Brańsk

Miejsce i rola kultury fizycznej w polityce władz miejskich w Brańsku w latach 1948-1989

Słowo wstępu od bransk.eu.

Artykuł, który znajduje się poniżej pochodzi z rocznika “Ziemia Brańska” nr II/III 1990/1991.  Od czasu jego wydania możliwości rozwoju kultury fizycznej w Brańsku znacznie się poprawiły. Powstał między innymi stadion, oraz hala sportowa. Do tej poprawy w dużym stopniu przyczynił się też autor tego artykułu jako społecznik i Burmistrz Miasta Brańsk. W momencie pisania publikacji, to wszystko było jednak jeszcze nieodgadnioną przyszłością.  Tym ciekawiej więc jest odbyć podróż w czasie i wczuć się w atmosferę jaka towarzyszyła tym zagadnieniom ponad 20 lat temu. Tym bardziej, że w omawianym okresie pojawiały się całkiem odważne plany. Czy udało się je zrealizować? Jak zmieniła się mentalność  lokalnej społeczności, samorządowych działaczy? Co się zmieniło? Co pozostało takie same?

Pod koniec artykułu autor wyraża chęć rozwinięcia niektórych wątków. Być może uda się go namówić, by do tego tematu wrócił…

tymczasem jednak zapraszam do lektury

Rafał Korzeniewski

 

 

Miejsce i rola kultury fizycznej w polityce władz miejskich w Brańsku w latach 1948-1989

 Mieczysław Korzeniewski

Motywem napisania tegoż artykułu jest potrzeba ukazania dorobku dotychczasowych władz Brańska w dziedzinie kultury fizycznej w pełnym tego słowa znaczeniu. Słuszność tego motywu potwierdzają potoczne dyskusje brańszczan, w których dostrzec można próby analizy o ceny spraw związanych z tak zwanym zżyciem sportowym w mieście. Na ogół rozmowy są prowadzone w tonie narzekań na niedostatki i ciągły brak perspektyw zmiany sytuacji na lepsze. Dlatego też warto zagłębić się w ten temat bardziej, a rozważania uporządkować i oprzeć o konkrety – czyli dokumenty już dziś historyczne. Uważam za konieczny taki gruntowny remanent, który wyostrzy być może czujność społeczeństwa oraz pobudzi głębszą refleksję, gdy wybierać znów przyjdzie tych, w których ręce oddajemy swój wspólny los.

Najlepszym źródłem do badań są protokoły z posiedzeń rad narodowych. Poprzez ich pryzmat doskonale uwidacznia się aktywność radnych, chęć do działania i konsekwencja organów wykonawczych oraz nastroje społeczne. Do badań swych wykorzystałem wszystkie protokoły z sesji brańskich rad narodowych w latach 1948-89. Okres owych czterdziestu jeden lat zamyka pewien logiczny ciąg zdarzeń, przypadających na czas tak zwanej socjalistycznej gospodarki PRL.

Ponieważ materiałem do dalszych rozważań będą treści zawarte w protokołach z sesji rad narodowych, słów kilka o ich rozwoju, strukturze i znaczeniu. W 1948 r. w skład Miejskiej Rady Narodowej w Brańsku wchodziło 25 radnych, natomiast w roku 1989 – sześćdziesięciu. Zaobserwować więc można ponad dwukrotny wzrost liczby radnych. Do 31 grudnia 1972 r. Prezydium Rady było jednocześnie jej organem wykonawczym oraz sprawowało wszystkie funkcje administracyjne. Od 1 stycznia 1973 r.  zaczyna funkcjonować Urząd Miasta i Gminy w Brańsku i spełnia on rolę terenowego państwowego organu administracji. Reforma powoduje powstanie tzw. Dualizmu władzy samorządowej oraz administracyjnej. W założeniu władza administracyjna (państwowa) miała spełniać rolę służebną wobec rady i społeczeństwa będąc realizatorem jej uchwał. Jakie zależności wykształciły się w praktyce – wszyscy pamiętamy. Rola Miejsko-Gminnej Rady Narodowej w Brańsku sprowadzała się najczęściej do zatwierdzania uchwał tworzonych pod administrację (lub przez administrację). Od 1 kwietnia 1980 r. w UMiG powstają referaty, na których czele staja kierownicy. Przez okres dziewięciu lat w referacie do spraw kultury fizycznej i turystyki pracowały kolejno cztery osoby, z których żadna nie posiadała kwalifikacji w tej dziedzinie.

Przechodząc do konkretów postaram się dokonać chronologicznego przeglądu zdarzeń wiążących się z tematem, które miały miejsce na forum brańskich rad narodowych oraz w działalności późniejszego Urzędu Miasta i Gminy. Po raz pierwszy problem k.f. postawiony został w roku 1948 (Prot. MRN 1-48). Do Miejskiej Rady Narodowej wpłynął bowiem wniosek następującej treści:

Członkowie Wychowania Fizycznego zwracają się o przydzielenie placu sportowego położonego w Rynku przy ul. Sienkiewicza i Halach miejskich. Po dyskusji postanowiono upoważnić Gospodarkę Komunalną do wydzielenia placu przy ulicach Błonie i szosa Bielsk Podl. – Szepietowo.

Wprawdzie powstała stosowna uchwała, ale problem pozostał nierozwiązany. W następnym roku bowiem, podobnej treści wniosek zgłasza Keszade Edward (nauczyciel). Rada ponownie odnosi się do problemu z wyrozumieniem, dając temu wyraz w podobnej do poprzedniej uchwale. W sprawozdaniu Prezydium MRN za rok 1950 wygłoszonym przez jej Przewodniczącego Stefana Solucha możemy przeczytać:

Obecnie przystąpiono do budowy boiska sportowego na placu szkolnym o obszarze ok. 2 ha. przy tem podkreślił, że miasto Brańsk takowego nie posiadało.

Po tym optymistycznym akcencie na sześć długich lat zapanowała cisza na sali obrad, a chłopcy nadal kopali piłkę szmaciankę za swoimi stodołami lub grali w pikara na ulicach.

Lecz oto nadchodzi rok 1956 – jakże ważny dla wszystkich Polaków. Jak bumerang powraca znów problem boisk sportowych. Oto fragment protokołu MRN Nr 1/56 zapisany w wolnych wnioskach:

Ob. Piotr Lewicki przedłożył prośbę do MRN młodzieży LZS w Brańsku o przydzielenie placu na boisko.

Prośbę poparło Wojewódzkie Zrzesenie LZS w Białymstoku motywując w swoim piśmie:

Jeżeli Prezydium MRN przydzieli odpowiedni teren w pobliżu Brańska, a może być w odległości do 500 m od samego osiedla, wówczas Rada Wojewódzka LZS zapewni środki finansowe na dany obiekt i włączy go do planu budowy nawet na rok 1957.

Prezydium MRN pismem z 10 maja 1957 r. odpowiada jednak:

Załatwione odmownie z powodu nieznalezienia odpowiedniego miejsca pod budowę boiska.

Sądzę, że większy komentarz jest w tym miejscu zbyteczny. Prezydium nie dojrzało jeszcze wówczas do problemu.  W roku 1956 problem kultury fizycznej pojawia się raz jeszcze. Oto stosowny fragment protokołu MRN (Nr 10/56):

Liga Przyjaciół Żołnierza Oddział w Bielsku Podlaskim wystąpiła pisemnie o przydzielenie na własność zamczyska o pow. 1 ha pod budowę strzelnicy na która posiadają gotówkę. Ob. Rybicki Bronisław wystąpił z wnioskiem o nieoddanie zamczyska pod strzelnicę motywując, że w Brańsku i tak chuligani kamieniami strzelają, a dać im karabiny, to jeszcze gorzej będzie. 

MRN pismo załatwiła odmownie, dając tym samym wyraz kompletnego braku zainteresowania tworzeniem jakiejkolwiek bazy sportowej. Pozostała więc „brańskim chuliganom” możliwość strzelania jedynie kamieniami.

W związku z wybudowaniem nowej Szkoły Podstawowej, u schyłku lat pięćdziesiątych ponownie odżywa problem budowy boiska sportowego. W latach 1959-1961 trwa jego budowa. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w sprawozdaniach rocznych MRN z tego okresu. O niezbyt wielkim rozmachu prac świadczy fakt, iż na 10 tys. Zł przeznaczonych w roku 1959, wykorzystano tylko 3500. Prace trwały trzy lata. Wykonano zaś boisko do piłki nożnej 85×45, skocznię w dal, bieżnię okólną kortową trzytorową oraz boisko piaszczyste do piłki siatkowej. Obiekty te choć skromne umożliwiły jednak w miarę normalne prowadzenie lekcji wychowania fizycznego. Stały się też bazą dla funkcjonującego wówczas nieźle koła LZS-u oraz miejscem tzw. imprez masowych. W roku 1960 raz jeszcze odżywa sprawa budowy stadionu miejskiego, który w pełni zaspokoiłby potrzeby miasta w dziedzinie kultury fizycznej. W lutowej sesji MRN wziął udział przedstawiciel Rady Powiatowej LZS-u, który w wolnych wnioskach powiedział:

W Brańsku jest zaplanowana budowa stadionu sportowego typu „B” kosztem 120 tys. zł. No, ze względu na brak placu, nie można rozpocząć budowy. Młodzież miejscowa domaga się o budowę i z tych względów należy jej przyjść z pomocą.

Odnotowana dyskusja wskazuje tym razem na zrozumienie przez radę problemu. Oto jej treść:

Ob. Witkowski Józef powiedział, że ob. Jan Dąbrowski mógłby jeszcze odstąpić przy targowicy 1,5 ha gruntów pod stadion za zamianę gruntów z PFZ. Ob. Ostasiewicz Jerzy w imieniu młodzieży w Brańsku zwrócił się do MRN z prośbą o przyjście z pomocą dla miejscowej młodzieży w budowie stadionu, gdyż młodzież chce się ćwiczyć w sportach.

 MRN przychylnie ustosunkowała się  do propozycji LZS-u. Jej przewodniczący, Jan Fiedorowicz, zobowiązał się do przeprowadzenia rozmów w sprawie zamiany gruntów – i słowa dotrzymał. Po owocnych rozmowach z Janem Dąbrowskim zaproszono decydentów z „powiatówki”. 21 marca przybyli oni w składzie: Jan Piaszczyński (kierownik referatu do spraw kultury fizycznej), Korycki Eugeniusz (inspektor do spraw wymiany gruntów), Jan Sylwestruk (przewodniczący Powiatowej Rady LZS-u). Udali się oni wraz z sekretarzem MRN Piotrem Lewickim, aby obejrzeć grunty. Wszyscy też zgodnie stwierdzili, że teren nadaje się pod budowę stadionu. Na tym jednak skończyły się dobre chęci urzędników z powiatu. Jak twierdzi były Przewodniczący MRN do tematu tego widać wracać już nie chcieli. Widocznie zaplanowane środki pieniężne dla Brańska bardziej potrzebne okazały się dla Bielska Podlaskiego. I znów rozbudzone nadzieje spełzły na niczym. Brak perspektyw pogłębiał również fakt, iż zatwierdzony plan rozwoju miasta na lata 1959-65 nie zakładał budowy żadnych obiektów sportowych. Fakt wybudowania poza planem boiska szkolnego rehabilituje jednak w pewnej mierze ówczesną Miejską Radę Narodową. Lata sześćdziesiąte upływają w atmosferze spokoju. Cichną głosy upominające się o stadion lub inne obiekty sportowe. A jeśli nawet ktoś się odważył wspomnieć o tych sprawach, nie mógł oczekiwać na aplauz radnych. Oto wymowny głos radnego Kazimierza Bogusza zapisany w protokole z 1966 r.:

Była mowa w dyskusji, żeby zrobić kąpielisko na rzece, a przecież na ważniejsze rzeczy nie ma pieniędzy.

Dziś po latach, trudno jest dotrzeć w Brańsku i te „ważniejsze” rzeczy, na które zdaniem radnego warto było wydawać pieniądze.

Jak wynika ze sprawozdań finansowych, MRN przeznaczała w latach sześćdziesiątych corocznie sumę około 2 tysięcy zł na działalność LZS-u w Brańsku. Czy to dużo, czy mało? Stanowiło to trzykrotność ówczesnych płac miesięcznych w sferze uspołecznionej. Wyjątkowo w roku 1967 przeznaczono na kulturę fizyczną znacznie większe fundusze – 10 tys. zł W planie budżetowym zapisano, że są one przeznaczone na remont boiska. W 1968 r. wybudowano z tych środków boisko do piłki ręcznej, które podobnie jak poprzednie urządzenia, zlokalizowane zostało przy szkole podstawowej. Przez następne 5 lat żaden z radnych nie wspomina już o rozwoju bazy sportowej lub innych problemach z tym związanych. Widocznie istniejące przyszkolne boiska były wystarczające dla zaspokojenia potrzeb brańszczan. A może wygasła już wiara w sens dalszych starań o lepsze jutro brańskiego sportu?

Lata siedemdziesiąte niosą nowy powiew optymizmu. Oto radny Jan Fiedorowicz na sesji MRN w 1973 r. porusza sprawę budowy basenu kąpielowego w Brańsku! W odniesieniu do miasteczkowej rzeczywistości, brzmi to jak herezja. Coraz powszechniejsza telewizja, której żywiołowy rozwój rozpoczął się w siedemdziesiątych latach, wywarł na tych słowach widocznie swoje piętno. Brańszczanie zobaczyli na swoich srebrnych ekranach, iż nawet w tak małych miastach jak nasze, można żyć inaczej. Od roku 1974 rozpoczynają się intensywne starania o utworzenie ośrodka sportowo – rekreacyjnego. Słowo „rekreacja” pojawiło się po raz pierwszy w dokumentach rady właśnie w tym momencie. Działania te zmierzały w kierunku utworzenia filii Powiatowego Ośrodka Sportu Turystyki i Wypoczynku w Bielsku Podlaskim. Nasila się korespondencja pomiędzy wyżej wymienionym ośrodkiem a radą narodową oraz od niedawna utworzonym Urzędem Miasta i Gminy w Brańsku. „Powiatówka” staje na stanowisku, iż może w Brańsku uruchomić swoją filię pod warunkiem jednak utworzenia przez miasto uprzednio niezbędnej bazy materialnej. Władze miasta nie wydają się być zaskoczone takim stanowiskiem. Wokół sprawy wyczuwa się ogromny optymizm – „duch” Gierka coraz bardziej rozpala umysły. Wnioski z kampanii przedwyborczej do rady narodowej potwierdzają zapotrzebowanie społeczne na obiekty sportowe i rekreacyjne. Rozpoczyna się charakterystyczny dla tego okresu czas „bujania w obłokach”. Zaciera się grania pomiędzy pomysłami, planami i działaniem. Pomimo, że nie było jeszcze żadnej dokumentacji technicznej, w pismie UMiG do Powiatowej Rady Narodowej czytamy:

Odnośnie budowy stadionu w Brańsku informujemy jak niżej: w b.r. podjęto wstępne prace przy budowie ośrodka rekreacyjno-wypoczynkowego na rzece Nurzec. W planach zagospodarowania tego ośrodka jest przewidziana budowa boiska sportowego, która zaspokoi potrzeby miasta w dziedzinie sportu. 

Rok 1975 przynosi nieco realizmu. W planie gospodarczym stwierdza się bowiem, iż mimo posiadania pewnej kwoty (425 tys. zł) na realizację OSiR-u, powstały pewne kłopoty, a mianowicie ze sporządzeniem dokumentacji. Powodem jest zaś brak tego zadania w przestrzennym planie zagospodarowania miasta. Dziwnie to brzmi w zestawieniu ze stwierdzeniem z ubiegłego roku o przystąpieniu do prac budowalnych. Na ostatniej sesji rady tego roku (30 grudnia) radny Jerzy Popławski zadaje pytanie:

Dlaczego nic się dotychczas nie robi przy budowie zalewu na rzece Nurzec. Ludzie z miasta i gminy od dawna czekają na ten obiekt rekreacji.

Protokół z sesji nie zawiera odpowiedzi na pytanie. Przez następne dwa lata nie wspomina się już o planach lub inwestycjach w dziedzinie kultury fizycznej. Jednak pod koniec 1977 r., ówczesny naczelnik Józef Kosiński, w swym wystąpieniu przed głosowaniem nad udzieleniem mu przez radę absolutorium, przypomina sobie o tym temacie. Zapewnia, ze do roku 1980 przeprowadzone zostaną roboty wstępne związane z budową ośrodka rekreacyjnego w starym korycie rzeki. Ponadto stwierdza, iż planowany jest ośrodek sportowy przy szkole w Brańsku. W pierwszej zaś kolejności wybudowany będzie w latach 1979-80 basen kąpielowy i sanitariat.

Trzeba przyznać, że wyobraźni naczelnikowi nie zabrakło. Absolutorium rada udzieliła jednogłośnie.

Na konto roku 1977 można zapisać jednak pewne trwałe dokonania. Oto na budowę strzelnicy sportowej (widoczne dziś jeszcze wały ziemne po lewej stronie szosy do Szepietowa za Brańskiem) wydatkowano sumę 420 tys. zł. Dziś jest to porównywalna kwota do 200 mln zł. Z wydatnym czynem społecznym ocenionym na 723 tys. zł włączyły się w tę inwestycję zakłady pracy. Innym jeszcze osiągnięciem tego roku było zwiększenie liczby kwater prywatnych (miejsc noclegowych) z siedmiu do pięćdziesięciu trzech, co spowodowało zarejestrowanie miasta przez „Gromadę” jako miejscowość letniskową. Przez kolejne lata ambitny plan zaproponowany przez naczelnika Józefa Kosińskiego (w 1977) jest corocznie przepisywany. Sytuacja ta trwa do wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r. W sprawozdaniach stwierdza się również niezmiennie:

Trudności lokalizacyjne uniemożliwiły realizację planu w roku bieżącym, ale będą czynione starania, aby środki przeznaczone na ten cel zostały wykorzystane.

Koniec roku 1981 zaskoczył wszystkich wprowadzeniem stanu wojennego. Wkrótce potem następuje zmiana na stanowisku Naczelnika Miasta i Gminy. Od lutego 1982 r. urzęduje już mgr. Zbigniew Szcześniak. W planach na rok 1982 nie wspomina się już o zamiarach rozbudowy bazy sportowej w Brańsku. Następuje nagła zmiana orientacji – stwierdza się bowiem, iż kwotę 1 milion zł zaplanowano na remont stadionu w Rudce. Tym razem władze wykazały pełną konsekwencję w działaniu, z przeznaczonej sumy wykorzystano 993 tysiące zł. Na rok 103 przewidziano zaś drugi etap remontu stadionu w Rudce, w ramach którego miały być wybudowane – sala gimnastyczna typu „Pilawa”, oraz domki kempingowe, Władze wojewódzkie odmówiły jednak sfinansowania tego zadania, środków własnych również zabrakło. W roku 1984 wybrano nową Miejsko-Gminną Radę Narodową, w kadencji której można odnaleźć sporo interpelacji w sprawach kultury fizycznej. Godnym podkreślenia jest tez fakt, iż jedna sesja tej rady w całości poświęcona była sprawom sportu. Efektem tej sesji było zatwierdzenie w dniu 2 lipca 1985 r. „Planu Rozwoju Sportu Turystyki i Wypoczynku na lata 1986-90”. Jest to dokument o znacznej objętości, pełen typowych dla tego okresu sloganów zaczynających się od słów: rozszerzyć, zwiększyć, doskonalić, podjąć starania itp. Krytyczne, często konstruktywne głosy radnych i działaczy społecznych (w tym także autora artykułu) pozostały praktycznie bez odpowiedzi. Ówczesny system zbiorowej odpowiedzialności pozwalał ignorować głosy nielicznej w sumie krytyki, nieoficjalnej opozycji. W opisywanym okresie, to znaczy 41 lat PRL, głos upominający o kulturę fizyczną podniesiony został tylko 25 razy. To bardzo mało, zważywszy, iż w jednej sesji zgłaszano 30 różnych wniosków i interpelacji. Pomimo, że w ciągu minionego okresu nie udało się wybudować  bazy sportowej oraz zorganizować struktury kultury fizycznej przynajmniej na minimalnym poziomie, nie przeszkodziło to w podjęciu licznych wniosków o uhonorowanie działaczy sportowych. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych oraz pierwszej połowie lat osiemdziesiątych sypały się liczne akty odznaczeń, honorowych tytułów oraz nagród pieniężnych dla rzekomych krzewicieli idei sportu. Nieliczni autentyczni działacze (przeważnie wiejscy nauczyciele) za swą mrówczą pracę wspólnie z dziećmi w budowie przyszkolnych obiektów sportowych nie otrzymali często nawet słowa „dziękuję”. Za to z wielką dokładnością pilnowano, aby w rocznym sprawozdaniu rady narodowej pominięte zostało nazwisko inicjatora i wykonawcy określonego czynu społecznego, który później był przyczynkiem do wspomnianych aktów odznaczeń i nagród. Być może napiszę kiedyś o tych sprawach szczegółowiej, gdyż jest to temat sam w sobie wystarczający na pokaźny artykuł. Koniec lat osiemdziesiątych nie przyniósł nic nowego, co mogłoby dodać trochę otuchy tym, którzy są świadomi niedostatków w tej dziedzinie naszego życia. Ciągle pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju stanowiła skuteczny argument na odkładanie spraw rozwoju kultury fizycznej na plan dalszy, na ta zwaną następną pięciolatkę. Tymczasem w roku 1986, w związku z rozpoczęciem rozbudowy szkoły podstawowej, zlikwidowane zostało jedyne boisko sportowe. Istniejące skromne obiekty (urządzenia) przestały istnieć ku ogólnemu zdziwieniu władz i społeczeństwa. Wyglądało to tak, jak gdyby – owszem – wiedziano o rozbudowie szkoły, lecz nie zauważono, że nowy gmach wznosi się na dotychczasowych boiskach, no i stąd ten nieoczekiwany finał. O istniejących planach budowy hali sportowej przy okazji rozbudowy szkoły nie będę się już rozpisywał, gdyż i tak wyszło na to, że jest to rozprawa o tym, co chciano zrobić, a czego nie zrobiono. Faktyczna likwidacja dotychczasowej bazy sportowej rozpoczyna nowy okres w dziejach brańskiej kultury fizycznej. Najbardziej pasuje mi do tej sytuacji określenie – nie ukierunkowana, konspiratorska aktywność sportowa. Oto bowiem dostrzegam takie obrazki: grupka chłopaków szkolnych naradza się , gdzie dzisiaj można pograć w piłkę nożną, skąd nas jeszcze nie wygoniono, podobny obrazek z życia naszych dzieci – dziesięcioletni chłopczyna medytuje, jakiego użyć dzisiaj fortelu, aby dopchać się choć na pięć minut do gry w tenisa w ośrodku kultury. Przykłady mógłbym mnożyć, lecz na pewno czytelnicy znają nie mniej trafne. Zbliżając się ku końcowi tych rozważań można zapytać o inne, niekoniecznie materialne przyczyny niepowodzeń w dziedzinie rozwoju kultury fizycznej. Na przykład jaka była polityka kadrowa władz? Czy dbano o pozyskanie kwalifikowanych specjalistów w dziedzinie sportu i rekreacji? Sądzę, ze tego rodzaju pytania byłyby bardzo łatwe dla przeciętnego obywatela oraz bardzo trudne dla tych, którzy w sumieniu swym ponoszą odpowiedzialność za nieodległą w sumie przeszłość naszego jakże historycznego miasteczka.

Jak pomnę prawidła literackie, każda rozprawa (lub rozprawka) powinna kończyć się podsumowaniem, zakończeniem. Jednak cały mój skromny talent literacki wyczerpał się w tym właśnie miejscu. Zakończę więc tylko stwierdzeniem, iż jesteśmy obecnie jedynym miastem w województwie, a być może i kraju nie posiadającym ani skrawka zagospodarowanego gruntu, przeznaczonego do uprawiania sportu. Moim czytelnikom ku głębszej refleksji dedykuję fragment z wiersza Józefa Weyssenhoffa, gdyż doskonale oddaje on nastrój wielu  z nas zatroskanych o losy naszego miasta:

Dla nas radosna olimpiada

We spiże trąb już nie uderzy,

Nad nami nieba próżnia blada —

I nawet głośno pieśń nie gada

O zapomnianej czci rycerzy. 

My pogrobowe pokolenie,

Którzyśmy dumnych dni nie znali,

My już za życia marne cienie,

Będziemy szli na zapomnienie

Do Achreontu ciemnej fali

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *