Sentymentalna podróż do 1989 roku. Skowronki w Kownie

Kontynuujemy nasze sentymentalne podróże w przeszłość. Tym razem cofamy się do 1989 roku i zaglądamy do Kowna, dokąd brańskie „Skowronki” pojechały na Międzynarodowy Dziecięcy Festiwal. Był to pierwszy zagraniczny wyjazd zespołu — jeszcze do Litewskiej SRR, dwa lata przed odzyskaniem przez Litwę niepodległości.

Dziś, po blisko czterech dekadach, kiedy „Skowronki” mają za sobą setki występów i podróże do kilkudziesięciu krajów świata, warto zobaczyć, jak wyglądały początki tej niezwykłej przygody.

Dla mnie te nagrania mają również wymiar bardzo osobisty. Mieczysław Korzeniewski, ówczesny dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Brańsku — dziś Miejskiego Ośrodka Kultury — należał do osób mocno zaangażowanych w tworzenie i rozwój zespołu w jego pierwszych latach. Choć sam pomysł i pierwsze kroki „Skowronków” pojawiły się wcześniej, to właśnie przy MGOK zespół zorganizował się na dobre — znalazł miejsce, zaplecze i przestrzeń do regularnej pracy.

Tato nie tylko akompaniował tancerzom i stworzył pierwszą, pięcioosobową kapelę zespołu, z którą był związany również w późniejszych latach — równie dużo uwagi poświęcał temu, żebyśmy dobrze śpiewali. Prowadził z nami próby wokalne, pracował nad czystością brzmienia i dbał o to, by pieśń była w „Skowronkach” tak samo ważna jak taniec. W kapeli grał zresztą także mój stryj Zbigniew — na klarnecie i flecie. W „Skowronkach” tańczył również mój brat Konrad.

Dziś ojciec wspomina również mniej widoczną stronę tamtej działalności — codzienną organizację i zdobywanie środków potrzebnych zespołowi. W końcówce lat 80. skompletowanie strojów, obuwia czy zapewnienie transportu nie było prostą sprawą, a związane z tym wydatki potrafiły przekraczać możliwości budżetu domu kultury. Po odpowiednie buty dla zespołu ojciec razem z Panem Mirkiem wybrał się kiedyś aż do Gdańska — małym fiatem. Trzeba było także zdobywać pieniądze na wynajem autokarów, których wybór był niewielki, a standard podróżowania daleki od tego, do którego przyzwyczajeni jesteśmy dzisiaj. Także od tej strony budowała się historia „Skowronków”: obok prób, muzyki i tańca była masa zwyczajnej pracy organizacyjnej, której publiczność nigdy nie widziała. Tak zapewne jest i do tej pory, o czym także warto pamiętać i docenić.

Sam dobrze pamiętam atmosferę tamtych prób w MGOK — godziny spędzane na ćwiczeniu układów pod okiem pani Agaty Szymańskiej, a później także Mirosława Szymańskiego, który po powrocie z wojska ponownie włączył się w prowadzenie zespołu. I te próby śpiewu pod kierunkiem taty: powtarzane frazy, wsłuchiwanie się w siebie nawzajem i nieustanne „szerzej buzie”, które chyba wszyscy z tamtego pokolenia „Skowronków” pamiętają do dziś.

Po tylu latach właśnie takie obrazy wracają najmocniej: sala domu kultury, muzyka grana na żywo, kolejne powtarzane kroki, dziecięce głosy ćwiczące tę samą zwrotkę po raz dziesiąty i grupa dzieciaków, dla których była to przede wszystkim wspólna przygoda.

Dla mnie nie był to zresztą koniec przygody z folklorem. Kilkanaście lat później wróciłem do niego na kilka lat już jako muzyk w kapeli Zespołu Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej. Na marginesie — później na bazie tej kapeli stworzyliśmy nową jednostkę organizacyjną na Politechnice Warszawskiej: orkiestrę rozrywkową The Engineers Band, która w 2025 roku obchodziła 20-lecie istnienia. Zostało mi z tamtych lat jeszcze jedno — zespołowe imię „Harnaś”, nadane zgodnie ze starą tradycją Zespołu. Po dziś dzień wiele osób właśnie tak mnie kojarzy i tak się do mnie zwraca.

W późniejszym okresie działalność „Skowronków” została związana ze szkołą w Brańsku. Zespół nie tylko przetrwał kolejne dekady, ale znacząco się rozwinął. Wychował następne pokolenia tancerzy i muzyków, występował na scenach w Polsce i daleko poza jej granicami — ma na koncie kilkadziesiąt festiwali w blisko czterdziestu krajach — stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych wizytówek Brańska.

Szczególne gratulacje należą się Mirosławowi Szymańskiemu, kierownikowi artystycznemu i choreografowi zespołu, który przez dziesięciolecia rozwijał „Skowronki” i uczynił z nich silną, rozpoznawalną podlaską markę, nierozerwalnie związaną z Brańskiem. Jego dorobkiem jest także jedna z największych cyklicznych imprez kulturalnych w naszym regionie — Międzynarodowy Festiwal Folkloru IOV „Podlaskie Spotkania”. To ogromny dorobek — artystyczny, wychowawczy i promocyjny — dzięki któremu nazwa naszego miasta była i jest obecna na scenach w Polsce i poza jej granicami.

Przy okazji publikacji tego archiwalnego filmu chcę więc przede wszystkim pogratulować całej rodzinie „Skowronków” — tym, którzy tworzyli zespół przed laty, tym, którzy przez kolejne dekady go rozwijali, i tym, którzy tworzą go dzisiaj.

Życzę kolejnych dziesięcioleci, kolejnych pokoleń zakochanych w folklorze i kolejnych podróży — równie niezapomnianych jak ta do Kowna w 1989 roku.

A teraz zapraszam do oglądania. Może ktoś odnajdzie na nagraniu siebie, swoich bliskich albo znajomych?

Kowno, 1989 rok. Skowronki dopiero zaczynały swoją wielką podróż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w przeglądarce użytkownika i służą do wykonywania funkcji, takich jak rozpoznawanie użytkownika po powrocie do naszej witryny i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla niego najbardziej interesujące i użyteczne.

Możesz dostosować wszystkie ustawienia plików cookie, przeglądając karty po lewej stronie.