Nie każda cisza jest dobra. Zwłaszcza ta wokół spraw, które dotyczą nas wszystkich.
Przez ostatni czas na Bransk.eu było nieco ciszej. Powód jest prozaiczny – obowiązki zawodowe sprawiły, że zwyczajnie brakowało czasu na regularne śledzenie lokalnych spraw i ich opisywanie.
Liczyłem jednak, że tę lukę wypełnią inni. Że znajdą się lokalne media lub społecznicy, którzy będą zadawali pytania, opisywali ważne wydarzenia i patrzyli władzy na ręce. Nie po to, aby krytykować dla samej krytyki, lecz po to, by mieszkańcy mogli zobaczyć pełny obraz tego, co dzieje się w naszym mieście.
Być może patrzę na to zbyt egocentrycznie, ale odnoszę wrażenie, że nie tylko Bransk.eu wyraźnie zwolnił. Również aktywność innych lokalnych mediów i osób, które dotąd zabierały głos w ważnych sprawach, stała się mniej zauważalna. Jeżeli się mylę – tym lepiej. Jeżeli nie, mam nadzieję, że mój powrót będzie jedynie początkiem i zachętą, by również inni ponownie włączyli się do lokalnej dyskusji. Mieszkańcy nie potrzebują jednego głosu. Potrzebują wielu głosów, różnych opinii i rzetelnej wymiany argumentów.
Wracamy więc do pisania.
Ostatnie miesiące przyniosły w Brańsku wiele wydarzeń. Warto uczciwie powiedzieć, że są również rzeczy, za które władzom miasta należą się słowa uznania. W zakresie komunikacji z mieszkańcami oraz budowania własnego wizerunku Urząd Miasta i urzędująca Burmistrz wprowadzili nową jakość. O inwestycjach, wydarzeniach i sukcesach mieszkańcy słyszą regularnie. Widać, że nad komunikacją pracują osoby dobrze znające się na public relations.
I bardzo dobrze.
Nie zamierzam odbierać nikomu zasług. Jeżeli w mieście dzieje się coś dobrego, mieszkańcy i tak się o tym dowiedzą. Znacznie trudniej przebić się informacjom o sprawach niewygodnych, kontrowersyjnych lub po prostu wymagających wyjaśnienia.
Nie chcę tworzyć alternatywnej rzeczywistości wobec tej kreowanej przez miejski PR. Chciałbym ją uzupełnić. Im więcej faktów trafia do mieszkańców, tym łatwiej każdemu wyrobić sobie własne zdanie.
Tematów wymagających takiej rozmowy nie brakuje. Sprzedaż części miejskiej targowicy. Problemy z dostępem do wody podczas upałów. Dzisiaj chciałbym jednak zatrzymać się przy sprawie rozbiórki budynku przy ulicy Senatorskiej 24.
Historia tego budynku sięga drugiej połowy XIX wieku. Powstał jako mykwa i był częścią większego kompleksu synagogalnego, przypominając o wielokulturowej historii Brańska, której ślady z roku na rok stają się coraz mniej widoczne.
Po wojnie obiekt otrzymał nowe życie. W 1956 roku został przebudowany na miejską łaźnię i przez wiele lat służył mieszkańcom właśnie w tej roli. W latach dziewięćdziesiątych znajdowała się tam również część mieszkalna. Dopiero w ostatnich latach budynek popadł w zapomnienie i przestał być wykorzystywany.
Trudno oprzeć się refleksji, że przez dziesięciolecia potrafiono znaleźć dla niego kolejne funkcje, natomiast w ostatnich latach nie udało się znaleźć żadnej.
Przez długi czas w kuluarowych rozmowach pojawiały się informacje, że mimo iż budynek stanowi własność Miasta, możliwości podejmowania wobec niego jakichkolwiek działań są ograniczone z uwagi na konieczność uzyskania zgody Gminy Wyznaniowej Żydowskiej. Tym większym zaskoczeniem jest fakt, że dziś możliwe okazało się przeprowadzenie jego rozbiórki. Między innymi dlatego zwróciliśmy się do Urzędu Miasta o udostępnienie dokumentacji dotyczącej całego procesu.
Położenie budynku tuż nad Nurcem, w bezpośrednim sąsiedztwie “Zamczyska” oraz jego historyczny charakter dawały nadzieję, że kiedyś doczeka się nowego przeznaczenia. Mógł stać się miejscem przypominającym historię Brańska, niewielką przestrzenią muzealną, kulturalną czy społeczną. Zwłaszcza że od lat mówi się o braku odpowiednich miejsc dla podobnych inicjatyw.
Tak się jednak nie stanie. Jedynym pomysłem, który doczekał się realizacji, okazała się rozbiórka.


Przyznam, że ta informacja była dla mnie dużym zaskoczeniem. Podejrzewam, że podobnie odebrało ją również wielu mieszkańców.
Nie chciałem jednak opierać się na plotkach ani domysłach. Do Urzędu Miasta został skierowany wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Pytamy między innymi o to, kto zainicjował rozbiórkę, jakie były jej rzeczywiste przesłanki, czy analizowano możliwość zachowania budynku, jakie dokumenty legły u podstaw tej decyzji, czy prowadzono konsultacje społeczne oraz czy mieszkańcy byli wcześniej informowani o planowanych działaniach.
Z przeprowadzonej z Panią Burmistrz rozmowy telefonicznej wynika, że jedną z przyczyn rozbiórki było to, iż w budynku spotykały się osoby spożywające alkohol. Trudno zaprzeczyć, że problem alkoholizmu czy picia w miejscach publicznych istnieje i potrafi być uciążliwy. Jednocześnie trudno nie postawić pytania, czy wyburzenie historycznego budynku jest właściwą odpowiedzią na taki problem. Jeżeli tak, warto zastanowić się, jakie konsekwencje taka logika mogłaby mieć również dla innych miejsc w naszym mieście.
Na tym etapie nie zamierzam formułować jednoznacznych ocen. Poczekajmy na odpowiedź Urzędu Miasta oraz dokumenty, o które wystąpiliśmy. Po ich otrzymaniu wrócimy do tej sprawy i przedstawimy ustalenia wynikające z dokumentacji oraz odpowiedzi udzielonych przez urząd.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć nie tylko, co się wydarzyło. Mają również prawo wiedzieć, dlaczego do tego doszło, kto podjął decyzję i na jakiej podstawie.
