego pomnika?

      1. Klimor

        Z. Zalewski mógł pochodzić z Klepacz a przynajmniej tam mieszkać przez jakiś czas. Moja sąsiadka, siostra poległego Jana Niewiarowskiego, wspomina ze jeździła na grób z zona dowódcy, nauczycielką. Bez wahania mówi ze to Zalewski z Klepacz.

  118. kenap

    Wiec mamy samych majorów ,kapitanów,poruczników.
    teraz jeszcze podoficerów chorążych (bo tak był nazywany ten oddział podchorążówką),sierżantów, plutonowych , kaprali i szeregowców.
    prawie cała brygada.
    I dowódca Powiatu por. J. Eljaszuk ps. Gryf dobrał do tego oddziału sierż. A .Dobrowolskiego ps. Kruk z 6.B.W. by wyszkolił żołnierzy .
    Widocznie starsi stopniem oficerowie byli mniej wyszkoleni i ostrzelani.

  119. kenap

    Kto stawiał te pomniki i wypisywał poszczególne stopnie oficerskie?
    Gdzie rozkazy i meldunki o mianowaniu poszczególnych żołnierzy i oficerów?
    Może ktoś ma dostęp do takich danych i tych rozkazów.?
    Prawdopodobnie przy tablicy dla Edwarda Kuchcińskiego ps. Kret. był jego brat wtedy już ppłk.S. Kuchciński.

  120. kenap

    Mam i Ty też je masz zobacz wspomnienia Piły .jest zrobione zdjęcie tego pomnika .
    Ale bez problemu można samemu go obejrzeć na żywo w Ostrożanach.
    więc mamy trzy pomniki lub może jest jeszcze gdzieś w Polsce czwarty ? 😉 😉
    Rafał masz zdjęcia tego Kuchcińskiego?

  121. kenap

    Tam są wymienieni jeszcze inni i na końcu jest napisane i 12 innych tu spoczywających.
    Cześć ich pamięci!
    ciekawe kto to był? 😉
    Teraz uczestnicy bitwy pochowani są w Łubinie Kościelnym, Klichach, Ostrożanach, Pobikrach i jeszcze w Brańsku.
    Bardzo ogromny musiał być ten oddział. 😉 😉 😉
    A i jeszcze możliwe że w Drochiczynie bo też ktoś był tam w tym oddziele spod Drochiczyna .

  122. Kenap

    Jest jeszcze jedna sprawa co się stało z 1 drużyną dowodzoną przez Wacława Jodłowskego ps. „Jordan” ?
    Został on mianowany dowódcą 1 drużyny w plutonie egzekutywy rozkazem nr. 29 K.P. z dna 09.02.45 r. Jego dowódcą początkowo był S. Kuchciński ps. Orłowski , Bogusławski.
    Podczas bitwy w Bodakach nikt go nie wymienia by w niej uczestniczył?

    W tym okresie czasu było jeszcze kilku innych dowódców patroli ,oddziałów NSZ, NOW , NZW.
    – st. sierż. Aleksander Olędzki ps. „Tatar” ( w lipcu 1945r. rozformował swój pluton i wyjechał z tego terenu)
    – ppor./por./kpt.- Stanisław Kuchciński ps. „Orłowski” , „ Bogusławski” ( Komendant Powiatu NSZ B.P. w lipcu 1945r. wyjechał z tego terenu)
    – pchor. Kryński ZBIGNIEW ps. „Rekin” ( dowódca oddziału NSZ – jesienią 1945r. rozwiązał oddział i wyjechał z tego terenu)
    – ppor. Wincenty ZALEWSKI ps. „Tarnina” (od maja do sierpnia 1945r. pełnił funkcję K.P. NSZ Bielsk Podl. wyjechał z tego terenu.)
    – ppor./por./kpt.- Jan Eljaszuk ps. „Gromlik”, „Jabłonowski”, „Gryf” (Komendant Powiatu NOW na przełomie 1944- 1945r. i później pierwszy Komendant Powiatu NZW. Zginął 01.02.46r. we wsi Sielc)

    Natomiast ustalonym jest faktem to, że jego drużyna (pluton?) przeszedł pod rozkazy dowodzonej kompanii przez „ Wiktora” i „Młota” z 5 i 6 BW. w listopadzie 1945r.
    Występując jako 4 pluton scalonej Organizacji NSZ z AKO
    – dowódca Wacław Jodłowski ps. „ Jordan”
    – NN „Kmicic”
    – Boguszewski ps. „Syn”
    – NN ps. „DRZYMAŁA” (wstąpił do oddziału 14. 11. 45 r.)
    – NN ps. „Jałowiec” (Kłosowski?)
    – NN ps. „Czyżyk”
    – NN ps. „Krety”
    – NN ps. „Huragan”
    – NN ps. „Orwid”
    – NN ps. „Orzeł”
    – NN ps. „ Nietoperz”
    – NN ps. „Rak” (Mieczysław Korzeniewski”
    – NN ps. „ Burza”
    – NN ps. „ Lew” (Bernard Sawicki ?)
    – NN ps. „Słowik”
    Wszyscy wstąpili w listopadzie 1945r. jako scalona część Organizacji NSZ z AKO (powołany pluton rezerwy )
    W 1947 r. „Młot” polecił „Lechowi” wszczęcie dochodzenia w sprawie zabójstwa 3 żołnierzy NSZ ,którzy byli scaleni (utrzymywali dobre kontakty z Organizacją WiN –AKO)
    „Zamordowane żołnierzy odbyło się na podstawie oskarżenia o nałożeniu kontrybucji na Kryńskiego. Następnie podano ,że nie nakładano kontrybucji a obrabowali jakiegoś gościa na szosie.
    Sprawa wikła się temu że Kryński kryje się i nie nocuje w domu.”

    Na temat dochodzenia przez Żandarmerię 6 B.W. por. „Młot” zanotował;

    „ Zalewski – z NZW – obrabował na własną rękę kilka rodzin ze Stadnik . Głuszec z-ca komendanta powiatu (Janewik) oświadczył ,że nie wydawał żadnych rozkazów bojówkom NZW. Poznano Zalewskiego. Głuszec zgładził 3 –ch żołnierzy NSZ. Zalewski posiada pistolet i karabin. Urządza kanonady podczas gdy w pobliżu byli berlingowcy . C .Wacław ,M .Aleksander, K. Paweł , K. Zygmunt , K. Seweryn (ze wsi Ostrożany) zostali zatrzymani przez Zalewskiego w stanie nietrzeźwym .
    Rabunki Zalewskiego – K. Stanisław ps. „Rys” zna nazwiska ludzi ,którzy skarżyli się na Zalewskiego”
    Zródło – notatka pt. „Sprawa zabójstwa 3-ch żołnierzy NSZ” – (Archiwum Delegatury – UOP w Białymstoku)
    Wymieniona przez K. Krajewskiego i T. Łabuszewskiego w książce „Łupaszka, Młot, Huzar”

  123. kenap

    Witam kolego .
    Po dociekliwych poszukiwaniach i sprawdzaniu poszczególnych osób powiązanych z bitwą w Bodakach zostało ustalone w 100% ,że por. Zbigniew,Antoni Zalewski ps. “Orłowski”, “Drzymała” pochodził ze wsi Klepacze obok Ostrożan.
    Jego żona Irena była nauczycielką we wsi Ostrożany.
    Żyje jeszcze jego syn Pan J. Zalewski z którym nawiązałem kontakt.
    Dziękuję bardzo za informację dotyczącą Jana Niewiarowskiego ps. Trzcina na pewno jeszcze się z Panem skontaktuję .
    pozdrawiam Darek

  124. Pingback: 72 rocznica Bitwy pod Bodakami | ZHP Brańsk -

  125. Pingback: 72 rocznica Bitwy pod Bodakami | | Brańsk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *